Sebastian
nie wiem jak ma Inga, ale wiem, ze to nie zawsze wynika z braku miłości i akceptacji do Siebie...czasem wcieleniowa indoktrynacja, grzebanie w mozgu powodują, że ludzie nie są pewni niczego. Pomijam widmo kata, ktory im to zrobił, tu zazwyczaj wlącza się tzw. syndrom sztokholmski czyli większe zrozumienie i wspolodczuwanie z katem niż ze sobą. Pomijam, że to historyczna metoda śledcza, wystarczy zaburzenie rytmu dnia, zaprzeczenie oczywistym oczywistościom przez czasem nawet tydzień i...ludzie wymiękają nie są w stanie określić jakie są ich potrzeby a już pytanie co czują powoduje u nich ataki paniki bo nie wiedzą jaka odpowiedź jest prawidlowa. Psychiatria zdiagnozowala, gdzie jest problem-otoż mikrouszkodzenia mozgu w przednim placie czołowym. To najbardziej zaskakujące miejsce w calym mozgu-tu jest zlokalizowane BPD, autyzm, tu sa zaburzenia psychopatyczne, te rejony mają uszkodzone seryjni zabojcy jak i te rejony wyglądają inaczej u geniuszy. Ważne jest, że przerażenie takich ludiz nie opuszcza. I paradoxalnie-trzeba bardzo kochać siebie, żeby po tym wszystkim nie żyć w zamknięciu i izolacji tylko jednak uczyć się z powrotem zaufania. Dlatego tak częstym motywem w wywiadach psychologicznych jest motyw ataku. Atakiem jest cokolwiek-atakiem jest usmiech od nieznajomego, bo kiedyś pan kat też był uśmiechnięty, atakiem jest diagnoza, bo przecież normalny czlowiek by tego nie wytrzymal, a tu pacjent żyje i oddycha etc