Autor Wątek: Różne cechy i atrybuty boskich energii  (Przeczytany 64262 razy)

dżonny

  • Gość
[#]   « 2017-08-23, 17:54:26 »
Dżonny,
Co do Twojego osądzania, to już nawet Fel Ci wypomniała. A widać go mnóstwo, chociażby w uporzadkowaniu tutaj wszystkich stopiniem rozwoju, czy ciągłym pytaniem o ERD różnych ludzi.

Ojej kurcze, Ty i Fel, to ci dopiero argument teraz . Jak w demokracji. A wiesz gdzie ja go mam ? :D

Nie wiem dlaczego dyskusja z tobą to ciągłe tłumaczenie się z TWOICH pomysłów na mój temat ?

Czy oceniałem tu kogokolwiek pod względem stopnia rozwoju, np że sugerowałbym że monkas , F. czy ty jesteś rzekomo na niższym stopniu ode mnie ???

Nie sądze, bo nie mam zdania na ten temat. może co do ciebie mam pewne podejrzenia ;)

Kwestia właściwych poglądów w RD / widzenia , nie musi być moim zdaniem skorelowana z jego ogólnym poziomem.

Dlaczego wytykasz mi kwestie ERD to już na prawde nie wiem. Nie można już się interesować stopniem rozwoju innych , czy może chodzi o to , że nie ma czegoś takiego i wszyscy są na tym samym ??? 

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2017-08-23, 17:53:51 »
Dżonny,
Jakie pytanie mi zadałeś? Bo aż wyszukałem sobie wszystkie pytajniki na stronie, i w Twoich postach do mnie nie ma ani jednego :D

dżonny

  • Gość
[#]   « 2017-08-23, 17:42:43 »
Facilite

Twój post też jest nieprzyjemny od początku do konca ;) ale nie mam żadnych złych uczuć tak personalnie do ciebie

Może jestem protekcjonalny, może przez to, że Lynd wypowiadał się w sposób prześmiewczy, czyli atakował, a ty z nim 'teamujesz' :) (to pewnie jest przyjemne, tudziez satysfakcjonujące , tylko nie wiem czy tego typu łączenie się w grupy służy dojściu do prawdy czy walce itp ;)

Warto zobaczyć po pierwsze kontekst czyli nazwe wątku, jego poczatek itd Na początku opisałem z tego co pamiętam swoje podejście i doświadczenia i wątek miał być raczej o niuansach z związanych z tym podejściem a zamienił się w dyskusje 3 na 1 czy ma ono wogóle sens czy nie , wszedłem w tą dyskusję, bo w sumie chciałem coś lepiej zrozumieć, mam pewne wątpliwości jednoczesnie wiedząc że to podejście jest skuteczne, do pewnego momentu mam wyporność i je weryfikuję , sprawdzam innych np poprzez proste pytanie które zadałem z osobna każdemu z was trojga... i nie uzyskałem na nie odpowiedzi. To też o czymś świadczy :)

Nie gloryfikuję tutaj "żadnej metody" (regresingu, rozumiem) ... jeśli rzucasz takim hasłem to przytocz cytat, gdzie coś gloryfikuje, albo "nie wprost " gloryfikuję. Powiedziałbym, że nie odrzucam i neguję. Od jakiegoś czasu nie stosuję i nie mam potrzeby.

Cytuj
Choćby to o tych snach. W kontekście tego, co napisałeś wcześniej zabrzmiało to tak: "Baw się dalej dziecko, krzywdy sobie nie zrobisz, a może nawet coś dobrego z tego wyniknie".

Napisałem bardzo wyraźnie że to korzystne i poprawia kontakt z uczuciami. Może źle oceniłem , że nic ci nie dały te zabawy z RD przez 20 lat, ale tutaj na prawde nie wiem o co można się czepiać :) Sam mam zamiar od dawna się za to wziąść, bo wiem że bardzo korzystne mieć 'kontakt' ze swoimi snami, ale jestem leniwy z rana by to zapisać itd


« Ostatnia zmiana: 2017-08-23, 17:44:48 wysłana przez dżonny »

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2017-08-23, 17:40:47 »
Dżonny,
Co do Twojego osądzania, to już nawet Fel Ci wypomniała. A widać go mnóstwo, chociażby w uporzadkowaniu tutaj wszystkich stopiniem rozwoju, czy ciągłym pytaniem o ERD różnych ludzi. Można uniknąć błędów w życiu bez tego i bez pouczania, więc najwyraźniej tych celów masz chyba więcej

Tobie jest obojętne czego doświadczasz bo wszystko jest dobre, czyli np nie ważne czy jesteś bezdomnym, czy żyjesz w dostatku, czy jesteś zdrowy, czy chory, czy jest ci przyjemnie czy nieprzyjemnie itd. Z takim podejściem to właściwie też nie miałbym po co korzystać z metod rozwojowych.
Aleś się uwziął na to niekorzystanie z "metod rozwojowych", chyba co post o tym piszesz, normalnie jakbyś chciał mnie wypozycjonować w Google:D A akurat korzystam, choć nie wiem czy kiedykolwiek pytałeś ;)

A co do obojętności to może słabo napisałem, a może Twoje "obiektywne" wartościowanie aż tak to zaciemnia, w każdym razie rozszerzę.
Załóżmy że mam do wyboru 5 potraw:
1 kupa
2 świeża trawa
3 kotlet wieprzowy
4 hummus,
5 placki ziemniaczane.

Nie potrzebuję sobie to wartościować  że kupa ma 0% Boga, kotlet 20% a hummus 100% ;) (zwłaszcza że kierując się odczuciami, placki ziemniaczane też miałyby 0% -_- ).
To oczywiste że kierując się naturalnym instyktem odrzucę 1 i 2, zmysłem moralnym 3, a osobistym gustem 5. Zazwyczaj wystarczy powąchać ;)
Wszystko ma 100% Boga, co nie znaczy że wszystko mi służy. Ale spoko, są ludzie którym mogą służyć placki ziemniaczane, albo kotlet. Kupa służy roślinom, które potem mogę chętnie zjeść.

Tylko, jak już wspomniała Fel w nieproszonej analizie, do której się dorzucę ;) Ludzie zalęknieni naprawdę uważają, że potrzebują wmówić w kupę jakieś 0% boskości aby jej nie jeść. I nawet potem mogą tworzyć elaboraty o tym, jak to jedzenie kupy czy trawy oddala od Boga. I nawet inni zastraszeni przeczytają te elaboraty i uznają je za inspirujące ;) (Ale i tak w końcu rozmowa zejdzie na placki ziemniaczane i pokłócą się o to, który z nich jest upadły:D)
Podczas gdy normalni ludzie nie. Jedzą. Kupy.
I normalni ludzie nie. Lubią. Być. Bezdomni.

Fel,
Ze względu na dawne czasy obrazę majestatu puszczę płazem -_-
I korekta - herbatnika. Maślanego ;)

Dołączam się do propozycji Monkasa, można sobie tutaj uporządkować kwestie Boga :)
(BTW zazwyczaj łatwiej mi idzie dogadać się z ateistami niż z ludźmi religijnymi, wykluczając sobie podobnych świrów ;)


monkas

  • Wiadomości: 408
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-08-23, 17:05:51 »
dżonny

z tych nazwanych:

-zmodyfikowane ćwiczenie jelenia

-Primordial Qigong
https://healingtaousa.com/taichi/what-is-tai-chi-for-enlightenment/

- Matryca energetyczna - Richard Bartlett

Facilite

  • Gość
[#]   « 2017-08-23, 16:59:43 »
Monkas, dzięki za chęć pomocy :*
Przeczytam o tym i pomyślę później, bo teraz muszę pędzić. Ale nie na strychu, ani w piwnicy... (żeby ktoś sobie czegoś nie pomyślał... ;)))

monkas

  • Wiadomości: 408
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-08-23, 16:53:29 »
Facilite

***
Ja też odrzuciłam pojęcie "Boga" i u mnie też było to rezultatem procesu uzdrawiania. Jednak ja nie do końca pozbyłam się jeszcze lęków i wątpliwości związanych z tym tematem (a będących efektem wkładanych mi do głowy wyobrażeń nt. siebie, Boga i rozwoju), poza tym czuję się osamotniona w swoim podejściu, dlatego dobrze przeczytać, że ktoś myśli i czuje podobnie :)


Miło mi :), też przechodziłem przez tę fazę, jak chcesz wrzuć tutaj lub prywatnie to co Cię lęka, uzdrowimy/rozpuścimy to  i będziesz wolna :)

Dużo w tym uwalnianiu- energetycznie dało mi wewnętrzne wystąpienie (apostazja) z kościoła katolickiego ( byłem chcrzczony i miałem sporo wcieleń zakonnych), lęki mogą być podpięciami pod ten system przekonań.

Teraz docieram do warstwy/świadomości przed chrześciajńskiej odkrywam że jestem poganinem, mam własną... wiarę i światopogląd, bardzo uwalniające.... Energetycznie to uświadomienie daje silne połączenie poziome z Naturą, tą przed własnym nosem, nietylko tą na "górze", pojawia się świadomość że jestem w Domu , gdziekolwiek  jestem, gdziekolwiek pójdę jestem w Kosmicznej Świadomości, w mojej Pierwotnej Naturze, odblokowuje się  bezpośrednia  komunikacja pozioma, wszystkie czakry nie tylko korona.. jak juz meridiany głeboko w ciele są czyste

tutaj fajne pogańskie uwolnienie choć nadal w silnej uzdrawiającej kontrze i nie wszystko jest "czyste", warto jednak spojrzeć tą krytyczną optyką aby zobaczyć swoje słowiańskie korzenie i  zawłaszczenia katolicyzmu

https://opolczykpl.wordpress.com/jestem-poganinem/

https://opolczykpl.wordpress.com/wartosci-poganskie-i-wartosci-chrzescijanskie/




Facilite

  • Gość
[#]   « 2017-08-23, 16:52:08 »
Dżonny,
bardzo nieprzyjemnie mi się z Tobą rozmawia.

Po pierwsze, nie czytasz ze zrozumieniem, a moje teksty interpretujesz tak jak Ci pasuje, czyli po prostu nadinterpretujesz.
Weźmy choćby tę wypowiedź:

No bo po co się trzymałaś czegoś 20 lat, skoro nie działało ?

Ja nie napisałam nigdzie, że trzymałam się czegoś, co nie działało. I to przez 20 lat.
Było za to o tym, że jedne metody od razu odrzucałam, bo właśnie mi nie pasowały, a inne stosowałam długo, bo działały. I gloryfikowałam je wtedy, tak jak Ty gloryfikujesz (nie wprost, ale jednak) tutaj jedną z metod.
Te 20 lat to był zwykły czas doświadczeń i nauki i jestem z niego zadowolona. Metodą prób i błędów doszłam do tego, co teraz stosuję i jest to najmocniejsze ze wszystkiego, co stosowałam. Widzę to po prostu w ten sposób, że potrzebne były mi te wszystkie doświadczenia. Bez tego nie byłabym teraz tu, gdzie jestem. I tyle.
I właśnie o to mi chodziło, jednak Ty zinterpretowałeś to inaczej, nawet bez podjęcia próby zrozumienia o czym piszę.

Po drugie, jesteś protekcjonalny. I to nie tylko wobec mnie, jak zdążyłam zauważyć.
Choćby to o tych snach. W kontekście tego, co napisałeś wcześniej zabrzmiało to tak: "Baw się dalej dziecko, krzywdy sobie nie zrobisz, a może nawet coś dobrego z tego wyniknie".

Po trzecie, dajesz dobre rady i "analizujesz" rozmówcę zupełnie nieproszony. Nie przyszło Ci na myśl, że ktoś może mieć w nosie Twoje "dobre" rady? A innych może to denerwować. I słusznie, bo jest to przekraczanie ich granic.
Ja też pokuszę się o analizę: Podejrzewam, że Twoje zachowanie wynika z potrzeby obrony. Czujesz się niepewnie w swoich wierzeniach, więc chcesz poczuć się bezpieczniejszy i lepszy umniejszając adwersarzowi (którego poglądy zdają Ci się zagrażać) i prowadząc dyskusję z pozycji wiedzącego lepiej.
Więcej analizy nie będzie, bo ja nie lubię przekraczać czyichś granic.
Aha, właśnie, już monkas pisał coś o manipulowaniu. Radzę choć trochę się nad tym zastanowić. Na pewno będzie to z pożytkiem dla Ciebie i innych.

No właśnie Monkas :) Weszłam tutaj z nadzieją na miły kontakt z osobą szanującą innych, a do tego myślącą podobnie jak ja, a wdepnęłam w krowi placek pt. "wujek dobra rada". Ech, życie... ;)

 
Lynd :))
- o rany, o rany, Lyndzik o mnie śnił ^^
- jak widać, kojarzy cię ze starym XVIII-wiecznym piernikiem. Czy ja wiem, czy to takie erotyczne?
- hmm...
;)))

Lyndzik, wiem że lubisz filozoficzne rozkminy, ale ja mam do tego awersję tak silną, że nawet dla Ciebie nie jestem w stanie się przełamać ;)

Mariusz :)
Mąż nadal nie popełnia błędów, bo... od jakiegoś czasu po prostu nie gra, hehe.
No i małe sprostowanie - z forexem nie miał nigdy nic wspólnego, grał na polskiej giełdzie.
Teraz ja przymierzam się do bycia inwestorką :) Może, może. Kto wie? Zeszła mi trochę awersja do dużych pieniędzy (i chcę to wykorzystać. No i doświadczenie męża), ale giełda nadal wydaje mi się cholernie nudna. Więc zobaczymy :)

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2017-08-23, 15:28:07 »
O Felicite sie pojawiła :-)
Mąż dalej nie popełnia błędów na forexie ? :-)

dżonny

  • Gość
[#]   « 2017-08-23, 15:23:54 »

Alternatywą byłoby uznać że Bóg może przejawiać się w różny sposób i że niekoniecznie Ty jesteś najbliżej. Oczywiście wiązałoby się to z utratą sztucznego poczucia własnej wyższości i bliskości oświecenia. W zamian miałbyś wielki luz i brak kompulsu odpisywania jakimś Lyndom ;)
No ale, korzyści za duże. Nawet jeśli te korzyści są swoim własnym piekłem.
To po co w takim razie cała ta reszta mnie, i świata? i skąd się ona wzięła? I po co?

Jeszcze się ustosunkuję do rzeczy na mój temat, żeby nie budowano na tym kolejnych wypowiedzi.
Nie wiem skąd czerpiesz te "wiedzę" , że mi zależy na byciu bliżej oświecenia , niż inni ? Czy inaczej mówiąc, co cię skłania do wysysania z palca teorii na mój temat ? :)
Bo ja sobie takich celów wogóle nie obieram. Raczej chcę w życiu unikac błędów i iść najlepszą drogą do tego co jest dla mnie w tym życiu najlepsze, wykorzystać swój potencjał. Może dziwny jak dla ciebie pomysł, bo z tego co napisałeś (cytat poniżej), wynika, że Tobie jest obojętne czego doświadczasz bo wszystko jest dobre, czyli np nie ważne czy jesteś bezdomnym, czy żyjesz w dostatku, czy jesteś zdrowy, czy chory, czy jest ci przyjemnie czy nieprzyjemnie itd. Z takim podejściem to właściwie też nie miałbym po co korzystać z metod rozwojowych. 

Cytuj
Dla mnie nie ma jakościowej różnicy między zdarzeniami przyjemnymi a nieprzyjemnymi. Żadna z nich nie jest bardziej boska od innej, obie są w równym stopniu konsekwencjami interakcji między mną a rzeczywistością (i leżącym u jej podstaw Bogiem).
I np. gdyby zdarzyła mi się ciężka choroba, to postrzegałbym to też na jakimś poziomie jako akt Boga i próbował go zrozumieć, 50/50 duchowo i medycznie. Gdybym nie zrozumiał, to uznałbym że jeszcze nie pora i zrozumiem z czasem. Pokora.

dżonny

  • Gość
[#]   « 2017-08-23, 12:16:45 »
I dlatego teraz będziesz miał problem z F, bo będziesz próbował ją przekonać do swojego tak obiektywnego punktu widzenia (i serjo, kumam że naprawdę go postrzegasz jako obiektywny). A jeśli ona będzie odhaczać kolejne kryteria według których powinna tak samo widzieć Boga, a Go nie widzi, to Ty będziesz przesuwał stawiał kolejnych prawdziwych Szkotów, że ona co prawda to robiła, ale nie robiła naprawdę.

Napisałem:


Jeśli tak jest Tobie lepiej, że wogole zostawiasz ten temat Boga to znaczy że powinnaś się tego trzymać :)


Także twoja aktywność umysłowa i przekonania na mój temat każą ci widzieć coś czego nie ma i co nawet jest jasno opisane.
Przedstawiam swój punkt widzenia / rozumienia , może ja zyskam więcej na tej wymianie poglądów / świadomości, może F.

Co do reszty tekstu to szkoda czasu na wgłebianie się co autor miał na myśli ;-)

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2017-08-23, 11:55:58 »
wielu nie czuję sympatii) ale ogólnie w tym RD i innych podziela się tą kwestię, że Bóg jest częścią nas, ale jednocześnie częścią innych ludzi i ma własną świadomośc. Tu regresing nie różni się zbytnio od innych podejść tego typu. Jak mogło ci umknąć to logiczne założenie po tylu latach siedzenia w tej tematyce, nie wiem. 

No tak, bóg jest częścią i Ciebie i mnie i ma swoją świadomość. I dzięki temu że jesteś bliżej tej świadomości, to widzisz że Ty przejawiasz swoją część boga lepiej, a ja, Monkas czy Facilite gorzej. Czyli jest jeden bóg, a Ty jesteś jego namiestnikiem i sędzią ;)
Czyli, jeśli istnieje we mnie, to tylko po Twojemu, a cała reszta to syf ;)
I dlatego teraz będziesz miał problem z F, bo będziesz próbował ją przekonać do swojego tak obiektywnego punktu widzenia (i serjo, kumam że naprawdę go postrzegasz jako obiektywny). A jeśli ona będzie odhaczać kolejne kryteria według których powinna tak samo widzieć Boga, a Go nie widzi, to Ty będziesz przesuwał stawiał kolejnych prawdziwych Szkotów, że ona co prawda to robiła, ale nie robiła naprawdę.
Alternatywą byłoby uznać że Bóg może przejawiać się w różny sposób i że niekoniecznie Ty jesteś najbliżej. Oczywiście wiązałoby się to z utratą sztucznego poczucia własnej wyższości i bliskości oświecenia. W zamian miałbyś wielki luz i brak kompulsu odpisywania jakimś Lyndom ;)
No ale, korzyści za duże. Nawet jeśli te korzyści są swoim własnym piekłem.

Cytuj
Jak jesteś dupkiem to już doświadczasz tego konsekwencji i to z własnej woli :D Oczywiście że Bóg (ta częśc ciebie, ale też częśc innych) to same kwiatuszki i słodkości. Jak by Twoja świadomość w tym wcieleniu poczuła te energie nie miałbyś co do tego wątpliwości :)
To po co w takim razie cała ta reszta mnie, i świata? i skąd się ona wzięła? I po co?

BTW w ostatnim zdaniu prawdziwy Szkot. Oczywiście że nie mogłem poczuć tych energii Boga, bo gdyby tak było, to już dawno przyjąłbym Jezusa.
Tfu, znaczy ten, myślał tak jak Ty. Sorry, z boku takie do siebie podobne, łatwo pomylić ;)

Cytuj
A Ty faktycznie masz obraz Boga-Ojca tudzież Boga-Zeusa który jak zobaczy że ktoś nabroił i się wkurwi, to rzuca piorunami, taki Bóg mściciel.
A gdzieś Ty to wyczytał? o_O
Regresingowy Bóg to wszystko co "dobre". Wszystko inne, to "karma" czy nasza zasługa. (Więc znowu, skoro nie jesteśmy dobrem, to...?)
Dla mnie nie ma jakościowej różnicy między zdarzeniami przyjemnymi a nieprzyjemnymi. Żadna z nich nie jest bardziej boska od innej, obie są w równym stopniu konsekwencjami interakcji między mną a rzeczywistością (i leżącym u jej podstaw Bogiem).
Jasne, jestem taki a nie inny, więc pewne rzeczy mi służą, inne nie. Mam takie a nie inne poglądy, więc pewne głoszę, a inne zwalczam.
Nie mam pewności odnośnie tych przeciwnych poglądów: widzę jakie może być za nimi uzasadnienie, ale, w moim rozumieniu, widzę też jego bezzasadność. Nie jest obiektywna, możliwe że ktoś ją obali.
Ale mimo to robię swoje. Nie z obiektywności, a dlatego, że to moje ;)

I np. gdyby zdarzyła mi się ciężka choroba, to postrzegałbym to też na jakimś poziomie jako akt Boga i próbował go zrozumieć, 50/50 duchowo i medycznie. Gdybym nie zrozumiał, to uznałbym że jeszcze nie pora i zrozumiem z czasem. Pokora.
Natomiast regresingowym podejściem byłoby "egzorcyzmowanie" z siebie kolejnych warstw "zła", które to spowodowały (no bo wiadomo że chorobę tylko sami na siebie sprowadziliśmy, Bóg w tym palców nie maczał). A gdyby to "przepędzanie zła" nie wyszło to, zwłaszcza jeśli ta choroba dotyczy innej osoby, to zawsze można byłoby stwierdzić że ktoś niewystarczająco się starał. Jak F ze swoimi technikami :D
Oczywiście, można się dowiedzieć po fakcie.

BTW, wiesz jaki jest najlepszy, 100% sposób na ochronę domu przed burzą? I nie, piorunochrony nie, bo zawsze jest jakieś małe prawdopodobieństwo że jakiś piorun się prześliźnie.
Doskonałe rozwiązanie to: gromnica. Jeśli zapalisz w oknie gromnicę, to Bóg zapewni że NIGDY piorun nie trafi.
A jak jednak trafi, to znaczy że nagrzeszyłeś ;)

Facilite,
Jakoś ostatnio sobie uświadomiłem że zawsze byłem teistą i nie wyobrażam sobie żeby miało się to zmienić. Zwłaszcza że aktualną definicję Leibnizowskiego Boga trochę trudno mi podważyć :) Chyba że ostatecznie zostanę materialistą.
Nie widzę potrzeby w buntowaniu się przeciw Bogu, bo jednak to pojęcie, też wsród duchowiaków, jest cholernie mocno uwarunkowane kulturowo. Więc katolicyzm, i to polski katolicyzm. A jeśli spojrzy się na historię jego rozumienia (więc i naszej cywilizacji) to okazuje się bardzo wąskie i bardzo dopasowane do naszych potrzeb. Im bardziej uczę się o jego korzeniach, tym więcej znajduję tam "miejsca dla siebie", nawet jeśli absolutnie nie zgadzam się z końcowymi wnioskami. (Spotkanie  greckiego aczasowego "Boga filozofów" z Bogiem historycznie inkarnującym się jako człowiek? Wow, 10/10, bym spotkał znowu:D)

To chyba Jung powiedział, że zawsze pozostaniem w religii, w której się narodziliśmy, dlatego musimy ją w jakiś sposób zintegrować.

PS Medytowałem przed snem w temacie, i śnił mi się Twój nick jako nazwisko XVIII-wiecznego filozofa, to pewnie przez tego Leibniza:D

dżonny

  • Gość
[#]   « 2017-08-23, 10:02:55 »
Korzystanie z technik może być w różnym celu , niezależnie od czasu stosowania może nie sięgać głęboko i nie dotykac przyczyn, które pomyślnie zmieniałyby coś w życiu. Samochodem można dojechać z Krakowa do Gdańska, albo zataczać każdego dnia 100 kółek o promieniu 20m ;-)
Samo stosowanie nie jest gwarantem niczego, choć może niektórym zależało by tak to postrzegano.

dżonny

  • Gość
[#]   « 2017-08-23, 09:48:54 »
Dżonny,
Osho darzę wielką sympatią. Kiedyś namiętnie czytałam jego teksty i nie mogłam się nadziwić, że facet myśli dokładnie tak jak ja :)

Ty chyba myslisz Dżonny, że jak coś jest nieskomplikowane i powszechnie dostępne to nie działa dobrze. I tu się mylisz, bo w prostocie siła :) No ale rozumiem, że podświadomość tego nie lubi.

Wręcz przeciwnie, ja się staram wszystko uprościć maksymalnie i też uważam , że w prostocie siła :)
Jeśli tak jest Tobie lepiej, że wogole zostawiasz ten temat Boga to znaczy że powinnaś się tego trzymać :)
Inną sprawą może być ewentualne projektowanie na innych swoich celów, a przez to i metod.

Co do Osho, miałem to samo, że facet 'myśli dokładnie tak jak ja' a tak na prawde to przebudza moją świadomość :)

Cytuj
Moja przygoda z rozwojem duchowym trwa już prawie 20 lat i w tym czasie zdążyłam zaliczyć bardzo wiele metod i technik włączając w to regresing, rebirthing, metodę Silvy, Technikę Uwalniania, WHH, Theta healing, akting, Leszkowi wypalanie węzełków i tradycyjne psychologiczne metody. Byłam jak kolekcjoner metod i technik ;) Niektórych trzymałam się po kilka ładnych lat, inne odrzucałam od razu jak nie wypaliły. Straciłam na to dużo czasu i pieniędzy, aż wreszcie wypracowałam coś, co na mnie działa jak należy. I tylko to dla mnie się liczy :)

Może było właśnie tak jak napisałem, że została ci nieopatrznie wmówiona pewna potrzeba takiego rozwoju, której nie miałaś. No bo po co się trzymałaś czegoś 20 lat, skoro nie działało ?

Jeśli możesz, jestem ciekaw , czy przypomniałaś sobie kiedyś w regresingu światy energetyczne i Boga ? :)

Lynda, wypowiedź jest niestety na takim poziomie , którego nie warto nawet komentować. Co innego mieć zupełnie inne zdanie i jasno je wyrazić, jak ty czy monkas, co innego prześmiewcze i niedojrzałe atakowanie danego podejścia (hejt) , które jeszcze obnaża zupełny BRAK ZROZUMIENIA GO ..,.

« Ostatnia zmiana: 2017-08-23, 09:52:12 wysłana przez dżonny »

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2017-08-23, 08:58:32 »
dżonny
To ,że Taoizm nie wspomina o Bogu nie znaczy, że go zaprzecza, jest tu bardzo podobny do Buddyzmu.
Oba nurty nie mówią wprost o bogu ale jak by się jakiegoś buddysty czy taoisty zapytać czy wierzy w Boga to pewnie odpowie, że tak tylko oni go sobie nie wyobrażają jako kochającego ojczulka.
Jest on bezosobowy,bez foremny przez to niemożliwy do określenia i każde próby jego opisywania są nieprawidłowe i skazane na porażkę dlatego nie poświęcają czasu na jego opisy.

W ogóle filozoficznie Taoizm jest w dużym stopniu podobny do Buddyzmu tylko inne metafory.