BR
Zdecydowanie za bardzo się przejmujesz

To jest tylko jakiś tam dom wariatów, który już nawet nie jest Twoim domem. Niech sobie żyją po swojemu, gadają swoje bzdury, itd. Ty przecież nie musisz być częścią tego wszystkiego, nie musisz w ogóle dopuszczać do siebie tych energii ani też ich tak demonizować. Mi też matka sączy jad o moim związku za moimi plecami, no i co? Nie widzę dlaczego miałoby mi to przeszkadzać w radzeniu sobie i cieszeniu się tym związkiem, nawet gdy mieszkam z matką pod jednym dachem. Przecież to nie ma żadnego realnego wpływu na moje życie - miałoby gdybym się przejmował, ale to przecież moja decyzja czy się takimi pierdołami przejmuje.
Ty też możesz w każdej chwili sobie powiedzieć "A pier*olić moją matkę, może mam swoje wady i problemy, ale jestem taką i taką osobą, świetnie sobie radzę z tym i tamtym, doceniam to i tamto, już teraz osiągnęłam dużo lepszy poziom życia niż ona patrząc na całokształt jakości doświadczania go czy zwykłej świadomości. Mam prawo być z siebie dumna i jestem, tak, jestem zajebiście z siebie dumna, bo osiągnęłam naprawdę wiele wartościowościowych rzeczy, zrobiłam coś na co nie było stać zdecydowanej większości ludzi i choć mam jeszcze swoją drogę do przejścia, to wiem że jestem na właściwej ścieżce, a to co robię - jest dobre i korzystne."
Nie musisz z tym czekać, aż odreagujesz wszystkie negatywne emocje - żmudne czyszczenie jest ok, ale warto je wspierać takimi wybuchami jakiejś inicjatywy, entuzjazmem i nadmiernym optymizmem

Daj sobie też od czasu do czasu więcej luzu, dystansu do tego wszystkiego. Nie wiem, zacznij się śmiać jak szalona z tej całej sytuacji czy coś, rechotaj jakby Cie zdrowo pogrzało. Narysuj albo napisz parodię Twojej relacji z matką. Zrób cokolwiek śmiesznego, z tym związanego. To też pozwala spojrzeć na pewne sprawy z innej perspektywy. Nie można wiecznie tkwić w tym wszystkim z taką śmiertelną powagą, bo się wykończysz psychicznie

Gdy życie daje Ci cytryny, zrób z nich lemoniadę - wiesz o co chodzi
