muszka91
Pewnie schodzą Ci samooskarżanie i samoograniczenia. Ty już nie chcesz słuchać swojej samokrytyki.
Dobrze dać sobie luz ze wszystkim i często powtarzać, że mogę...
mogę nakrzyczeć na dziecko, moge od niego wymagać, mogę sie nim nie zajmować - oczywiście chodzi o psychiczny luz,
mogę czuć bezsilność, lęki, bezradność, moge być zła, mogę zawalić w pracy - nic się nie stanie.
Poprosić Boga o pomoc i razem z Nim prowadzić ze sobą rozmowę o tych sprawach, które Cię męczą, których się boisz. Pytać samą siebie, np.: a co się stanie kiedy powiedzą, że jestem zła ... no i co sie stanie... i co się stanie... i czy rzeczywiście to jest prawdą? - i zapisywać takie rozmowy. Pytaj Boga, czy to co ja myślę o sobie to jest prawda?
Polecam też technikę uwalniania, działa.