GA,
<Sama już nie wiem jaki mam do niej stosunek. Mieszanina złości, zniecierpliwienia, zmęczenia i przyzwyczajenia.>
moim zdaniem, pomijając już rodzaj choroby, zawsze najlepiej zacząć od uzdrawiania stosunku do tej choroby czyli pozbyć się emocji, tak by była pełna akceptacja czyli uwolnić całą złość, wkurzanie się, zniecierpliwienie itp -> to wszystko nieakceptacja i walka, dopiero później zabrać się za jej uzdrawianie. Sama miałam alergię, o czym już pisałam w innym wątku, ch*j mnie strzelał z samego faktu, że taka sytuacja zaistniała, nie mogłam jeść słodyczy, moja złość rosła, tym bardziej, że ciągle szukałam przyczyn i na różne sposoby próbowałam uzdrawiać, a tak naprawdę nic z tego nie wychodziło. W końcu zaczęłam uwalniać wkurwienie, złość i wszystko po kolei, a po jakimś czasie powiedziałam definitywne "nie" alergii i zniknęła.
Tak myślę, że możesz spróbować pogadać z tą alergią

w stylu: słuchaj, strasznie mnie wkurzasz, nie wiem po jaką cholerę tu jesteś, ani co mi chcesz przez to pokazać, ale mam już dość (uwolnić przy tym emocje do zera)!
A następnie możesz zapytać alergii, co takiego ma ci pokazać, po co jest, jaki nierozwiązany konflikt nosisz w sobie.
Każda choroba jest po coś, to jakiś nośnik informacji, że coś nie kaman. Czasem sama akceptacja choroby powoduje, że ona znika, czasem konflikt sam się w nas rozwiązuje i choroba znika, różnie jest więc można spróbować na kilka sposobów do tego podejść.