Robię zestaw 5 ćwiczeń z subagh kriya od 3 dni. Czuję, że to działa na całe moje ciało, otwierają się szczególnie dolne czakramy, a potem jestem zdołowana. Były fajne efekty w pierwszych dwóch dniach, bo od ręki się ważna sprawa dla mnie wyjaśniła, ale teraz wali ascezą i zmęczeniem

Skoro to tak działa, to będę pracowała dalej plus medytacja. Ćwiczenia polecił mi Sebastian, a ja jestem otwarta na nowości. Nie znam się na kundalini jodze, to mogę od razu przyznać, dopiero co zaczęłam praktykować wyżej wspomniane ćwiczenia. Do tej pory latami ćwiczyłam hatha jogę i to również wiele mi dawało, uspokojenie w ciele, przy tym większą równowagę. Czytam książkę o kundalini jodze, oglądam filmiki na youtube, wydaje mi się ona o wiele bardziej angażująca ciało i oddech do pracy. Napewno wymaga większej świadomości i ugruntowania w ciele, nie pisząc już o kondycji bez której z tego co widzę, wiele ćwiczeń nie wyjdzie prawidłowo. Zwyczajna hatha, również była w stanie wyciagać moje emocje. Dobre rozciąganie, oddychanie i potem przy rebirthingu schodziło o wiele więcej napięć mięsniowych oraz stresu. Ciało wiele kumuluje, dlatego ja lubię poćwiczyć cokolwiek przed sesją czy oczyszczaniem

Mam nadzieję, że stopniowo wprowadzę więcej ćwiczeń z kundalini do mojego treningu. To jest tak jakby energia przepychała się do ciała, które nie może jej znieść, zaakceptować tego przepływu. Mam wrażenie, że kundalini joga ściąga na mnie wysokie energie, możliwości kreacji, z którymi nie do końca sobie radzę. To jak dobra medytacja. Stąd wiele oporów w postaci zdołowania i senności.