Autor Wątek: Pytania dotyczące rozwoju duchowego  (Przeczytany 43145 razy)

małgosia

  • Gość
[#]   « 2011-12-25, 19:53:44 »
Laka,
<Mogłabyś coś doradzić, tak z doświadczenia przy odreagowaniu takiej karmy? Na co zwrócić uwagę itp.>
Mnie to głównie nieprzytomność obciążyła, jak pisałam. Byłam tak nieprzytomna podczas sesji, że nawet nie pamiętam, kto mi ją prowadził. Odreagowanie standardowe jak przy narkotykach plus śmierć w błogości narkotycznej. To było najtrudniej puścić, takie odpłynięcie i już jest dobrze.
To wcielenie przypomniałam sobie dosyć dawno, nie bardzo pamiętam szczegóły i chyba jakoś specjalnie nad nim nie pracowałam. Po prostu ogólnie z trzeźwością i przytomnością w życiu, rozwoju itp.
Z tych czasów został mi pociąg do kolorowych ubrań i spore poczucie wolności. Tego nie będę uwalniać :)

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2011-12-25, 18:15:47 »
A ja możliwe że w ten sam sposób jako hipis właśnie umarłem, choć szczerze mówiąc tego momentu nie pamiętam (może właśnie z tego powodu?)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-25, 16:34:04 »
Hydrozagadka

:) Do mnie coś chyba znów wraca ten temat. Z wielu stron.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2011-12-25, 13:17:23 »
Ja tez przedawkowałam w ostatnim wcieleniu (złoty strzał), do tego w całkowitym bezsensie życia, świadomie (na tyle na ile można było świadomie w permanentnej nieprzytomności;). Jakaś moda była czy co? ;-))

Nie byłam jednak hipisem, a dokładniej - typowym hipisem, choć się z nimi zadawałam (-em;) - szczególnie z hipiskami i kumplem z woja-hipisem, z poboru. Ja byłam w tamtym życiu w woju z powodu wzniosłych idei obrony słabszych, kobiet dzieci i ojczyzny. Szybko mi wtedy ten idealizm minął, zastąpiony rozgoryczeniem, rozczarowaniem i bezsensem.

I to mi jeszcze czkawką w tym życiu też się objawia - a co mi na to pomaga, to świadome skupianie się na trzeźwości i przytomności, zajmowanie się tym, co lubię, co przynosi mi radość, puszczanie napięć i nadmiernej kontroli, świadome ćwiczenie się w reagowaniu innym niż rozczarowanie, rozgoryczenie czy frustracja, szczególnie na "niepowodzenia" i kiedy świat/ludzie okazują sie inni, niż mi się wydawało lub na to liczyłam;), oraz uwalnianie się od automatyzmu wpadania w bezsens. A jak się złapie na tym, ze się otępiam i znieprzytamniam, to zamiast się na siebie wkurzać, irytować, jak kiedyś robiłam, zaczynam na spokojnie skupiać się na korzyściach z trzeźwości i przytomności, poczuciu bezpieczeństwa i wyrabianiu w sobie wiary, że moje działanie ma sens, mimo ze czasem nie od razu ten sens i sukces widać :)

Może nie całkiem w temacie pytania, ale jakoś mnie naszło ;)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-25, 12:22:42 »
Małgosia

Ja uwielbiałam jeździć z moim ówczesnym chłopakiem po piaszczystych drogach terenowym( chyba wojskowym) autem, słuchając muzyki.
Do dziś uwielbiam taką jazdę;)
Ostatnio odkrywam też, że od dziecka byłam inna, w tym sensie, że jakby nieprzyzwyczajona do Polskich warunków, zwyczajów, pogody, też wzorców. Jeszcze w tamtych klimatach siedziałam.
A nieprzytomność to też był od zawsze dla mnie problem. Zwłaszcza w szkole, ja chyba studiowałam i ćpałam tam. Potem mi to się odnawiało( takie stany) w szkole. Okropne to było.

Mogłabyś coś doradzić, tak z doświadczenia przy odreagowaniu takiej karmy? Na co zwrócić uwagę itp.

małgosia

  • Gość
[#]   « 2011-12-25, 12:04:29 »
:)
Ja nie pamiętam jaki to był stan, ale na pewno było ciepło, jeźdzliśmy busem pomalowanym w radosne, kolorowe kwiaty:).

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-24, 13:47:11 »
Małgosia

Kalifornia, ja też umarłam w ten sposób.

małgosia

  • Gość
[#]   « 2011-12-24, 11:23:26 »
Laka, a gdzie żyłaś w ostatnim wcieleniu?
Pytam się, bo też byłam hipiską w ostatnim wcieleniu - w Stanach. Akurat w temacie związków to mnie nie obciążyło, tylko w temacie nieprzytomności - umarłam z przedawkowania.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-23, 23:15:26 »
W poprzednim wcieleniu byłam hipiską, wiadomo jakie oni mieli podejście do związków. Byliśmy grupą bliskich aniołków i się tak seksiliśmy ze sobą, bo to tak fajnie, bez ograniczeń, wolność w miłości. Aniołkowo. Niestety wynikało z tego wiele pomieszania, zranienia i zazdrości. Dla mnie skończyło się zresztą dość tragicznie.
Wiem, że w poprzednich wcieleniach też należałam do osób dość rozwiązłych związkowo.  Takich też miałam partnerów. I ani ja nie byłam szczęśliwa i spełniona, ani moi partnerzy. Taki stan rzeczy pogłębiał jedynie karmiczne zranienia, żale, pretensje, rywalizację między naszą grupą, walki. Niektóre z nich do dziś się tego boją, choć już ja akurat tych wzorców nie przejawiam. Mnie już nie ciągnie, natomiast te inne aniołki w tym wcieleniu jeszcze ciągnęło, choć z drugiej strony były strasznie o mnie zazdrosne i przekonane i moich rzekomych zdradach, kręceniach na boku, paranoja. Choć po moim ostatnim wcieleniu totalnie nie mam na to ochoty.
Nie znam też osób które byłyby spełnione w takich układach, jak dla mnie to jest to objaw lęku przed bliskością, głęboką relacją, tak jak Olga zasugerowała.

Z tą moją zazdrością, to ona się objawia wobec bardzo bardzo harmonijnych istotek. Czuję, że ona nie jest na czysto, zdecydowanie nie jest.
Dodam jeszcze, że te hipisowskie klimaty i trójkąty i inne, to był poligon do przejawiania wzorców odrzucenia.




Moja pś wiąże niestety miłość , bliskie mi istoty z atakami energetycznymi.
Jedna bliska mi istotka z drzewa mówiła mi, że jej wywalało odrzucenie przez aniołki, potem przez grupę, bo jako pierwsza się indywidualizowała. Ja mam natomiast tak, że jestem odrzucana i atakowana, gdy przejawiam wysokie wibracje, harmonię i otwieram się na miłość.

« Ostatnia zmiana: 2011-12-23, 23:26:15 wysłana przez Laka »

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-23, 22:40:21 »
Dodatkowa inspiracja jest taka : im prościej, tym lepiej

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-23, 22:35:15 »
Clint,
`Bo tu nie chodzi o to, czego konkretnie ludzie chcą czy powinni chcieć w swoich związkach, ale o to, aby chcieli tego samego, niezależnie od tego, co by to nie było.`
Tak, dokładnie:)
Oczywiście biore pod uwagę kulture w której zyjemy itd, biore tez pod uwagę że zarówno jak i w monogamicznym związku jest co oczyszczać, tak i w poligamicznych jest tymbardziej- i w przypadku akurat Wojtka- uwarzam, że nawet jak to jest ok, to i tak nie jest to takie czyste.

Wyjdźmy poza kulturę, obyczajowość i karmę, wsłuchuję sie co wj ma mi do powiedzenie na ten temat i mówi hmmmm

Miłość to stan gdy otaczasz ją siebie i każdego innego, możesz przytulać się, przenikac miłością w grupie bliskich istot, jest to naturalne wtedy i oczywiste, niemniej tutaj, w drodze którą przeszliśmy, szlachetnym jest sex z partnerem, zdrowy dla ciała, miłość w 2 ciałach, zgodnych wobec siebie

Gdy pytam o poligamię, czuję taki przekaz: w poligami nieosiagniesz tego co w monogami i na odwrut, lecz to 1sze jest bogatsze i właściwe takze ze względu na skupianie energii [ o energie chodzi, jej krążenie]

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-23, 22:12:16 »
Olga
Zresztą dla mnie rozwiązanie problemu jest banalnie proste. Gdyby Ci pasował taki trójkąt to ok, ale jeśli Ci nie pasuje, a Twój partner by twierdził że to Ty masz problem i że on sobie może na to pozwolić, bo czuje się z tym w porządku - to rzeczywiście może sobie na to pozwolić - tak samo jak Ty możesz sobie pozwolić na rzucenie go w cholerę i związanie się z kimś, kto chce tego samego w związku co Ty :)

Bo tu nie chodzi o to, czego konkretnie ludzie chcą czy powinni chcieć w swoich związkach, ale o to, aby chcieli tego samego, niezależnie od tego, co by to nie było.

Jest ogromna różnica w tych dwóch podejściach - dostosowywanie się do wyobrażeń o tym jak powinien wyglądać idealny, rozwojowy związek i czego niby powinnaś w takim związku chcieć, a zwykłym realizowaniem dokładnie tego, czego Ty w danej chwili chcesz od związku.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-23, 21:36:57 »
Przyznam że zaciekawił mnie problem, która opisała Olga odnośnie wolnej amerykanki w związkach.

To jak wygląda związek to kwestia wzajemnych oczekiwań, jest to pewnego rodzaju niepisana umowa między ludźmi. To, że w skład związku partnerskiego wchodzą tylko dwie osoby, to kwestia kultury w jakiej żyjemy, społecznych przekonań i wyobrażeń. W większości społeczeństw monogamia jest uznawana za jedyny normalny i zdrowy związek. Wyobrażenie o tym, że właśnie tak powinny wyglądać zdrowe związki jest więc bardzo głęboko w nas zakorzenione i na samą myśl o tym, że mogłoby być inaczej, rodzi się bunt. I w tutejszych warunkach jest to bunt poniekąd uzasadniony, ponieważ jaki sami często widzimy - mało komu udaje się spotkać przynajmniej jedną 100% harmonijną partnerkę, a co dopiero dwie naraz. W takim aniołkowie mogły się aniołeczki przenikać ze sobą, doznawać głębokiej i intymnej miłości z różnymi osobnikami i było to naturalne, przynajmniej wśród grup, które nie zdążyły się zasyfić.

Druga rzecz - nawet jeśli mamy taki 100% harmonijny trójkąt - nie oznacza to jeszcze, że musimy się tak bawić. Z reguły powinna nam ta jedna osoba starczyć, ale nie można wykluczać przypadków, gdzie te osoby chcą się sobą dzielić w trójkę, bo im to jest z jakiegoś powodu na rękę(np. często są w rozjazdach).

Ta zazdrość o osobę trzecią, to potrzeba posiadania partnera na własność, wywierania presji że pewne rzeczy może on dzielić tylko ze mną, a nie z kimś innym, Myślę, że to normalna reakcja na etapie większości ludzi, ale w okolicach oświecenia powinna już zaniknąć.

Tutaj duże znaczenie mają wyobrażenia na temat seksu, tego że to taka specjalna rzecz tylko dla dwojga. Na pewno pamięć mnożenia partnerów na bazie wzorców UNA, sprawia że na samą myśl o seksie jednej osoby z dwiema różnymi zaczyna wywalać i się kojarzyć właśnie z tym. A przecież w tej potencjalnej sytuacji trzech 100% harmonijnych osób, wspólny seks może być pięknym aktem miłości i bliskości, która wcale nie musi być ograniczana do dwóch osób.

Oczywiście to wszystko się tyczy potencjalnej i bardzo mało prawdopodobnej sytuacji. Dla osób, które do oświecenia mają jeszcze kawałek i mają swoje związkowe obciążenia - powinien monogamiczny związek być w pełni wystarczający. Po za tym, jak widać - tutaj większość osób ma problem, żeby znaleźć chociaż jedną tak dobrze dobraną osobę, a co tu dopiero mówić o dwóch.

Po za tym nie ma co za bardzo rozkminiać, bo takie rzeczy przyjdą same z czasem - na razie póki czujemy potrzebę posiadania partnera na własność - właśnie tak róbmy, bo to chodzi żeby się w związku czuć dobrze, a nie żeby na siłę realizować zgodnie z tym co się "powinno" po oświeceniu :)

Warto tylko spojrzeć z szerszej perspektywy i zaakceptować, że na pewnych etapach może być zupełnie inaczej, że nawet najbardziej fundamentalne sprawy mogą się zmieniać - no, ale na wszystko przychodzi swój czas.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2011-12-23, 20:57:24 »
Olga :)
Rozbawiałaś mnie tym okresleniem - ludowe :)

Laka
Taka zazdrość, jak piszesz, polegająca na tym, "że chcialabym być najbliższa, a nie że będą też inne równie bliskie" w związku partnerskim jest OK. Wiesz, jak sie spotykam z sytuacjami, w których partner potrafi "zawalczyć" o partnera w sensie, pokazać, że mu bardzo zależy na tym związku, że ten partner jest dla niego najwazniejszy, to jestem pełen podziwu.
Takiego związku życzę Wam i Sobie :)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-23, 12:22:42 »
Olga

Wyciągnęłaś mi bardziej na wierzch pewien temat u mnie:)
Moja pś bardzo nie lubi, jak jakiś bliski aniołek by chciał z wieloma, a nie tylko ze mną. Tak jak to piszesz o Wojtku.
Jakaś zazdrość o bliskość, miłość z innymi bardzo harmonijnymi aniołkami. Pomieszanie. Bo niby dlaczego się ograniczać, a z drugiej strony potrzeba, bym miała swoje miejsce ważności dla partnera- bliskiego aniołka.
Zazdrość polega na tym, że chcialabym być najbliższa, a nie że będą też inne równie bliskie. To by mi dawało poczucie, że znam swoje miejsce i jest ono właściwe. A inaczej to niepewność, konkurencja i chaos.
O dziwo wywala mi to także z bardzo bliskimi mi dziewczynami. Tu już nie o związek oczywiście, ale bliskość w relacji.
Odrzucenie przez najbliższe aniołki, że nie chcą mnie tylko coś innego, kogoś innego. Buuu.

Nie lubię wolnej woli, bo wtedy bliskie aniołki mnie nie chcą. Zawsze gdzieś odchodzą:(
« Ostatnia zmiana: 2011-12-23, 12:26:07 wysłana przez Laka »