Autor Wątek: Grupa wsparcia dla cierpiących bądź skrzywdzonych  (Przeczytany 13672 razy)

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-09-03, 20:23:39 »
Witek
Podziwiam cię! Jesteś w stanie zrozumieć, co pisze Frisky? :)

Na pewno walka z sobą, ze swoimi "złymi" skłonnościami, ze swą pożądliwością, pychą, interesownością, czy ze swoim ego, prowadzi do fatalnych konsekwencji karmicznych, do których należy m in. trudna do uzdrowienia autoagresja.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2016-09-03, 12:29:44 »
Walka z ego i z własną - bądź cudzą interesownością, piętnowanie jej, to nie jest ani droga do bezinteresowności, ani bezinteresowność (działanie z poza poziomu ego). Co lubi ego które nie chce się rozstać ze swoim ego? Krytykować ego. Przypisywać mu najgorsze cechy, albo największe ograniczenia. Wtedy czuje się poza tym/ponad tym. Ale czuć się że jest się poza tym, to nie jest bycie poza tym. To jest po prostu wyparcie swojego ego, wyparcie swojego kontaktu z ego (to miłość rozpuszcza je, nie nakazy, zakazy, manipulacje, tłumaczenia - autentyczne i akceptujące to co spotyka takim jakim jest, uczucie. Miłość nie boi się ego. Człowiek się boi, który je sobie obrzydził. Z poziomu miłości, nie ma nakazywania czegoś ego, wpasowania w to jakim ma ono być, nie ma podziału między sobą a ego, jest przyjęcie tego co się widzi w sobie i akceptacja "to ja, to ja też taki jestem". Przyjąć to to pozwalać temu się wyrażać i istnieć).

Świadomość ciała jest wspaniała, bo nie oszukuje człowieka. Człowiek który wchodzi w pełni w bycie świadomym swojego ciała, w każdym momencie, czuje to co czuje, takim jakim to dla niego jest, czuje swoje emocje, czuje to co chciałby wyprzeć. Nie da się jednocześnie czuć w pełni swojego ciała i czegoś przy tym wypierać. Jak człowiek nie ucieka, ma kontakt z rzeczywistością - swojego czucia, doświadczania i tego w czym tak naprawdę w danej chwili jest. Tego nie da się oszukać, jeśli człowiek autentycznie czuje swoje ciało.

Dodam jeszcze - działanie z ponad ego, to nie jest wychodzenie z postawy "ja i moje", tylko uznawanie że "ja i moje, jest tak ważne jak cudze i ich" Nie gorsze ani nie lepsze. Jeśli uznajemy jedno z tych za gorsze, to to już nie jest bezinteresowność, bo stawiamy coś o równej sobie wartości na dwóch oddzielnych krańcach. Tworzy się oddzielenie wartościowania i różnicowanie w nadawaniu im znaczeń. Nie ważne czy to co moje uważa się za gorsze, czy to co cudze, bo dzieli się w ten sposób albo swoje żywotne sprawy, albo cudze, na posiadające różną wartość. I to że człowiek więcej działa w swoim życiu niż cudzym, może wynikać z równego doceniania spraw cudzych jak i swoich, ale jednocześnie ze świadomością, że mam dwie ręce i głowę i mogę ich używać w życiu swoim i tam czasem gdzie czuję że jest to korzystne, wzbogacające, rozwijające, wspierające. Mam dwie ręce i głowę i inni też mają i ja mogę swoich używać bo mam inne plany, i inni swoich bo mają swoje plany. I ani jedne ani drugie plany, nie muszą być od siebie gorsze. Ale to że do każdej osoby cierpiącej, potrzebującej etc. pobiegnę to nie będzie nigdy przekroczenie ego, bo nadal będę zostawiał tą jedną osobę, w której życiu moje zaangażowanie jest najbardziej potrzebne.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-09-03, 11:36:53 »
Cytuj
Skrzywdzony ma interes w tym, żeby przeżywać swoje skrzywdzenie i okazywać całemu światu, jak bardzo jest nieszczęśliwy z powodu przewin tegoż świata wobec niego.
A jaki to interes? Tego trzeba sie dowiedzieć od własnej podświadomości, bo mimo ogólnej prawidłowości, szczegóły się różnią
.
 
oczywiście można i często na pewnych etapach warto zajmować się skutkami , czy pośrednimi etapami (które są skutkami jak i przyczynami kolejnych problemów), ale najlepiej dotrzeć do pierwotnych przyczyn i uwalniać się od nich, w tym przypadku, i nie tylko w tym, taką uniwersalną przyczyną z punktu widzenia rd jest interesowność!
 
przerost ego, patrzenie na wszystko z tej perspektywy (ja i moje),  niezależnie od tego z czym związane i jak się objawia w szczegółach, jest szkodliwe dla człowieka, takie czy inne egoistyczne (często piękne) plany, wyobrażenia, zamiary, oczekiwania i ich forsowanie, tudzież przywiązanie do nich, mogą i najczęściej wywołują w przypadku ich niespełnienia (albo zmiany niezgodnej z nimi) negatywne reakcje, a na tym świecie zmiany które dokonują się są wypadkową wielu różnych czynników nie tylko naszego indywidualnego chcenia, które w tych układach w jakich funkcjonujemy, jakby nie jest siłą dominującą : )

w dodatku w rd (uwaga dla tych którzy są nim zainteresowani) częstym i najlepszym narzędziem służącym rozwojowi są problemy i konieczność stawiania im czoła, dzięki nim np. dowiadujemy się jakie mamy ograniczenia, a uczenie się transformacji ich związane jest ściśle z akceptacją natury świata i doświadczeń z tym związanych (przykład nauk Buddy), bez tego wikłamy się w jakieś walki z własnymi reakcjami, odbiciami i oddźwiękami

 takie związane z ego utknięcie w żalach można więc rozwiązywać poprzez zmianę na poziomie priorytetów ego (interesów skupionych wokół ja i moje) albo wychodząc ponad to, czyli na poziom bezinteresowności, poziom niezależny od zaślepienia w uwikłaniach  opozycji przyjemność-ból , gdzie zwykle podąża się za tym co przyjemne a ucieka przed tym co bolesne... ale pod wpływem silnych przywiązań może się to odwrócić o 180 stopni , jednak niezależnie od polaryzacji i skłonności, cały czas jest to odgrywanie tego samego ; )

 wzniesienie się ponad perspektywę odrębnego ego  i związane z nim pobudki i utożsamienia (np. ze świadomością ciała), to takie właśnie  przestrojenie na zadowolenie niezależnie od doświadczeń i sytuacji, czyli zakorzeniona w duchowości bardziej realna  niezależność od tej niezależności budowanej na usilnej kreacji określonych sytuacji które mają zapewnić niezależność ego od wpływów które uznaje z tego ograniczonego punktu widzenia za ograniczające (jako niezgodne z pragnieniami), bo to wcześniej czy później kończy się żalami i pretensjami (do innych, świata, Boga i siebie), jako że oparte jest na iluzji kontroli przez ego złożonych uwarunkowań które to wcześniej czy później wymykają się tej kontroli : )

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2016-09-01, 22:11:37 »
: )

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-09-01, 21:42:08 »
Witek,
No,  jak zwykle ładnie to uzupełniłeś :)
Oczywiście, że tak jest.

Illuminate the negative.   
  Jakkolwiek by sie ten zwrot nie kojarzył ;)

A do tego Carl Gustav Jung mawiał : "Until you make the unconscious - conscious, it will rule your life & you will call it destiny."
Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym,  będzie ono rządziło twoim życiem a ty to nazwiesz przeznaczeniem.


Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2016-09-01, 21:22:57 »
To jest prawda ale czasem potrzeba uznać swoją własną krzywdę. Zwłaszcza gdy jest wypierana, gdy walczy się z nią jako z negatywnym uczuciem. Trzeba uznać że poczuło się skrzywdzonym, przyjąć to i pozwolić sobie siebie pokochać, wspierać (emocjonalnie) wraz z tym (pomimo). Wtedy krzywda (powoli bądź nie) ustępuje.
Nieuznawane krzywdy - wypierane, ciągną się latami bądź wcieleniami.
Wszystko jest w tym co się teraz zrobi jak już krzywda jest uznana. Jeśli jest skupienie na sobie, nie na krzywdzicielu (na zapewnieniu sobie wsparcia emocjonalnego, uznawania kolejnych wychodzących powodów skrzywdzeń - jak bliskiemu dziecku) to idzie to w dobrym kierunku i człowiek w końcu wychodzi z tego i czuje ulgę.

edit: to się nie dzieje po to by siebie dowartościować a by pozwolić wyjść na światło dzienne tej skrzywdzonej części siebie. Jak ona nie wyjdzie i będzie tłumiona, to i tak wyjdzie ale w toku niepoprawnych zachowań - odwracaniu ról, poniżaniu obiektu (źródła krzywdy), dumie, pyszałkowatości etc. w formie rzeczy związanych z wyparciem siebie
« Ostatnia zmiana: 2016-09-01, 21:26:07 wysłana przez Witek D. »

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-09-01, 21:15:43 »


Póki utożsamiamy się ze skrzywdzeniem, a szczególnie kiedy uważamy, ze zostaliśmy skrzywdzeni w wyjątkowy sposób, tym samym zamykamy się na możliwość uzdrowienia.

Dopiero zaakceptowanie, że inni byli w podobnej sytuacji i że nie jesteśmy jakimiś wyjątkami na skalę kosmiczną, otwiera przed nami możliwość  uzdrowienia!


To naprawdę może pomóc.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-05-06, 00:29:52 »
Sylvia
bardzo ładnie uzupełniła to, czego nie zdążyłem napisać :)

Tak to jest.
Skrzywdzony ma interes w tym, żeby przeżywać swoje skrzywdzenie i okazywać całemu światu, jak bardzo jest nieszczęśliwy z powodu przewin tegoż świata wobec niego.
A jaki to interes? Tego trzeba sie dowiedzieć od własnej podświadomości, bo mimo ogólnej prawidłowości, szczegóły się różnią.

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-05-06, 00:20:49 »
medżikowsky
Nie rozumiem, czemu dostałeś ostrzeżenie? Może Admin poczuł, że to, o czym piszesz, "krzywdzi" go jako nieuzdrowione dziecko?

Muszka
Kiedyś zamieszkała u mnie lokatorka z 2 dzieci. 4 i 5 lat. No, ale to były dziewczynki. I to moze byc róznica, choć nie musi.
Dziewczynki potrafiły sobie ugotować herbatę, podgrzać mleko, a nawet inne potrawy, łacznie ze zrobieniem jajecznicy. Potrafiły też posprzątać po sobie, umyć naczynia i sztućce. Tylko krojenie chleba im nie wychodziło. Ale to akurat mogła zrobić ich mama, albo ja. Poza tym były wspaniale samodzielne, a mamusia medytowała nad ich szczęściem, zamiast się nimi zajmować, czy nie daj Boże, je niańczyć :)

Inna historia z nimi:
Mama chciała dzieci wychowywać bezstresowo, tylko że one nie mialy najmniejszej ochoty jej się odwdzięczać. Kopaly się, gryzły, targały za włosy, opluwały, szczypały, nawet pod oczami. Raz jedna, raz druga skarżyła. Matka była bezsilna. I tak było kazdego dnia od rana do wieczora.
I teraz napiszę coś, co rozsierdzi toda i innych skrzywdzonych, a nie uzdrowionych.
Poradziłem jej, żeby wzięła kawałek plastykowego węża i obiecała dzieciom, że  jak znów będą sobie robiły krzywdę, to przyleje obu bez pytania, kto zaczął. Zapanowała konsternacja, dzieciaki trwożnie popatrzyły na mamę, czy mówi poważnie i na kawałek węża w jej ręce. Caly dzień był spokój, zgodnie się bawily.
No, ale, jak to dzieci, postanowiły wypróbować stanowczośc mamusi i już następnego dnia zaczłęy sobie wyrzadzać bolesną krzywdę i skarżyć na siebie na wzajem. Wtedy mama spełniła obietnicę, przylała jednej i drugiej i, jak łatwo się domyślać,... "w domu zapanował terror nieolmal jak w obozie dla uchodźców!"?
Nie, to nie ten scenariusz! Zupełnie nie ten.
Dzieci twórczo się bawiły, przy okazji miały mnóstwo świetnych pomysłów, które im wcześniej w ogóle nie wpadły do głowy, gdy były zajete wajemnym krzywdzeniem się.
Jednakże pociąg do zabaw sprawijących ból i cierpienie tkwił w nich nadal. Czasami namawiały mnie, żebym zdjął z szafy kawałek węża i schował go tak, by mama nie znalazła go. Ale nie dawałem się przekupić.
Marzenia jednak się spelniają, a dzieciom dość szybko. Po miesiącu dziewczynki pojechaly na kilka dni do babci. Wróćiły w świetnych nastrojach, bo babcia bezstresowo przyzwoliła im na wzajeme bicie, kopanie, szczypanie, plucie itd.
Tym razem zapanowanie mamy nad szaleństwem dzieci zabrało 3 dni, a ostatniego jednak w ruch poszedł wąż. I znow był spokój aż do kolejnej wizyty u babci. Jednakże po tej wizycie dzieci już wiedziały co je czeka. I szybko wróciły do twórczych zabaw bez krzywdzenia sie.
Straszne, nieprawdaż?

furyah ma rację. :)
Bez przesady i nie obwiniaj się, bo dzieciek to wykorzysta przeciw Tobie!

Myślę ,że jak mama nie ma jakichś problemów z sobą, kocha dzieci ,akceptuje to się takie rzeczy nie dzieją a dzieci są po prostu grzeczne.Dzieci idealnie odgrywają emocje ,które siedzą w rodzicach .
Nie mam dzieci ,więc to tylko teoria, ale miałem psa .Jak go przygarnęliśmy miał swój charakterek .Właził na kanapę nawet, przy mnie bo tak chciał ,zwalałem go z niej ze 30 razy a on wskakiwał i się w nią wczepiał na ile mógł.Walił kupy gdzie popadnie .Wył jak nas chwilę nie było i gryzł kwiatki i wszystko co było na wierzchu, ze złości .Nie znam się na wychowaniu psa .Wkładałem mu nos w te kupy ,dawałem w dupę i wywalałem na dwór .Nic to nie dawało .W końcu odpuściłem .Mimo wszystko bardzo go lubiłem ,często był głaskany ,przytulany .On uwielbiał chodzić na spacery a ja z nim często chodziłem .Nie wiem kiedy i jak ale sam się nauczył ,że się na kanapie nie śpi ,że do sypialni to tylko na próg a kupę to robił tylko na spacerze z dala nawet od swojego podwórka .
Emocje mi tylko puszczały jak np.dopadał małego kotka czy kurę i próbował zagryźć czy zagryzał .Wtedy dostawał bardzo mocno w dupę .Oczywiście nic to nie dawało .Nauczył się tylko ,że jak do niego biegłem w takiej sytuacji to ciągnął tyłek po ziemi .Po wszystkim machał ogonem zadowolony z siebie .No ale to pies myśliwski instynktu się nie zmieni.

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-05-05, 16:21:26 »
Czy wiecznie skrzywdzonemu można jakoś pomóc?
Nie wiem, bo jak takie osoby do mnie trafiają, to z programem "wszyscy mnie krzywdzą", wychodzą w poczuciu skrzywdzenia!


Dla mnie wiecznie skrzywdzeni to tacy gracze w pseudo ofiary, żeby czerpać z innych, pasożytować, nie wziąć się za swoje poczucie własnej wartości.

Natomiast sa tez osoby, które doświadczyły skrzywdzenia, traumy, negatywnego traktowania, braku szacunku np. przez rodziców, czy partnerów i Ci łatwiej wyjdą z wzorca skrzywdzenia, niż gracze w skrzywdzenie. Szczera intencja dużo zmienia.

Wiecznie skrzywdzony może sobie pomóc sam. Najpierw powinien zadać sobie pytanie, czy nadal chce się czuć podle i zwalać za to winę na innych? Jeśli tak, to niech nawet nie próbuje niczego zmieniać. Ale jeśli odpowie sobie, że ma już tego dość, o.... wtedy ma szansę z tego wyjść.
Najważniejsze będzie wziąć odpowiedzialność za własne odczucia, za własne reakcje emocjonalne. Problem jednak w tym, że w jego strukturach poznawczych istnieje ZAKAZ odczuwania czegokolwiek pozytywnego! Często zakaz samodzielności. Zakaz ten jest wynikiem tresury rodzicielskiej, a często też poglądów manichejskich, gnostyckich, ascetycznego samoudręczania się z poprzednich wcieleń.
Może być trudno z samego początku, ale jeśli się chce, to sposób się udaje znaleźć.
Mógłbym napisać,ze ważne jest przebaczenie, ale.... to boli. Jednakże bez przebaczenia będzie bolało i bardziej i dłużej. Tylko trzeba pamiętać,że prócz przebaczenia trzeba wreszcie zacząć sobie dawać i przyjmować coś fajnego, miłego przyjemnego tu, w tym materialnym świecie.
Trzeba się przestroić z żalów, pretensji i roszczeń na ZADOWOLENIE z siebie i z życia.
A o resztę pytajcie swego Wyższego ja (Boga, Intuicji), bo to nie moja bajka.

Najlepsze rozwiązanie jak wyżej:)

I przestawić się na pozytywne nastawienie do siebie i do świata.
Pozytywne nastawienie do siebie tworzy zdrowsze granice, pozytywne nastawienie do świata powoduje otwartość. Oba te stany we właściwej równowadze dają ochronę. 
« Ostatnia zmiana: 2016-05-05, 16:26:11 wysłana przez Sylvia »

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-05-05, 13:07:08 »
Domyślam się,że po przeczytaniu tego posta wielu Forumowiczów poczuje, że ich skrzywdziłem. No cóż.... taka tu ostatnio panuje moda.

POCZUCIE SKRZYWDZENIA to odczucie całkowicie subiektywne! Znaczy, że zależy tylko od odczuwającego je!
Osoby uznawane za krzywdzicieli, mogą z krzywdą skrzywdzonego nie mieć nic wspólnego. Osobom patrzącym z boku reakcja skrzywdzonego może się wydawać zupełnie irracjonalną i bezpodstawną. I taka postawa krzywdzi go jeszcze bardziej, "bo jak można nie zauważyć, że jestem krzywdzonym? To jest jakieś s-syństwo, żeby tego nie widzieć, czy wręcz temu przeczyć!"
Poczucie skrzywdzenia najczęściej nie ma nic wspólnego z intencjami rzekomych krzywdzicieli. Skrzywdzonego krzywdzi JEGO WŁASNA reakcja psychiczna na to, co się dzieje wokół.
W opozycji do wiecznie skrzywdzonych są ci, którzy twierdzą: "co mnie nie zabije, to mnie wzmocni".
Osoba wiecznie skrzywdzona nigdy tak nie  pomyśli. Ona często myśli, że wszystko ją krzywdzi i wszyscy ją krzywdzą, tym samym niesprawiedliwie ją dobijają. Już samo życie w tym krzywdzącym świecie jest wielką, niezawinioną krzywdą, jak zresztą niezawinionymi są wszystkie inne krzywdy. Słowem, wszyscy krzywdziciele (czyli nieomal wszyscy) są winni cierpienia i krzywdy skrzywdzonego! Niektórym sie na dodatek wydaje,że największym krzywdzicielem jest Bóg ("s-syn, który mnie tu zesłał"). Tak to wygląda w wersji maximum.
Oczywiście, mamy też bardziej lajtowe wersje skrzywdzenia. Np krzywdzony znajduje sobie krzywdziciela, któremu przypisuje winy za swoje złe samopoczucie, za trudności, kłopoty, konflikty itd. Tak to czyni kilku Forumowiczów.
Czy wiecznie skrzywdzonemu można jakoś pomóc?
Nie wiem, bo jak takie osoby do mnie trafiają, to z programem "wszyscy mnie krzywdzą", wychodzą w poczuciu skrzywdzenia!
Wiecznie skrzywdzony może sobie pomóc sam. Najpierw powinien zadać sobie pytanie, czy nadal chce się czuć podle i zwalać za to winę na innych? Jeśli tak, to niech nawet nie próbuje niczego zmieniać. Ale jeśli odpowie sobie, że ma już tego dość, o.... wtedy ma szansę z tego wyjść.
Najważniejsze będzie wziąć odpowiedzialność za własne odczucia, za własne reakcje emocjonalne. Problem jednak w tym, że w jego strukturach poznawczych istnieje ZAKAZ odczuwania czegokolwiek pozytywnego! Często zakaz samodzielności. Zakaz ten jest wynikiem tresury rodzicielskiej, a często też poglądów manichejskich, gnostyckich, ascetycznego samoudręczania się z poprzednich wcieleń.
Może być trudno z samego początku, ale jeśli się chce, to sposób się udaje znaleźć.
Mógłbym napisać,ze ważne jest przebaczenie, ale.... to boli. Jednakże bez przebaczenia będzie bolało i bardziej i dłużej. Tylko trzeba pamiętać,że prócz przebaczenia trzeba wreszcie zacząć sobie dawać i przyjmować coś fajnego, miłego przyjemnego tu, w tym materialnym świecie.
Trzeba się przestroić z żalów, pretensji i roszczeń na ZADOWOLENIE z siebie i z życia.
A o resztę pytajcie swego Wyższego ja (Boga, Intuicji), bo to nie moja bajka.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-02-16, 22:26:18 »
JenKa
Możesz mi wierzyć, albo nie, ale ja bym z taką kobietą nie wytrzymał nawet tygodnia :)

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-02-16, 22:21:19 »
jaskier
 Metoda jest banalnie prosta. Trzeba się przekonać,że lubisz. Temu celowi służą afirmacje i wizualizacje :)
Byle mądrze przygotowane.

Grzes

  • Wiadomości: 521
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-02-16, 20:17:53 »
jaskier

Usunąć karmę dotyczącą wysiłku intelektualnego, czy fiycznego. Teoretycznie każdy ma jakieś predyspozycje do pracy, tylko są one często tłumione podczas procesu wychowawczego i przez to później taka osoba nie ma ochoty na rozwój i pracę.

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-02-16, 18:38:47 »
JanKa
Tatuś, jako osobnik niedoskonały, został przegoniony.
Najwyraźniej,  rzeczywiście był niedoskonały, skoro tak łatwo pozwolił się z tego procesu wychowawczego wykluczyć :(
Ale za odpowiedź oczywiście Dziękuję :)