Autor Wątek: Relacje z ludźmi  (Przeczytany 54152 razy)

J034

  • Wiadomości: 599
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-17, 13:10:02 »
Zed,
 nie klam nie bierzesz ludzi takimi jakimi sa .
Chcesz ich zmieniac narzucac im jak maja zyc i uwazasz ze sa glupi gdy nie wyznaja twoich pogladow.
Poczytaj swoje posty na temat spoleczenstwa polakow znajomych i sam sie nie oklamuj bo mi to nie szkodzi.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-17, 12:55:34 »
Mecze sie bo nie znajduje zbytnio bratnich dzusz, tematow do rozmow. A nie wiem, czy sa wyzej czy nie, nie interesuje mnie to, staram sie brac ludzi takimi jakimi sa. Jak ktos jest robotnikiem i ma podobne tematy do moich to wole kogos takiego niz rozwojowca.

J034

  • Wiadomości: 599
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-17, 12:53:43 »
Mateusz,
poszukaj odp w temacie przyczyna-skutek bo moze jakies praktyki ci tu wychodza zeby zaciemnic temat.
Moze to byc magia w rodzinie.
Mnie ojciec przeszkadzal przy sluchaniu Leszka plyt a teraz sam sie powaznie rozwija.
Zed,
ty sie meczysz wogole z otaczajacymi cie ludzmi wiec teraz przpisywanie im ze dlatego ze nie poszukuja to kolejne szukanie winnych.
A moze oni juz znalezli spokuj i sa 'wyzej' niz ty a ty im macisz?

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-17, 12:36:31 »
A nie jest tak, ze ktos kto zaczyna interesowac sie duhcowoscia czy proboje rozwiazac swoj problem staje sie poszukiwaczem i zaczyna sie meczyc z ludzmi nie szukajacymi? Bo chyba wlasnie tak jest...

furyah

  • Wiadomości: 571
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-17, 12:34:58 »
Mateusz to nie ta kolejność. Ludzie zajmują się psychoterapią, rozwojem duchowym, ponieważ mają probley w relacjach w rodzinie. Rzadko dzieje się na odwrót.

zgadzam się i mówię ze swojego doświadczenia

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-08-17, 11:40:23 »
Problemy z rodziną zaczynają się jak ktoś zajmuje sie psychoterapią, rozwojem duchowym. Wtedy najczęściej są jazdy, w końcu rozejście.
 
Mateusz to nie ta kolejność. Ludzie zajmują się psychoterapią, rozwojem duchowym, ponieważ mają probley w relacjach w rodzinie. Rzadko dzieje się na odwrót.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-16, 21:40:21 »
Nie wiem, jak ja patrzę, to widzę rodziny pozytywnie. Ludzie żyjący w nich są zadowoleni. Osoby sa w nich, bo im to odpowiada. Życie w grupie jest dla nich atrakcyjne i w miarę ułozone, daje poczucie bezpieczeństwa. Nawet w pewnym stopniu patologicznych rodzinach, mam wrażenie, że tacy ludzie lubią tkwić w takich energiach, atmosferze, a ich narzekanie wcale nie prowadzi do zmian. Tak naprawdę, jakby mieli ochote na inne życie to by cos pozmieniali, odeszli.

Problemy z rodziną zaczynają się jak ktoś zajmuje sie psychoterapią, rozwojem duchowym. Wtedy najczęściej są jazdy, w końcu rozejście.

Też mam wrażenie że przerabiam jakieś kolejne rzeczy.   

J034

  • Wiadomości: 599
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-16, 21:17:46 »
I tak trzymaj ;)
Sama wiesz, że warto, a skromność to pieprzenie dla zakompleksionych.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-08-16, 21:15:59 »
Straszne rzeczy piszesz.
Cieszy mnie, że nie mam takich znajomych.
Choć oni czasem za mocno z tej wolności korzystają i pewne katolickie zasady ustrzegłyby ich przed pomyłkami.
a ja się w czymś takim wychowałam w takiej strasznej rodzinie własnie dlatego sama siebie uważam za Herkulesa rozwoju duchowego i sama siebie podziwiam że świadomościowo z tego wyszłam na tyle ile mogłam i cały czas idę do przodu. Wiem to brzmi nieskromnie ale co tam :) Dodam że dowiedziałam się niedawno że już prawie nie mam DDA i niedotlenienie jednego płata mózgu któremu uległam przy porodzie całkowicie się zaleczyło :) i nadal zmieniam swoje życie , jestem na nowym etapie zmian dlatego pewnie niedługo mnie tu już nie będzie lub będę bardzo rzadko się pojawiać ale idę do przodu :) 

dodam tylko nieskromnie że o swoim życiu mogłam bym książkę napisać bo w jednym życiu to ja miałam chyba z trzy wcielenia i to nadal się zmienia - idzie czwarte :)
« Ostatnia zmiana: 2014-08-16, 21:18:23 wysłana przez Edyta »

J034

  • Wiadomości: 599
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-16, 21:05:13 »
Straszne rzeczy piszesz.
Cieszy mnie, że nie mam takich znajomych.
Choć oni czasem za mocno z tej wolności korzystają i pewne katolickie zasady ustrzegłyby ich przed pomyłkami.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-08-16, 20:59:42 »
nie wiem co to znaczy ten paradygmat ale wiem co to wolna wola i pytanie kto zmusza ludzi do działania wbrew ich woli i czemu się na to zgadzają ?
Łatwiej szukać winy w innych za nasze wybory nawet te nieświadome.
nie spotkałam kobiet które by obwiniały kogoś o ten paradygmat,  one nie wiedzą dlaczego im się życie nie ułożyło, wiedzą że "miało być i inaczej" ale "takie życie" i trzeba sobie wypić aby było wesoło, dla ulgi można dziecko za włosy wytarmosić albo nawrzeszczeć.
Może gdyby się odważyły obwinić to dowiedziały by się że tak na prawdę chciały czegoś innego ale to nie po katolicku obwiniać rodzinę, przecież "najgorsza świnia co w swoje gniazdo sra". 

J034

  • Wiadomości: 599
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-16, 20:24:44 »
nie wiem co to znaczy ten paradygmat ale wiem co to wolna wola i pytanie kto zmusza ludzi do działania wbrew ich woli i czemu się na to zgadzają ?
Łatwiej szukać winy w innych za nasze wybory nawet te nieświadome.

furyah

  • Wiadomości: 571
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-16, 20:20:19 »
Trzeba naprawdę silnej osobowości i samoświadomości, żeby się nie dać wrobić w ten paradygmat, zwłaszcza, jak ktoś czuje w głębi serca, że nie takie życie chce prowadzić. Ja bym tu winiła astral katolicki, ale nie tylko, bo kobiety bardzo często lubią być strażniczkami moralności innych kobiet i wpieprzać się innym w życie.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-08-16, 19:03:26 »
Mi sie wydaje, ze u nas w Polsce wciaz bardzo zywy jest paradygmat nakzujacy kobiecie zalozenie rodziny, gdzie kobieta nie do konca moze swiadomie wybrac inne zycie. Szczegolnie widac to po ludziach, ktorzy wychowali sie w mniejszych miasteczkach czy wsiach, gdzie trudno sie wylamac z odgornie ustalonego porzadku. I takie kobiety nawet kiedy pragnelby innego zwiazku, to presja ze strony rodziny czy lokalnego srodowiska jest tak silna, ze decyduja sie one podazac ustalona przez tradycje droga. Nie dotyczy to wszystkich kobiet, ale duzej czesi wedlug mnie.
tak z obserwacji w rodzinach zwłaszcza jak jest dużo kobiet (sióstr, kuzynek) jest taka silna presja na założenie rodziny i bycie matką,  to jest bardzo silne. Coś na kształt takiego kotła astralnego kobiet w poszczególnych rodzinach. Zwłaszcza jak jest kilka sióstr i kuzynek i jedna wyjdzie za mąż potem jest presja aby te pozostałe też wyszły bo co to za życie starej panny itd... Najlepiej jak zaradnego męża który wybuduje zaraz dom i będą dzieci to taki obraz sukcesu życiowego w niektórych rodzinach. Taki zmęczony ojciec rodziny potem tylko marzy o sobocie , grillu i piwku i tak potem to wygląda jak na osiedlu willowym u mnich rodziców. Jednak to już odchodzi do lamusa bo mężczyzną już nie chce się tak chapać i nie dają się wrobić a i kobiety już tak się nie palą do tych ról, wolą samodzielność , rozwój równe partnerstwo.

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-16, 18:57:57 »
rodzina nie jest zła ! wcale nie głupi ten paradygmat