Pod wpływem chaotycznej, popieprzonej i negującej temat dyskusji w tym watku przestałem afirmować i całkowicie zostawiłem temat kluczowej kwestii Boga, jako tzw UA.
Propagowana tu filozofia rozwoju 'bez Boga' , wydźwięku, że to brednie itd że bez tego to jest zajebiście, jest lepiej , łatwiej itd w połączeniu z chwilowymi wątpliwościami, zagubieniem, które chciałem tu wyjaśnic, podziałała i zarezonowała z moimi wzorcami odłączenia od Boga (najlepszej części siebie).
Teraz nie będę już tak głupi , naiwny i będe robił swoje i proszę moderacje by syf szedł w miare możliwości do syfu, jak jest 10 stron to nie wiem jak mam to zglaszac i nie chce mi się szukać gdzie dokładnie się to zaczęło, ale praktycznie cała dyskusja jest do wy***ania.