Autor Wątek: EFT  (Przeczytany 50827 razy)

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-08-23, 19:21:24 »
Wlasnie-bo Ty przeciez nie jestes swoim bolem,cierpieniem itd tylko go doswiadczasz w danej chwili.I wazne,zeby go zaakceptowac-co nie znaczy zgodzic sie zeby juz Cie nie opuscil,tylko zaakceptowac aby byl a bardzo szybko odejdzie bo nie bedziesz sie dodatkowo stresowala wlasnie,ze juz tak zawsze bedzie.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-08-23, 19:14:14 »
O, Semira, fajne to. To tak w ramach przypomnienia, że lęki, strachy, ciężkie przekonania na nasz temat to elementy obce, one nie są nami prawdziwymi.

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-08-23, 19:12:14 »
Wlasnie sobie przypomnialam,ze czytalam w jednej ksiazce chyba nawet Leszka,ze jak przychodza takie dziwaczne stany z ktorymi nie mozemy sobie poradzic to trzeba mowic na glos do siebie:TO NIE JESTEM JA,TO NiE JESTEM JA dopoki nie przyjdzie ulga.Ja to stosowalam swego czasu bardzo czesto I mi pomagalo I teraz tez do tego wroce.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-08-23, 19:04:46 »
Haha, dzięki, coś takiego w głowie zrobiłam i rozbawiło mnie to :))

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-08-23, 18:56:07 »
Wejdź w to dlaczego tak na maksa, przekoloryzuj, krzyknij w głowie albo "God, whyyyyyyyyyyyyy!?!?!?!?!?!?" :DD

Od razu Ci przejdzie

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-08-23, 18:23:58 »
 No, Kłapouchy był całkiem fajny, lubiłam go o niebo bardziej niż Kubusia, czy kogokolwiek innego z tej bajki:) Kiedyś byłam typowym Kłapouszkiem, na szczęście tej nostalgii po drodze trochę poodpadało:)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-08-23, 18:22:15 »
 Seba
Pewnie może :D co kto lubi:) choć to, co mnie męczy dzisiaj to nawet nie typowe marudzenie- to jakieś żale do siebie, do kogoś tam innego, dowalanie sobie, że jestem nie dość dobra i  zadawanie sobie w kółko klasycznego pytania "DLACZEGO?" ;D te moje wywałki to klasyka gatunku chyba:)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-08-23, 18:17:45 »
Marudzenie też może mieć swój urok :D Gdzieś tam przeczytałem że utożsamiasz się z Kłapouchym a ostatnio trafiła mi książka "Tao Kubusia Puchatka" tłumacząca tajniki tao na przykładzie misia, więc wszedłem na youtuba i obejrzałem kilka odcinków i przy okazji przypomniałem sobie Kłapouchego i Kłapouchy był tam całkiem fajny mimo nostalgii ;)

Swoją drogą, polecam tą książkę wszystkim rozwijającym się duchowo. To bardzo zaawansowana pozycja ;))
« Ostatnia zmiana: 2012-08-23, 18:20:09 wysłana przez Sebastian »

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-08-23, 18:16:58 »
Muszę się porządnie opukać!

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-08-23, 18:16:36 »
Semira
Wiem, że czyni- na przeciągu tych lat, kiedy coś tam ze sobą robię ja sama się zmieniłam na plus:) Na pewno marudzę o wiele mniej. Choć chciałabym zmienić się bardziej, zatem muszę więcej pracować. Akurat mi dziś wywalają emocje, mam gorszy dzień.. No ok, czasem tak bywa, ale już mnie ten zasrany temat męczy na poważnie- mam dość. Ta moja tendencja do wiercenia sobie samej dziury w brzuchu dzisiaj wyjątkowo wyszła na światlo dzienne :)

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-08-23, 18:12:13 »
Indra

Ja mialam podobnie.Jak sobie przypomne siebie-jak sie zachowywalam jeszcze ze 3 lata temu to moglabym byc swietnym wspolnikiem Marudy ze Smerfow:)))

Rozwoj duchowy czyni cuda,naprawde:)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-08-23, 18:09:23 »
Trochę mnie gniecie ten potencjał do użalania się, ale wszystko jest do przejścia ;)) Mam czasem wrażenie, że to jakieś przywiązanie do smutku, cierpienia i dowalania sobie-zaniżania sobie samooceny.
Ciekawa jestem bardzo tego kosmogramu, a na pewno bardzo fajnie byłoby się zobaczyć i pogadać na żywo, o horoskopie i o różnych pierdołach ;))

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-08-23, 18:05:51 »
O użalaniu się nad sobą napiszę Ci jak wezmę się za Twój kosmogram :)) Bo masz tendencje w gwiazdach. To pewien potencjał, użalanie się nad sobą jest jego negatywną stroną, a pozytywną powiedziałbym że jest jakaś konsekwencja i wytrwałość w życiu emocjonalnym, ale nie umiem tego jeszcze ująć w słowa.

Najchętniej pojechałbym w któryś weekend do Warszawy się z Tobą zobaczyć i wtedy powiedziałbym Ci o Twoim horoskopie.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-08-23, 18:02:01 »
Sebastian
Bardzo Ci dziękuję za tego posta! to podziałało lekko otrzezwiająco na mnie. Tak sobie myślę, że ze mnie czasem jakaś tępa strzała jest- znowu mi wywala ;) Generalnie może i miałam trochę w życiu pod górkę, ale nie pochodzę z rodziny typowo patologicznej, nie ćpałam, nie chlałam, nawet papierosów nigdy nie paliłam, nie miałam nigdy długiej relacji-związku z jakimś toksycznym facetem, więc o co mi do cholery jasnej chodzi? Inni mieli gorzej i dają sobie radę, więc i ja też mogę wziąć wreszcie dupę w troki i przestać się użalać nad sobą i swoim złamanym serduszkiem.

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-08-23, 17:15:51 »
Nie spieram się o nic. Wiem za to że będąc ciepliwym do siebie, z czasem można uzyskać efekty w nawet najbardziej beznadziejnym przypadku. Już nie pamiętam tego stanu jaki czułem 5-6 lat temu, ale wtedy byłem tak zakręcony że tylko się modliłem o to żeby ktoś w górze "to wszystko" ponaprawiał bo nie potrafiłem nawet powiedzieć co mi jest. Z każdym rokiem robię się coraz bardziej "normalny", a problemów było sporo w samym tym życiu : patologiczna rodzina , robienie mi w domu papki z mózgu, 5 lat ostrego ćpania , 2-letnia relacja z psychopatką od której nie umiałem się uwolnić , bycie wyśmiewanym przez otoczenie w dzieciństwie, gdzie ja zostawałem w opozycji do reszty świata, ogólne poczucie niesprawiedliwości i niemocy czegokolwiek, przemoc psychiczna, manipulowano mnie i ja ostro manipulowałem innymi. Już mi to wszystko przeszło. Najgorzej z nieprzytomnością po ćpaniu, bo mi się wciąż utrzymuje i na tym polu czeka mnie jeszcze ogrom pracy bo często z tego powodu trudniej odnaleźć mi się w codziennych sprawach (czyt. zakręcenie), ale już nie mam wątpliwości że to wszystko mi minie. I trafiam na życzliwych ludzi, zaczynam prawidłowo definiować takie pojęcia jak spokój, miłość, życzliwość, harmonia - to istny cud!

Trzeba metodą prób i błędów "macać" różne metody, wnikliwie obserwować co realnie z nich mamy, i na początku to może być walenie głową w mur gdzie by nie pójść, bo przekonania w głowie są tak zawiłe że uniemożliwiają jakikolwiek rozwój, ale z czasem pojawia się realna możliwość rozwoju i optymizm. Trzeba tylko chcieć.
« Ostatnia zmiana: 2012-08-23, 17:20:54 wysłana przez Sebastian »