ad polityczna poprawność, napisał ktoś trafnie tak:
"Mój mieszkający od lat w Krakowie dobry kolega o mocno niepolskiej urodzie mówi, że złe spojrzenia dostawał w mieście zawsze, ale popychać i wyzywać go na ulicy zaczęto dopiero po zwycięstwie narodowej prawicy i wprowadzeniu odgórnego przyzwolenia na odrzucenie politycznej poprawności. W Stanach, mówi, to samo po wyborze Trumpa. No i taka to ta rewolucja przeciwko tyranii politycznej poprawności, w imię "zdrowego rozsądku".
No cóż, polityczna poprawność która w rzeczy samej jest niczym innym, jak nakazem pewnego dżentelmeństwa wobec słabszych i mniej licznych, była pewnie gorsetem, który mógł uwierać. Jak każdy gorset. Antykonserwatyści, z których wywodzą się obecne, jak to się ujmuje, "lewicowo-liberalne" środowiska, też nawoływali do zrzucenia mieszczańskich, konserwatywnych gorsetów i mieszczanskiego zakłamania i hipokryzji. Tak, pewnie polityczna poprawność też się zwyrodniła, też shipokryciała. Na pewno zdogmatyzowała się tu i tam, zdrewniała, i utrudniała analizę sytuacji.
Ale ci, którzy doprowadzili do odrzucenia jej (prawie) w całości zachowują się jak ostatni tchórze teraz, chowając głowę w piasek i udając, że nic się nie dzieje. "