Autor Wątek: Samoocena  (Przeczytany 50620 razy)

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-04, 17:08:33 »
chcialabym wyznac, ze mam duzy problem z samooceną. Utrudnia mi to życie, za duzo biorę do siebie i analizuję moje kompleksy są widoczne i irytują mnie. NIestety nie wiem jak ruszyc temat, afirmacje słabo u mnie działają, dekrety tez.
Nie wiem w sumie na czym polega samoocena, czy na swiadomosci swoich zalet? Problem w tym ze nie widzę u siebie zalet, a moze inaczej deprecjonuje je, bo wydaja mi sie mało istotne, wazne i ze kazdy je ma. w 2004 roku mialam karme samooceny przerobiona w 35% i nie sądzę by do tego czasu cos poszło w górę.
mam problem z ocena sytuacji i ludzi. kurcze.

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-04, 13:10:31 »
Thanks for clarifying. W sumie nic do dodania, widzę to podobnie.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-10-04, 12:51:11 »
O ile rozumiem nauki buddyzmu, nie chodzi w nim tyle o wyzbycie się potrzeb, co wyzbycie od przywiązania do potrzeb. Czyli jeśli ktoś czy "okoliczności" nie chcą zaspokoić naszych potrzeb, to po prostu wzruszamy ramionami i stwierdzamy "bywa." Nie wpływa to w znaczący sposób (docelowo wcale) na nasz stan emocjonalny. Możemy wtedy przytomnie spojrzeć czy ta potrzeba jest rzeczywiście tak ważna: jeśli stwierdzimy że tak, to możemy przytomnie szukać innego sposobu zaspokojenia jej, jeśli nie -- to odpuszczamy sobie, na razie albo w ogóle, bez cierpienia.

W przypadku braku przytomnego podejścia do potrzeb, to nie dość że możemy sobie pomylić kryteria tego co ważne a nie, to możemy upierdliwie szukać ich zaspokojenia tam, gdzie nie chcą nam dać. Zaślepienie i przywiązanie nie pozwoli zobaczyć, że jest jakakolwiek inna możliwość. Natomiast nawet jeśli się poddamy, będzie to dla nas klęską i porażką, i będziemy rozpaczać że ta wielka dziura w naszej duszy zostanie na zawsze niewypełniona ;) Tak czy siak, przy tak dużym przywiązaniu i uzależnieniu od tych potrzeb nie ma możliwości zaspokajania ich w sposób naturalny i na luzie. Najbliższe luzowi będzie to, że człowiek się zdoła nachapać i na jakiś czas będzie miał spokój.

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-04, 12:34:38 »
Według niektórych szanowanych psychologów (np. Marshall Rosenberg) potrzeby stanowią trzon tego, co jest 'w nas żywe', czyli pozbywanie się potrzeb nie ma rozwojowego sensu (jakby to chcieli widzieć niektórzy buddyści) Czyli, imo, wysoka samoocena nie niweluje naszych potrzeb, po prostu jeśli siebie szanuję i akceptuję to daję sobie możliwość zaspokojenia tychże potrzeb. Piszę, bo nie wiem, czy dobrze zrozumiałam przekaz.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-03, 17:29:10 »
Dzięki Seagull. Widać że mądry z Ciebie człowiek.
Zanim co kolwiek odpiszę to musze jeszcze przemyśleć pare razy to co napisałeś.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-10-03, 16:18:51 »
Ja, ja! Po kilku miesiącach pracy już mnie nie obchodzą, a przynajmniej obchodzą znacznie mniej :)

Otóż, dobry Doktorze,

Nie chodzi o to że ludzie z wysoką samooceną są pozbawieni empatii. Jak najbardziej mogą zdawać sobie sprawę z tego co inni o nich myślą. Po prostu nie mają przymusu emocjonalnego reagowania na to. Co, swoją drogą, nie jest Twoją przewagą a słabością. Po prostu tacy ludzie nie dają się podświadomie ani zastraszyć, ani wciągnąć w jakiekolwiek inne emocjonalne gierki w których nie chcą uczestniczyć.

Co do kochającej się pary: oczywiście że jest to dla nich ważne, bo w końcu wymienianie się uczuciami jest przyjemne, i należy zwracać uwagę na potrzeby drugiej osoby (sekret ludzi z wysoką samooceną: otaczają się ludźmi też z wysoką, dzięki czemu im w życiu łatwiej). Po prostu to "kocham cię" nie jest już sprawą życia i śmierci, nie jest im potrzebne do przetrwania. Tak naprawdę z wysoką samooceną można dopiero zobaczyć drugą osobę która mówi "kocham cię", przy niskiej widać tylko zaspokojenie potrzeby.

Można to porównać do jedzenia: osoby z wysoką samooceną są smakoszami, które chętnie dzielą się przepisami, udoskonalają je i gotują sobie nawzajem nowe, oryginalne, smaczne i odżywcze potrawy. Osoby z niską samooceną dają sobie bylejakie kebaby i hamburgery, frytki, flaki, cokolwiek -- byle tylko się najeść, bo oboje umierają z głodu, a wierzą że tylko ta druga osoba ma jedzenie.
Siłą rzeczy zachowanie smakoszy będzie im się wydawać dziwne i chłodne, że przecież nie rzucają się na wszystko a jedzą spokojnie czy nawet "wybrzydzają". Ale też nie zauważą tego co sami robią -- dają sobie byle co, byle jak, byle dużo, a wszystko to oparte na braku, głodzie i zachłanności.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-03, 15:26:40 »
Witam
Potrzebuje paru odpowiedzi na temat ludzi których nieobchodzą opinie i oceny innych na ich temat.

Wydaję mi się że tacy ludzie mają wysoką samoocenę ale są głupkowaci, niepotrafią wogule wyczuć jak inne osoby się czują. Nie mają pojęcia co dana osoba sobie myśli i tym samym tak jakby są zamknięci na uczucia innych ludzi. Natomiast osoby takie jak Ja których obchodzi to co inni o nas myślą niemal zawsze wyczuwają atmosfere, uczucia, nastawienie i samopoczucie innych osób dzięki czemu mają przewagę.
Zastanawia mnie również sytuacja gdzie jest dwoje kochających się ludzi z wysoką samooceną których również nie obchodzą opinie innych ludzi. Z mojego punktu widzenia to co takie osoby do siebie mówią, np gdy wymieniają się uczuciami nie powinno być dla nich wogule ważne. Np. taka osoba mówi do drugiej że ją kocha a ta druga osoba wogule jak gdyby nigdy nic. Ci ludzie są dosłownie jak roboty, tak jakby niedociera do nich nic od innych.
CHciałbym żeby ktoś mi to wyjaśnił i rozjaśnił że się mylę bo napewno się mylę.
Dzięki.

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-09-27, 03:45:25 »
Semira,
jak Boga kocham nie mieli tego w ofercie, przeczytałam całe menu i nic... może mają to dla vipów albo trzeba przyjść z laptopem i im pokazać, że coś takiego można u nich dostać :P

Zaczyna mi się podobać to miasto, szczególnie ten cały Downtown.. mnóstwo knajpek w najrozmaitszym stylu, ludzie z każdego zakątka na świecie, stare metro gorące jak w saunie, jeszcze ze zdobieniami na suficie, ciasne, bez ruchomych schodów i widocznych znaków na ulicy, pyszne jedzenie (o jakie sushi!) skądkolwiek się chce, niższa stara zabudowa niż tam, gdzie są wieżowce, no i przede wszystkim większa cisza i mniej ludzi.

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-09-26, 23:27:02 »
carolieen

Nie bedzie dziwnej reakcji ,bo oni ja maja w ofercie:))Dowod ponizej:)
http://www.starbucks.com/menu/drinks/espresso/pumpkin-spice-latte

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-09-26, 23:22:19 »
mam zamiar iść na dobrą kawę i zapytam o ten smak, choć spodziewam się dziwnej reakcji ;) kawa o smaku dyni... cóż ;)

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-09-26, 23:20:52 »
Kurcze, ale zauważyłam u siebie pewien mechanizm funckcjonowania - kiedy jestem w grupie często przybieram postawę czy też rolę rządzącą, kiedy pojawia się osoba, która przejawia te same cechy, pojawia się mały konflikt we mnie i przybieram postawę bardziej wycofaną, ale jakaś część mnie chce walczyć o dominację. To w sumie dobra lekcja dla mnie by uczyć się postawy bardziej współpracującej, opartej na równych prawach, niż głównej roli. Widzę, że to jeszcze wypływa z potrzeby kontroli innych, a co za tym idzie z braku bezpieczeństwa. Oby to jak najszybciej zeszło! 

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-09-26, 23:13:30 »
Moze jeszcze nie wprowadzili bo ten smak jest hitem na jesieni tam -przynajmniej byl w tamtym roku:)

Ona zawsze kojarzyc mi sie bedzie z NY:)

http://www.youtube.com/watch?v=qHagigQRKqU&feature=related

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-09-26, 23:07:11 »
Laka,
no właśnie dda na pewno mają mniej niż Polacy, są bardziej wyluzowani i kurcze mocno, naprawdę mocno nastawieni na pozytywne rozwiązywanie problemów, tu nie ma czegoś takiego jak narzekanie, od razu przechodzi się do szukania rozwiązań :))

Semira,
byłam w Starbucksie, mam naprzeciw i nie ma tu czegoś takiego... nie mają takiego smaku :P

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-09-26, 10:28:33 »
carolieen

Ale fajnie,na pewno bedziesz sie super bawic tam:))
Jak lubisz kawe to skocz do Sturbucksa na dyniowa-mniam,mniam:))

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-09-26, 08:58:52 »
carolieen

:))
Wczoraj oglądałam X Faktor Amerykański. Choć ogólnie nie lubię takich programów, to przyciągnęła mnie Britney Spears, byłam jej ciekawa, chyba karmicznie ją znam, lub jest mi dość bliską duszą. I też właśnie to mnie uderzyło, co napisałaś. Jak patrzę na naszych jurorów, zdarzało mi się widzieć przelotem, to widać tu takie pewne typowe wzorce, ciężkie. To chyba chodzi o DDA właśnie. Tam czułam większy luz, choć być może oni mają inne jazdy. Nie podoba mi się pewna "pozytywna sztuczność", czasem ludzie tam zachowują i wyglądają jakby byli zrobieni z gumy, wyczesani i ugłaskani do granic możliwości. I to jest dla mnie obrzydliwe. Taka pewna stylistyka. Choć może akurat nie na ulicach miast to widać.