Mariusz
Czasami jest to oszustwo;)
Wiesz z mistrzami, albo bym powiedziała częściowe oszustwo.
Dlatego, że taka osoba, myśli, że musi coś robić, być taka i taka by uczniowie, wielbiciele ją doceniali.
I to nie jest on prawdziwy, ale on celebryta duchowy:-)
To jest oparte na niskim poczuciu własnej wartości, że " ja prawdziwy jestem niewiele warty".
Ale z drugiej strony pewne elementy wysokiej samooceny tez trzeba mieć, by tak się wystawiać, na uwielbienie. Sama miałam, może jeszcze mam, karmę awatara, guru, żywego Boga itp
I myślę, że z jednej strony jest chęć by być podziwianym, wielbionym w jakiś tam sposób, na to też
trzeba być otwartym i czuć się tego godnym, by tak się faktycznie działo. W sumie jest to przyjemne
gdy Cię tyle osób lubi, podziwia, wspiera w tym co robisz. A z drugiej strony właśnie czai się głębiej
przekonanie, że nie jest się wartościowym, godnym miłości gdy jest się po prostu sobą.
U mnie osobiście jak pamiętam z sesji intencje były różne: np nieporadność w materii i negatywne o niej przekonania, więc fajnie jak nie trzeba się tym zajmować, a wyznawcy wszystko zapewniają,
albo żywy Bóg lepiej wybierać miłość poddanych, poczucie mocy, wyjątkowości, taką sztuczną miłość, niż prawdziwe spełnienie w związku z harmonijną osobą;) ( to już intencje UA)
A tak dziś mi przyszło do głowy, że forma współczesnego uwielbienia to są np tzw. szafiarki, czy celebrytki, które żyją i to całkiem dobrze z tego, że są popularne:)
Wielbcie mnie za to, że jestem i jak wyglądam:D Fajna i wygodna sprawa w sumie. One i osoby które je promują tworzą astralek ich wielbicieli, taki sztuczny twór, do wystawienia dla innych, a za tym idzie kasa np z reklam.
No ale samoocenę jakąś trzeba mieć, no i jeszcze poczucie godności i zasługiwania na te pieniądze i bogactwa.