Walka z ego i z własną - bądź cudzą interesownością, piętnowanie jej, to nie jest ani droga do bezinteresowności, ani bezinteresowność (działanie z poza poziomu ego). Co lubi ego które nie chce się rozstać ze swoim ego? Krytykować ego. Przypisywać mu najgorsze cechy, albo największe ograniczenia. Wtedy czuje się poza tym/ponad tym. Ale czuć się że jest się poza tym, to nie jest bycie poza tym. To jest po prostu wyparcie swojego ego, wyparcie swojego kontaktu z ego (to miłość rozpuszcza je, nie nakazy, zakazy, manipulacje, tłumaczenia - autentyczne i akceptujące to co spotyka takim jakim jest, uczucie. Miłość nie boi się ego. Człowiek się boi, który je sobie obrzydził. Z poziomu miłości, nie ma nakazywania czegoś ego, wpasowania w to jakim ma ono być, nie ma podziału między sobą a ego, jest przyjęcie tego co się widzi w sobie i akceptacja "to ja, to ja też taki jestem". Przyjąć to to pozwalać temu się wyrażać i istnieć).
Świadomość ciała jest wspaniała, bo nie oszukuje człowieka. Człowiek który wchodzi w pełni w bycie świadomym swojego ciała, w każdym momencie, czuje to co czuje, takim jakim to dla niego jest, czuje swoje emocje, czuje to co chciałby wyprzeć. Nie da się jednocześnie czuć w pełni swojego ciała i czegoś przy tym wypierać. Jak człowiek nie ucieka, ma kontakt z rzeczywistością - swojego czucia, doświadczania i tego w czym tak naprawdę w danej chwili jest. Tego nie da się oszukać, jeśli człowiek autentycznie czuje swoje ciało.
Dodam jeszcze - działanie z ponad ego, to nie jest wychodzenie z postawy "ja i moje", tylko uznawanie że "ja i moje, jest tak ważne jak cudze i ich" Nie gorsze ani nie lepsze. Jeśli uznajemy jedno z tych za gorsze, to to już nie jest bezinteresowność, bo stawiamy coś o równej sobie wartości na dwóch oddzielnych krańcach. Tworzy się oddzielenie wartościowania i różnicowanie w nadawaniu im znaczeń. Nie ważne czy to co moje uważa się za gorsze, czy to co cudze, bo dzieli się w ten sposób albo swoje żywotne sprawy, albo cudze, na posiadające różną wartość. I to że człowiek więcej działa w swoim życiu niż cudzym, może wynikać z równego doceniania spraw cudzych jak i swoich, ale jednocześnie ze świadomością, że mam dwie ręce i głowę i mogę ich używać w życiu swoim i tam czasem gdzie czuję że jest to korzystne, wzbogacające, rozwijające, wspierające. Mam dwie ręce i głowę i inni też mają i ja mogę swoich używać bo mam inne plany, i inni swoich bo mają swoje plany. I ani jedne ani drugie plany, nie muszą być od siebie gorsze. Ale to że do każdej osoby cierpiącej, potrzebującej etc. pobiegnę to nie będzie nigdy przekroczenie ego, bo nadal będę zostawiał tą jedną osobę, w której życiu moje zaangażowanie jest najbardziej potrzebne.