Ja przez wiele wcieleń w zakonach wmawiałam sobie wszystko,na temat Boga, siebie, zycia, w co tak naprawdę nie wierzyłam.
Teraz na jakiekolwiek wmawianie reaguję lękiem i chęcią ucieczki. Nie przyjmę niczego czego sama nie czuję.
Mogę pracować nad sobą tylko przez badanie swojego wnętrza i uswiadamianie sobie prawdy o sobie. Nie mogę sobie niczego narzucać ani kazać w cokolwiek wierzyć.
Ja nie neguję tej metody, bo jeżeli innym pomaga to znaczy że jest w porządku.
Widocznie potrzebna jest inna budowa psychiczna niż moja, taka która potrafi łatwiej zmieniać przekonania niż moja.
Ja po tym co przeszłam, w nic nie uwierzę dopóki sama wewnętrznie tego nie dotknę, zobaczę, poczuję, zrozumiem.
Gdyby samo opukiwanie uwalniało bez wypowiadania słów, to bym opukiwała.