Ja, ja! Po kilku miesiącach pracy już mnie nie obchodzą, a przynajmniej obchodzą znacznie mniej

Otóż, dobry Doktorze,
Nie chodzi o to że ludzie z wysoką samooceną są pozbawieni empatii. Jak najbardziej mogą zdawać sobie sprawę z tego co inni o nich myślą. Po prostu nie mają
przymusu emocjonalnego reagowania na to. Co, swoją drogą, nie jest Twoją przewagą a słabością. Po prostu tacy ludzie nie dają się podświadomie ani zastraszyć, ani wciągnąć w jakiekolwiek inne emocjonalne gierki w których nie chcą uczestniczyć.
Co do kochającej się pary: oczywiście że jest to dla nich ważne, bo w końcu wymienianie się uczuciami jest przyjemne, i należy zwracać uwagę na potrzeby drugiej osoby (sekret ludzi z wysoką samooceną: otaczają się ludźmi też z wysoką, dzięki czemu im w życiu łatwiej). Po prostu to "kocham cię" nie jest już sprawą życia i śmierci, nie jest im potrzebne do przetrwania. Tak naprawdę z wysoką samooceną można dopiero zobaczyć drugą osobę która mówi "kocham cię", przy niskiej widać tylko zaspokojenie potrzeby.
Można to porównać do jedzenia: osoby z wysoką samooceną są smakoszami, które chętnie dzielą się przepisami, udoskonalają je i gotują sobie nawzajem nowe, oryginalne, smaczne i odżywcze potrawy. Osoby z niską samooceną dają sobie bylejakie kebaby i hamburgery, frytki, flaki, cokolwiek -- byle tylko się najeść, bo oboje umierają z głodu, a wierzą że tylko ta druga osoba ma jedzenie.
Siłą rzeczy zachowanie smakoszy będzie im się wydawać dziwne i chłodne, że przecież nie rzucają się na wszystko a jedzą spokojnie czy nawet "wybrzydzają". Ale też nie zauważą tego co sami robią -- dają sobie byle co, byle jak, byle dużo, a wszystko to oparte na braku, głodzie i zachłanności.