Dziś miałem ciężką noc, cały czas się motam, czuję olbrzymie parcie ma 3 oko, jakbym bał się puścić to, że można żyć będąc po prostu sobą.
Chyba boję się dopuścić do wiadomości to, że naturalnym jest że nikt na Ciebie nie naciska cały czas, że czegoś od ciebie chce, że można żyć po prostu sobą i po swojemu.. Aż czuję zażenowanie sobą kiedy piszę o tak błahych i oczywistych sprawach, które pewnie inni wiedzą, a ja dopiero teraz to staram się dopuścić do siebie..
Ataki nerwicy też bardzo mi się nasiliły i przyjmują ruch oscylacyjny - raz ulga, raz atak. Co ciekawe rodzina się uspokoiła i czuję, że tylko ja muszę sobie samemu odpuścić - jak zwykle powracam do prostego wniosku, że to nie inni są winni tylko to ja sam byłem dla siebie podły..
Mam już dość, chcę odpuścić, chcę spokoju.. problem w tym, że nadal czegoś szukam w spokoju, nadal szukam "ruchu", a tam już nic nie ma, jest tylko spokój, od którego tak długo uciekałem....
Dzięki wszystkim.