Autor Wątek: Relacje z ludźmi  (Przeczytany 54146 razy)

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-24, 19:00:49 »
trochę chamskie, ale może nie odbiega to aż tak od średniej krajowej w temacie wampiryzmu ; )  :
http://atomowegrabie.pl/img.php?id=36

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-07-24, 11:48:58 »
kilkanaście lat temu spotkałam prawdziwego wampira i smrodziarza w jednym. Była to kobieta prowadząca 3 tyg. warsztaty asertywności. Już pierwszego dnia czułam jak moja samoocena spada jak mam coraz mniej energii. Dostrzegłam też to u innych kursantów. Kobieta każdy wykład rozpoczynała od opowiadania o swoich sukcesach, ilości zdobytych dyplomów i krajów w których pracowała. Robiła to w taki sposób że każdy z uczestników czuł się zerem a na sali było wielu magistrów i utalentowanych ludzi. Zauważyłam też że manipuluje kursantami, faworyzuje jednych a poniża drugich. Ci faworyzowani mieli czuć się wyróżnieni a poniżeni mieli żebrać aprobaty u pani profesor. Zauważyłam że większość ludzi tylko czeka aby wyjść do WC lub na papierosa, więc pani stwierdziła że nie wolno sikać aż ona nie skończy i mamy wstrzymywać. Jedna z koleżanek mało by nie nrobiła w gatki.
Wzięłam kontakty do kursantów i po szkoleniu wypytywałam o odczucia, ci wyróżnieni przez jakiś czas czuli przymus lojalności wobec niej ale tak po ok 2 tyg. im puszczało i pisali że źle się czuli na wykładach. Ci poniżeni uwolnili się szybciej i już sama możliwość wypowiedzenia tego uwalniała ich. Wszyscy przyznali że źle się czuli - większość osób mówiła że bolał ich żołądek i mieli problemy trawienne.
Po ok. 2 latach dowiedziałam się że zwolnili tą kobietę i że chorowała ona na wrzody żołądka i poważne problemy trawienne.

Oczywiście nie każdy kto czegoś uczy i mówi o swoich sukcesach jest taki. Byłam na innym kursie - prowadził pan przy którym wszyscy czuli się super, miał mocną czakrę podstawy. Ludzie mówili że uwielbiali słuchać o jego sukcesach i czuli jak samoocena im rośnie. Doznawali uczucia że też mogą, że jeśli on mówi że mogą to faktycznie mogą. Wracali z warsztatów naładowani pozytywną energią i chęcią kontynuowania ćwiczeń w domu.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-07-24, 11:07:14 »
jedynymi prawdziwymi wampirami energetycznymi jakich spotkałam które realnie mnie jakoś osłabiły nie były te które jęczały czy też narzekały ale te osoby które wysyłały bardzo silną , porażającą presję energetyczną na innych która brzmiała mniej więcej tak "patrz na mnie jaka/i jestem idealna/y - moje życie jest doskonałe - ty nigdy nie osiągniesz tego poziomu" - wtedy faktycznie pojawiały się u mnie myśli osłabiające.
Zauważałam też inny typ wampira który nie do końca można nazwać wampirem bo on nie zabiera energii a bardziej wciska swoją negatywną i robi to podłączając się astralnie tworząc nić przez którą przesyła negatywną energię swoich emocji do innych ludzi - taki typ nazwała bym bardziej - skrytym smrodziarzem energetycznym.
Te dwa typy mogą być też połączone.


Inga

  • Gość
[#]   « 2014-07-24, 08:20:24 »
Związki z wspóluzależnionymi, psychopatami, BPD i innymi zaburzonymi psychicznie, czyli WAMPIRYZM PSYCHICZNY (ENERGETYCZNY) w związkach:
https://www.youtube.com/watch?v=1ltfNdC6QBY

Leszek
Dlaczego wkleiłeś film w którym pani udowadnia że wampiryzm energetyczny nie istnieje?

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-24, 06:19:21 »
Hah Indra
Ja sobie przyciagnolem tak bardzo podobna dziewczyne do siebie ze obrazamy sie o te same rzeczy, mamy te same wzorce dda i ogolnie podobne upodobania, zainteresowania, podobnie myslimy, szkoda tylko ze sie nie potrafimy zgrac i dogadac. Jestesmy jak ta sama strona magnesu. Odpychamy sie a potem nas do siebie ciagnie

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-23, 23:24:46 »
a ja nadal nie mogę wyjść z podziwu nad trafnością zasady "podobne przyciąga podobne"! moja współlokatorka i ja mamy tak tożsame wzorce, że aż trudno mi się powstrzymać od śmiechu ;  )))

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-23, 21:43:18 »
wiesz Doktor, powiem Ci w sekrecie-żeby juz te zakonczyc temat, bo może zbaczam z głównowątkowego- ja chyba też jestem miłą osobą;).
Co więcej dowiedziałam się o tym jeszcze lata temu na studiach, gdy byłam zryta masakrycznie i miałam wiele problemów egzystencjalnych-miałam praktyki w laboratorium analitycznym krwi itp no i coś mnie tknęło, zeby wejsć na jego stronę w aktualności. I tam czytam, że w laboratorium odbywa właśnie praktyki przemiła studentka i że życzą mi powodzenia. A sama jedna tam byłam, tak, że chodziło o mnie;). Mega się wtedy zawstydziłam, bo se pomyslałam, że to pewnie sztuczne i DDA (juz wtedy byłam świadoma wielu rzeczy) i się dały nabrać panie, ale może kto wie, może ja rzeczywiście jestem miła?
czego i Wam i Tobie życzę.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-23, 21:13:49 »
To dobrze że spotkałaś takowych. Znak że tacy chodzą po ziemi i znak że coś sie zaczęło powoli zmieniać w twoim życiu w tej kwestii :)
I niech się rozwija to i idzie do przodu.

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-23, 20:12:03 »
wpadłam nie wpadłam-może trochę też, ale bardziej tak z sympatii, tez bardziej chodzi o to, że jest po prostu bardzo miłą osobą-dla wszystkich.
Bo właśnie druga sprawa jakiej tu doświadczyłam jest taka, że poznałam tu dwóch bardzo miłych facetów.
Pierwszy to właśnie on, drugi mój tutor stąd. Nie wiem czy są jakoś specjalnie uduchowieni, nie jest to dla mnie ważne.Wazne jest to, że na swojej drodze spotkałam bardzo miłe osoby płci męskiej i to znak, że takie chodzą po Ziemi. Szkoda tylko że stało się to za granicą. Ale jakiś znak to jest :D.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-23, 20:02:03 »
Dobrze widzieć że nie jestem w tym sam :) Choć obojgu nam życzę z tego wyjść. No dokładnie tak, jak wiem że sie komuś podobam i ta osoba też mi sie podoba to sie krepuje :) A z pisaniem też tak jest, że sie staram odpisać w jak najlepszy sposób żebym wydawał sie interesujący, atrakcyjny, fajny. Ale miłość do siebie i stawianie siebie w pierwszym miejscu WSZYSTKO stawia na właściwym miejscu
Wiesz jak wspaniale jest gdy siebie lubisz w takich sytuacjach ? Nagle to ty masz na tym kontrole, nie musisz się starać, udawać i i tak piszesz i przejawiasz się w super sposób. To taki paradox, jak Ci nie zależy to wtedy innym zależy. Jak pragniesz i sie starasz być super to nie wychodzi, dostajesz ochłapy a jak dajesz sobie z tym wszystkim święęty spokój i zaczynasz doceniać i kochać siebie to wtedy wszystko co piękne samo przychodzi bez wysiłku.
 Co do tego chłopaka co piszesz.. to musiałaś wpaść mu w oko, pewnie myśli o tobie skoro pisze.

« Ostatnia zmiana: 2014-07-23, 20:04:05 wysłana przez Doktor-X »

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-23, 19:43:29 »
Doktor
JA tez wstydzę się osób, którym się podobam, hehe. Ale wtedy gdy dają temu wyraz i gdy w jakiś sposób podobają się mi.
Dziś napisał do mnie maila kolega z którym miałam staż poprzedni, bo teraz kończę drugi. Nic szczególnego, że pewnie juz wracam, że pewnie miałam super prezentację i że na pewno zostawię w mieście w którym jestem teraz smutnych z powodu mojego wyjazdu kolegów. nawet samo czytanie mnie zawstydziło:). No ale on mnie zawstydzał przez całe 10 tygodni :D i jeszcze był podobny do mojego idola z dzieciństwa.
Teraz siedze i ekscytuje się jakbym miała 15 lat(mentalnie  nadal tyle mam, hehe):D.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-23, 19:33:43 »
Ja ostatnio pracuje z miłością do siebie. Początkowo zapaliłem sie bo chciałem dzięki niej uzdrowić swoje traumy. I napewno dobrze że otwieram sie na miłość do siebie bo to uniwersalne lekarstwo na wszystkie problemy, jednak na tapecie zamiast traum mam relacje z ludźmi. Na traumy chyba przyjdzie mi jeszcze poczekać. Wszystko we właściwym czasie.
Jeśli o relacje z ludźmi chodzi to cieszy mnie zmiana która zaszła w tym temacie. Mianowicie urwałem znajomość z jednym kolesiem który był lekko upośledzony umysłowo. Wszystko sie tak ułożyło że nasza stara paczka sie rozpadła i wielu ludzi sie od tego człowieka odwróciło, a ja zyskałem lepszych, wierniejszych kolegów którzy są bardziej ogarnięci, choć też u niektórych z nich widze pewne pomieszanie które blokuje dalesze pogłębianie relacji. Z tego względu mogą być mi "bliscy" tylko do pewnego poziomu.

Zauważam jak bardzo bardzo ważne jest pozbyć się negatywnych reakcji emocjonalnych na zachowania ludzi wobec nas, innymi słowy mieć gdzieś co o nas myślą. Walcze ze swoim skrępowaniem w towarzystwie, daje sobie wiecej szacunku jednak bardzo trudno mi to robić. Jestem na takim etapie przejściowym i otoczenie często odpowiada na moje prowokacje i próbuje mnie trzymać według starych wzorców gdy nie szanowałem siebie, gdy bardziej liczyło sie żeby inni czuli se dobrze niż ja sam. Teraz to ja stawiam swoje samopoczucie na pierwszym miejscu (staram sie). Są dni że się udaje, nie krępuje sie, otwieram sie a są dni że przegrywam po całej lini, kurcze sie w środku ze wstydu i lęku. Ale jade dalej, i staram sie wypierać to co negatywne.

Zauważam że nie da sie zrobić takiego płynnego przejścia między energią wstydu i lekkiego skrępowania do energii szanowania siebie, stawiania siebie na 1 miejscu. To całkowicie dwa rózne poziomy i między nimi jest przepaść.

Ciesze sie również z tego że czuje sie atrakcyjny, często powtarzałem sobie że jestem ładny i zajebisty. Wczoraj w pracy miałem zabawną sytuacje bo klientka u której pracowałem co chwila komplementowała mnie że jestem śliczny, że powinienem iść na modela, że sie marnuje. To było miłe i śmieszne zarazem :)
Niestety ciągle wstydze sie osob którym sie podobam. Krępuje mnie to, staram sie być lepszy niż jestem ale to też zostanie wyparte w miare otwierania sie na miłość do siebie.

A związki partnerskie to juz w ogóle katastrofa. Przyciągnołem sobie taką dziewczyne z którą ciągle są jakieś nie porozumienia, wzajemne ukrywane żale i pretensje. Chwile jest dobrze to którejś ze stron coś sie przypomni jakiś nie wyjaśniony żal z przeszłości i problem. W takich związkach jak byłem ja nawet obchodząc sie z partnerem jak z jajkiem są minimalne szanse na udany związek. Wzajemne zranienia z dzieciństwa, DDa i niska samoocena to poprostu bariery nie do przełamania żeby stworzyć udany związek. Szkoda tylko że tak ciągnie nawzajem do siebie
« Ostatnia zmiana: 2014-07-23, 19:37:25 wysłana przez Doktor-X »

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-07-23, 18:52:42 »
To co mówi ta pani jest sprzeczne z tym co pisał Leszek w swoich książkach. i teraz się zastanawiam czy zmienił zdanie jeżeli zamieścił ten film.

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-23, 18:30:41 »
ale...przynajmniej tutaj we Francji-którą niebawem opuszczę, mam wrażenie, ze jestem postrzegana jako osoba miła i sympatyczna. Bo i też nie mam tu powodów by się denerwować-nikt mnie nie prowokuje, nie mam stresów w pracy więc jestem usmiechnięta i zadowolona, gadam sobie w obcym języku co zawsze sprawiało mi satysfakcję, oni mnie chwalą, że mówię dobrze, co dodatkowo mnie dowartościowuje.
Dobrze było mieć takie doswiadczenie, bo tutaj pierwszy raz doswiadczyłam w życiu mysli, ze można sobie naprawdę spokojnie, na luzie żyć i to jest właśnie norma, a  nie miotanie się od stresu do stresu.
Fakt, że na stażu jest inaczej, ale dobre i to.

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-23, 18:24:38 »
heh
ja mam z moją siostra toksyczny w paru punktach związek, ale powoli uczę się nowych reakcji na jej zachowania. które tez niekoniecznie są skierowane przeciwko mnie, ale ja-możliwe, że jako ofiara-tak je lubię postrzegać.
kluczem w tym wszystkim jest to, bym zrozumiała że nie uda mi się jej wychować. Oraz bym przestała angażować się w udzielanie jej rad, bo ona raczej ich nie wykorzysta.
Ale i tak jest lepiej niż kiedyś.
Wspaniała jest dla mnie afirmacja, że potrafię zachować spokój bez wzgledu na to jak ludzie mnie traktują. Powinnam jeszcze dodać-gdy mnie prowokują. Ludzie w pracy robią to specjalnie-bawi ich moje oburzenie, niektórzy przesuwają nawet granicę w rejony dość niebezpieczne. Postrzegam to jako celowe nabijanie się z przewrażliwionej Anki-dziwoloąga-ale to możliwe moja projekcja jako ofiary lub wynik moich kompleksów, a ich intencje nie są aż tak okropne-w końcu niektórzy potrafią przeprosić. Najgorsze jednak w tym wszystkim-i bolesne jest to, że nawet jeśli uda mi się to przeafirmować i nie beda mnie wzruszac ich "żarciki" to oni raczej nie zauważą realnej zmiany we mnie...Choć może rzeczywiście za surowo ich oceniam...