A człowiek wolny nie potrafi nałożyć na siebie dyscypliny i obowiązków? Jeszcze bardziej, bo robi to dobrowolnie i z chceniem. Człowiek bez zajęć na dłuższą metę fiksuje, gdyż nie wykorzystuje swoich możliwości twórczych, jak i nie realizuje potrzeby wysiłku, który jest bardzo przydatny dla odtoksycznienia organizmu. Nie mówimy tutaj o „wolnych” miejskich żulach, którym się generalnie niewiele chce, a już najmniej czynić dobrze innym, tylko o ludziach wolnych w pełni świadomie, którzy szukają możliwości rozwoju w warunkach odcięcia, czyli kompletnie nie być zdanym i zależnym na innych, tylko sam sobie żeglarzem, sterem i okrętem. Największe bolączki świata biorą się niestety z wielu narzuconych silą zależności, z którą jednostka nie da rady się zmierzyć. Nie zapłacisz za prąd, bo szef nie dał wypłaty, albo inny poślizg był, to go wyłączą, nie ma zmiłuj się. Jest to przemoc gospodarcza, ale nie jesteś w stanie z nią wygrać.
A Ty jakąś sarenkę goniłeś po tym lesie w kwiecistej sukience? Złapałeś przynajmniej?

To las (a raczej podmiejski lasek, nie las, bo w prawdziwym lesie nie ma upałów, że względu na wyściółkę, która chroni przed przegrzaniem) służy jako bieżnia? Ile zdeptałeś żywych istnień pod drodze adidaskiem, ha?

Ja jako ksiądz mogę robić, możesz mi wszystko szczerze wyznać. Żadna Twa wina mnie nie złamie.

Indianie tak cichutko stąpają po lesie, że nawet patyczek pod mokasynkiem nie strzeli. Tam tez śpią w dzień niektóre gatunki życia.
Dobrze, że mówisz o lasko- parku, nie o lesie, to trochę zelżało mi, że większych szkód tymi adidasami nie uczyniłeś.

Gdybyś znał roślinki w lesie, to byś się napił, a tak widzisz, narzekałeś na suchoty i pragnienie. Czyja to wina, lasu czy Twoja, ze wiedza o nim znikoma była?

Gdybyś pustyni nie znał, też byś się nie napił, a ludzie tam żyją od wieków i jakoś nie migrują w inne tereny, bardziej przychylne. Wiedza pomaga we wszelkich skrajnych okolicznościach, a takie mogą pojawić się z znienacka, nieoczekiwane.
Tych ludzi leśnych mam Ci palcem wskazać, czy podać imiona, nazwiska, klany, lokalizację itd.? Jak ma wyglądać te wskazanie? Bieszczadnik przykładowo zajmował się zbieractwem i wypalaniem drewna, na węgiel drzewny, zanosił swoją prace do wioski i zamieniał się na produkty spożywcze, nie pakowane (czyli nie kupne), tylko wyprodukowane na własne potrzeby. Tak jak nadmieniłam nigdy do rąk nie brał pieniędzy. Nie posilał się też mięsem, uważał, ze bardzo zamula i zanieczyszcza przewód pokarmowy, skupiał się tylko spożywaniu produktów roślinnych, ewentualnie jajka, sery.
A kto powiedział, że zło nie może służyć dobru? Może, a nawet powinno. Za pysk go i niech tyra dla dobra, kwestia spojrzenia na inne możliwości, z innej perspektywy. A dlaczego uważasz, że ludzie uciekają do lasu (ucieczka- jako alternatywa), a nie jest to świadome odejście w obszar, który ma pomagać w rozumieniu kwintesencji życia. Trochę mnie przeraża pojęcie „dziki, pierwotny człowiek”, bo jest nie na miejscu, to nie ten czas. Taki człowiek ani nie jest dziki, ani pierwotny, potrafi się zachować w każdych możliwych warunkach, gdyż bardzo dobrze zna „Waszą cywilizacje”, a wy „jego cywilizacji” nie. I to jest jego znaczna przewaga nie tylko w rozwoju duchowym, ale w całokształcie sztuki przetrwania. Jego centrum siły odpali w rok na najwyższej częstotliwości (jeśli będzie pracował nad sobą), a wasze nawet przez 30 lat pracy będzie ledwo drgało. Po co się czarować, że bez wsparcia natury człowiek ten etap osiągnie, skoro nie osiągnie. Można się okłamywać cale życie, ostatecznie nikt nikomu nie broni się mamić błyskotkami, jeśli taka jego wola, ale prawdziwy, czysty rozwój duchowy będzie poza jego zasięgiem, znany tylko z teorii i „miejskich medytacji”.
Obłuda ludzka jest okrutna, duch i dusza każdego wie, że tak jest, o czym piszę (zwłaszcza czują to starsze pokolenia, które były na granicy wielkich zmian), ale umysł będzie brnął nadal w kłamstwo, tłumacząc swoje wygodnictwo, jak i brak pracy z naturą, uzależniony od brokatu, który oferuje obecna cywilizacja. JEDNO nasiono co roku daje dziesiątki, setki innych. Nie ma głodu, jest tylko brak wyobraźni ludzkiej, jak można odpowiednio ten fakt spożytkować.