chciałam prosić o wsparcie duchowe dla mojego zdrowia i nastawienia do pracy...
jakiś czas temu pisałam o problemach z prawym kolanem, niestety nie chcą się skonczyć, torebka stawowa nadal nie chce się zagoić, trwa to już ponad 2 miesiace. dodatkowo przeciążylam już i drugie, lewe kolano i również na nie muszę uważać, stan jest podobny jak z prawym przed eskalacją problemu.
podejrzewam, ze problemem jest moja podświadomosc, która blokuje regenerację, bo w ten sposób chce by zdjęto mnie z mojego obecnego stanowiska w pracy-wsparcie dla projektu, które wiaże się z częstymi wyjazdami (a z takimi kolanami podrózowac nie bede mogła ani śmigać z walizką i miałabym wymówkę, nikt nie zmusiłby mnie do wyjazdu). NIe cierpię tego co robię, bo projekt jest beznadziejnie prowadzony i muszę się do tego dostosować. Mój szef (polski i francuski, obaj są siebie warci) jest gluchy na moje prośby o zmianę i kaze mi nabrać dystansu i czuję się skazana na to, więc wymyśliłam sobie taki sposób. nie chce jednak, żeby to się działo kosztem mojego zdrowia. nie wiem jak przekonać podswiadomosć, że jednak zdrowie jest ważne i żeby te kolana się zaczęły regenerować...kosztuje mnie to dużo nerwów. czuję się trochę jak w pułapce.
pomodlę się sama, ale i Was proszę o wsparcie.
dziekuje.