Hey Ewika,
ja tak miałam wiele lat temu, wtedy nawet nie miałam świadomości co się naprawdę ze mną dzieje (co myślę było największym źródłem cierpienia), wylazło ogromne przerażenie, stwierdziłam, że to nerwica, podjęłam leczenie, później depresja, to wszystko zmusiło mnie do zajęcia się sobą, porzuciłam wszelkie zajęcia zewnętrzne, pojawiła się ogromna potrzeba medytacji oraz pragnienie zwrócenia się do Siły Wyższej. W efekcie jak patrzę z dzisiejszej perspektywy nastąpiło przewartościowanie mojego życia, teraz spostrzegam całą tą sytuację jako błogosławieństwo, wręcz wyjście z jakiegoś etapu matrixa.