fajna jest, ale... wymagająca

Czasem fizycznie daje w kość, w zależności od czasów (ćwiczy się średnio 3, 7 lub 11 minut z tego co pamiętam), z czego 11 są zarezerwowane raczej dla zaawansowanych. Fajnie oczyszcza, ale wymaga też wysiłku i samozaparcia. Czasem ciało nie daje już rady i wtedy można poszerzać swoje granice, uwalniać blokady umysłu, który chce się już poddać.
Pamiętam, że jak kiedyś w miarę systematycznie ćwiczyłam i poszłam na zwykłą hatha jogę, to czułam się tam bardzo lajtowo.
Są też zestawy ćwiczeń, które codziennie wykonywane, po upływie min. 40 dni mają przynieść trwałe efekty w danej dziedzinie życia, ale nie wiem, bo nigdy nie doszłam do tylu

No i nie można przerwać, a jak się przerwie to od początku...
Niestety od prawie roku nie ćwiczę.
Kiedyś Staś prowadził zajęcia, a wrócił z kursu dla nauczycieli i trochę zapomniał, że ma grupę normalnych ludzi. Robił ćwiczenia chyba na splot (jedne z trudniejszych) i jeszcze prawie na max czasy. Następnego dnia musiałam brać tabletki przeciwbólowe, bo miałam tak silne zakwasy. Na szczęście to było jeden taki przypadek
Bardzo fajna jest krija, co się taki trójkąt robi z rąk nad głową, podobno otwiera człowieka na fajne rzeczy, niespodzianki w życiu i akurat tak miałam.
I raz też miałam tak przy jednej kriji i silnym oddychaniu, że przepaliło mi jakąś blokadę w okolicach splotu, fizycznie poczułam dość silny ogień, ale później bardzo dużą ulgę.
Jedyna rzecz jaka mi się tam nie podoba, to mantrowanie. Mam wrażenie, że to podpina pod astral, dlatego go unikam. Generalnie mam wrażenie, że kj pod tym kątem jest ciut astralna i nauczyciele też jakby mieli trochę klapki na oczach. Mi odpowiadają tam same ćwiczenia i niektóre medytacje.