Autor Wątek: Grupa wsparcia dla cierpiących bądź skrzywdzonych  (Przeczytany 13648 razy)

J034

  • Wiadomości: 599
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-02-12, 23:19:42 »
" Muszka
Wspieram.
Ja, mimo ze w mojej korpo pracuje już kilka lat, to już w sobotę! zaczynam się bać, ze w poniedziałek idę do pracy. Mnie też to przytłacza, więc tym bardziej Cię wspieram. ":
Pytanie na poważnie bo słyszałem, że już rekalmuja uspokajające środki.
Czy to ściema czy ludzią faktycznie tak stres daje.
Czy to słabość jednostki czy jedak mobing w pracy ?

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-02-12, 19:41:49 »
Mariomar, żaden obciach, też chodzę.  I dopiero tam, w przytulnym gabinecie doświadczyłam takiej całkowitej akceptacji, jakiej mi przez całe dzieciństwo brakowało.
Ale, żeby trafić na dobrego psychologa też potrzebny jest pewien rodzaj otwarcia na pozytywne zmiany. Bo koleżanka,  ktora poszła na konsultacje do kogoś innego, na koniec wizyty usłyszała,  że jest wredną zołzą ;) Dogranie intencji? ;) :p

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2016-02-12, 19:28:58 »
Muszka
Wspieram.
Ja, mimo ze w mojej korpo pracuje już kilka lat, to już w sobotę! zaczynam się bać, ze w poniedziałek idę do pracy. Mnie też to przytłacza, więc tym bardziej Cię wspieram.

A co mi pomaga  - od kilku miesięcy chodzę na terapię do psychologa, gdzie uczę się zachowań w życiu od Nowa - bo nikt mnie ich w rodzinie i w życiu nie nauczył - a także stawiania granic i pracy nad lękiem i agresja w pracy i w domu.

Wiem, ze dużo rozwojowcow pomysli, ze terapią u psychologa to obciach, ale jak ma się skrajnie silne obciążenia, to ciężko jest sobie poradzić. Wówczas potrzebna jest zdrowa osoba, która podpowie zdrowe i normalne zachowania. Bo ja takich zachowań nie znałem i przez to myślenie o relacjach z ludźmi, i strachu przed nimi i przed pracą, mnie przytlaczalo.

W dużych miastach są fundacje, gdzie takie wizyty są za darmo.

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-02-12, 19:28:42 »
Muszko, kochana, a czego ty się tak bardzo boisz? I co cię tak bardzo boli, że nie mogąc z tym wewnętrznym bólem wytrzymać,  zamieniasz go na fizyczny?

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-02-12, 18:48:56 »
Ja już od 13 dni choruję, to grypa..poźniej zatoki..teraz uszy, kłócie i uczucie zatkania.. gdyby nie leki przeciwbolowe to bym zwariowała. Dostałam szansę pracy.. ale chyba chorobą to sabotuje.. chyba tak wielki lęk przed nowym. Leże całymi dniami w łóżku nie mam siły się nawet synem zająć. Wychodzi mi taka bezsilność, lęki, złość na siebie, na syna, na byłego, jeszcze poczucie ,ze jestem beznadziejna bo krzyknęłam na syna. Juz z tego bólu nie wyrabiam. No nic moze to miało wyjść .. nie wiem czy się cofam czy idę do przodu.. ale ostatnio życie mnie przytłacza.. jeśli ktoś chce sie za mnie pomodlic to proszę bo ja cały czas się modlę:)

MichalK

  • Wiadomości: 7
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-02-03, 11:51:54 »
Dziś miałem ciężką noc, cały czas się motam, czuję olbrzymie parcie ma 3 oko, jakbym bał się puścić to, że można żyć będąc po prostu sobą.
Chyba boję się dopuścić do wiadomości to, że naturalnym jest że nikt na Ciebie nie naciska cały czas, że czegoś od ciebie chce, że można żyć po prostu sobą i po swojemu.. Aż czuję zażenowanie sobą kiedy piszę o tak błahych i oczywistych sprawach, które pewnie inni wiedzą, a ja dopiero teraz to staram się dopuścić do siebie..
Ataki nerwicy też bardzo mi się nasiliły i przyjmują ruch oscylacyjny - raz ulga, raz atak. Co ciekawe rodzina się uspokoiła i czuję, że tylko ja muszę sobie samemu odpuścić - jak zwykle powracam do prostego wniosku, że to nie inni są winni tylko to ja sam byłem dla siebie podły..
Mam już dość, chcę odpuścić, chcę spokoju.. problem w tym, że nadal czegoś szukam w spokoju, nadal szukam "ruchu", a tam już nic nie ma, jest tylko spokój, od którego tak długo uciekałem....
Dzięki wszystkim.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-27, 08:46:10 »
Okropnie było, ale trochę mi się poukładało.
Uświadomiłam, ze nie musi byc tak, że otwarcie oznacza bezbronność. Tak jest w przypadku małego dziecka. Bo ono nie ma granic. Dorosły albo je ma albo może się nauczyć je stawiać.
Jak ktoś nie ma granic to otwarcie jest totalne i wtedy łatwo o zranienie. Gdy zranienie jest duże to cżłowiek bez granic stawia mur. Też totalny.

Myślę, ze człowiek który tłumi swoje emocje nie ma granic. Bo nie ma czucia w ciele. Tłumienie emocji czyni ciało martwym.

Odkąd postanowiłam przestać tłumić emocje coraz więcej czasu czuje, ze jestem w ciele. To bardzo przyjemne. Nawet jeżeli czuje mnóstwo napięć w ciele to i tak warto. 

A co do emocji to ostatnio tak sobie myślę, że może warto oddzielić własne emocje od tych , które przejęliścmy od innych. Od rodziców na przykład. Rodzice tłumiąc swoje emocje przerzucają je na dziecko. I możliwe, że od tych emocji warto sie uwalniać.
Natomiast swoje emocje, czyli te które wynikaja z niezaspokojenia naszych potrzeb czy tez agresji innych warto odczuwać i traktować jako drogowskaz czy informację.

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-01-26, 16:08:41 »
A 2 dni temu miałam sen w którym moja siostra krzyczła n a mnie że ja jestem silna i zdrowa więc powinnam pomagać jej córce.
I nie chciała słuchać że na badaniach wyszłam jako bardzo chora.

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-01-26, 15:49:46 »
Piszę to ja cierpiąca bo skrzywdzona przez swoją rodzinę. Właśnie odkryłam w jaki sposób dokonuje transferu energi moja siostra z mojego serca do swojej córki.
Piszę bo się chciałam podzielić odkryciem.
Otóż nie jest przypadkowe to że ktoś się nagle przypomina, pojawia się w głowie jakaś osoba. Do niedawna myślam że to przypadek i ignorowałam takie myśli. Teraz widze że dzieje sie to nie bez powodu. Już któryś raz udaje mi się dzieki temu coś zobaczyć. Gdy mi sie pojawia ktos na myśli to zaczynam się zastanawiac dlaczego. I się okazuje że jest jakis powód. Teraz nagle mi się przypomniała siostra. Zastanowiłam się dlaczego i okazało się że ona teraz sobie pobierała energię z mojego serca aby ją posłać swojej córce. Czuję sie wykorzystana.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-26, 15:22:07 »
Wklejam tę piosenkę jako pocieszenie: Hands f Love Miley Cyrius

https://www.youtube.com/watch?v=s5kiIcM9XD0

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-25, 17:13:06 »

Dzień przepłakany to dzień przepracowany !
Dzień pozytywny to owoc przepracowania ! :)

Inspirujące :)

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-25, 17:03:59 »
Ja zaryzykuję :).

Pewnie najlepiej otwierać się o troszku i sprawdzać co się dzieje.

O to to, dokładnie to miałam na mysli :)

MichalK

  • Wiadomości: 7
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-01-25, 13:22:49 »
Doktor-X dzięki za wskazówki - fakt, czasem nie mogę się odnaleźć w stanach nerwicowych, gdy jest jakiś atak..
Brak wsparcia wyniesiony z domu potrafi nieźle się włączyć czasem przechodząc w stan "samoobsługi" - nie wiem wtedy jak się nazywam.
Dziś już faktycznie lepiej się czuję :). Wyłapuję automatycznie treści z Waszych postów, które są wspierające i dzięki którym przekazujecie mi coś, co w zasadzie już sam wiem, wiedziałem, ale zapomniałem.. Dzięki !
Dzień przepłakany to dzień przepracowany !
Dzień pozytywny to owoc przepracowania ! :)

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2016-01-25, 12:56:10 »
Michał Karina Lilioe,

Aby się uzdrowić, nie można od siebie uciekać w światło.

Z tą ciemną naszą stroną trzeba się spotkać. Przyznać się do agresji, strachu, podłości ludzkiej i podłości przeciw ludziom.

Ba. Trzeba pójść dalej i... poczuć tą agresję , strach, etc. całym sobą. Trzeba wejść w te emocje do samego dna. Zatopic sie wnie i pozwolić sobie je przeżyć do końca.

Jak trzeba klnac, to klnij głośno. Gdy trzeba się bać, zwiń się w kłębek i cały trzes się ze strachu. Tylko nie rób przy tym innym ludziom krzywdy. I o dziwo  co się okazuje - wcale nie cofniemy się w rozwoju, nie zabrudzimy emocjami, tylko pozwolimy je sobie przeżyć i... wtedy odejdą.

Dlatego nie zgadzam się z Leszkiem, ze trzeba dostrajac się do uczuć wyższych, aby emocje zniknęły. Gdy ktoś ma bardzo silne emocje, byłoby to tylko ich tłumienie. Emocje trzeba nauczyć się doświadczać.

Inga
Posty niektórych osób traktuje jak reklamy w przeglądarce internetowej - nawet ich nie zauważam, a tym bardziej nie czytam. ;)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-25, 12:16:58 »
Ja zaryzykuję :).
Nie jestem już bezbronnym dzieckiem, nawet jeżeli tak się w tym momencie czuję.

A z tym poczuciem bezpieczeństwa to nie da się go ugruntować bez otwarcia się. Przynajmniej częściowego. Budując mury wokół siebie czy siedząc we własnych okopach, nie da się doświadczyć wsparcia i ochrony.
Pewnie najlepiej otwierać się o troszku i sprawdzać co się dzieje.