Autor Wątek: Naród i tożsamość narodowa- mityczne, historyczne i duchowe korzenie  (Przeczytany 29499 razy)

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-13, 13:50:07 »
no to jeszcze o tych od których zaczerpnąłem tą wiedzę w ostatnich postach:
"Cele, wartości, zadania, kim jesteśmy i o co walczymy?!
Jesteśmy ideowymi wyznawcami NEOPOGAŃSKIEGO LECHICKIEGO NACJONALIZMU - jest to światopogląd rodzimy, oparty na krwi - rasie, tradycji, kulturze i starożytnej Wierze Ario-słowiańskiej, wzbogaconej prawdziwą polską filozofią Fryderyka Nieckiego i Jana Stachniuka (Stojgniewa). Wartością najwyższą jest dla Nas - Naród, wypełnia on całą kulturę, wszystko od filozofii po wychowanie ( kult wiedzy, pracy i walki- ideał sławskiego Woja - Lucica-Wieleta ( Wielet-znaczy olbrzym) ). Z należytą czcią podchodzimy do wspólnoty krwi, czyli wspólnego pochodzenia, gdyż jest to pierwotny oraz istotny czynnik więzi narodowej."

więc co stawiają na pierwszym miejscu? bardzo typowe dla skupionych na systemach rodowych jako podstawie egzystencji, dla grup które widzą w tym nie tylko nośnik ale  nieodłączny przejaw najwyższych duchowych wartości( nie wiadomo czemu ) , więc ciut niżej powtarzają to po raz kolejny:
"Nasze trwałe fundamenty to: Krew: wspólni przodkowie, wspólne pochodzenie, jedna rasa-kość z kości, krew z krwi, w niej to ogniskuje się duch naszej Ario-sławskiej Rasy i Polskiego-Lechickiego Narodu!!!"
http://wilczy.krag.szm.com/kim.html


Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-03-13, 13:47:45 »
Tess 

Cytuj
Tess

[#]   « Marzec 12, 2015, 22:43:01 »
Cytuj
W sumie terapeuta powinien byc trochę zdystansowany.
Bo by nie uniósł ciężarów klientów.
Mimo wszystko to  zawód ;)
A nie niańczenie.
Ale ona też dużo pracowała z najcięższym kalibrem - to wpływa.

Mnie raczej przerażały te stwierdzenia, że cierpimy za pra/babkę i dziadka :(
Jak ja cholera jasna nie mam bladego pojęcia czy im było ciaaa czy beee - to niby czemu miałabym cierpieć - zapytuję się grzecznie ?!!

Inna rzecz, że tymi pra - cośtam to mogliśmy byc my sami ;))
To wtedy takie cuś rozumiem.
 



Dla  mnie  to  nie  powinien  być  zawód  tylko  sposób  życia .

Jeśli  chodzi  o  ,,niańczenie " - to  jak  najbardziej    za .

Dobrze ,że  nie  za  miliony.

Dla  mnie , jeżeli   terapeuta, nauczyciel , mistrz  traktuje  poważnie  czyli  kocha

to  może  zrobić  tak ,że  każdy  zrozumie  jego  przekaz bez  żadn ych  niedomówień ,

które  mogłyby w  jakikolwiek sposób   wypaczyć bądż  zniekształcić  jego  wypowiedź.

Oczywiście , mógłby  ktoś  powiedzieć  że  narzucam swój  pogląd  na  ta  sprawę ,  że

tak  musi  być.

A  moja  odpowiedź to : ,, a dlaczego  nie , co  jest  w tym   negatywnego , niewłasciwego " ?


Tylko  raz  byłem   na zajęciach  z  pewną  osobą  , która  na moje  pytanie   
  odpowiedziała że  jest  banalne , a  jedynym  zainteresowaniem  moją  osobą

bylo  pytanie : ,, czy  już  zapłaciłem  za  zajęcia ".

A  jak  póżniej się  okazało  to  ta  prowadząca  narobiła  niezłego,,bałaganu "

i  zarobiła  duzo  kasy.



Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-13, 13:38:14 »
jeszcze stamtąd o innej więzi, równoległej i krzyżującej się z rodową (z krwi):

"Więź sąsiedzka krzyżowała się też w sposób zgoła naturalny z więzią rodową. Ci, którym powiodło się na łupieskiej wyprawie i którzy przyprowadzili z niej kilku brańców, ci, którzy potrafili utrzymać w swych rękach dawne skarby rodzinne, ci wreszcie, którzy pilniej przykładali się do gospodarki i mieli więcej szczęścia w jej prowadzeniu, potrafili źreby swe kilkakrotnie powiększyć bądź też dochować się znaczniejszych stad. Ci właśnie włodycy służyć mogli największą pomocą sąsiedzką, wybijali się tedy w życiu okolicy na plan pierwszy. Przewodzili też sąsiadom na wiecach opolnych i plemiennych, a niekiedy ich reprezentowali. Krzyżowanie się więzi sąsiedzkiej i rodowej prowadziło do wytwarzania się wtórnego rodu hierarchicznego, któremu przewodzili włodycy wybijający się od kilku pokoleń wśród sąsiadów i krewniaków. Do rodów hierarchicznych wchodzono w drodze symbolicznej adopcji. Mimo tradycyjnych form, stanowiły one nowe zjawisko w życiu społecznym i podstawę politycznej roli włodyków w życiu opolnym i plemiennym. W warunkach wzrostu zaludnienia, noszącego wyraźnie charakter eksplozji demograficznej, istnieć musiała znaczna mobilność społeczna. W VII-IX wieku zajmowano coraz to nowe obszary pod nowe skupiska osadnicze. Wiązało się z tym stałe rozrywanie się sąsiedzkich grup lokalnych, odchodzenie na nowe tereny części młodzieży wkraczającej w wiek produkcyjny, uznawanej za sprawną do udziału w życiu społecznym i politycznym, stale też powstawały i konsolidowały się nowe związki sąsiedzkie, niekiedy wywodzące się z grup rówieśniczych. Nie wiemy, czy istniały zwyczaje określające sposób i warunki odchodzenia od grupy sąsiedzkiej, od rodziny. Tym bardziej nie wiemy, czy obyczaje takie były zrytualizowane, umocnione przejawami kultów rodzinno-rodowych bądź sankcją wspólnych świętości sąsiedzkich. Nie ulega jednak wątpliwości, że mamy tu do czynienia z postawą otwartą wobec życia poza daną grupą lokalną, choć w częściowym z nią związku, z poszanowaniem indywidualnych dążeń do polepszenia własnego losu. Z postawą więc przeciwną sztywnemu, skostniałemu tradycjonalizmowi. W dość luźnej strukturze plemienia łatwo znajdowało się miejsce dla nowo powstających grup lokalnych. W interesie grup dominujących w życiu plemiennym - księcia i włodyków nie leżało ograniczanie ani tworzenia się nowych zespołów osadniczych, ani ich wzrostu, ani ruchliwości poszczególnych rodzin czy osób. Podstawowym czynnikiem stabilizującym ramy życia społecznego była organizacja opolna."
http://wilczy.krag.szm.com/art17.html

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-03-13, 13:31:00 »
czyli w domyśle tylko dla polakow WG !!

"kto nie polak ten won" mozesz rownie dobrze napisac, czy nie dociera do ciebie, ze przez to wielu uczciwych obcokrajowcow, dobrych ludzi , a nawet ich dzieci jest prześladowanych ?

i dziwić się że ktoś pozniej z tych powodow sie wkurza i robi wojnę co rusz

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-13, 13:27:28 »
RODZINA I RÓD, OPOLE I PLEMIĘ

    Podstawowymi komórkami życia społecznego we wczesnym średniowieczu słowiańskim były rodzina i ród, łączący spokrewnione rodziny, wywodzące się od wspólnego przodka. Istniały dwa typy rodziny. Małą tworzyli dorośli małżonkowie z dziećmi. Duża występowała czy to w postaci niedziału braterskiego, którego kierownictwo przypadało najstarszemu z braci, czy to rodziny, która pod władzą ojca-patriarchy gromadziła przy jednym ognisku i w jednej gospodarce siły dwóch, trzech pokoleń. Władza ojca była nieograniczona i arbitralna nad wszystkimi członkami rodziny.
http://wilczy.krag.szm.com/art17.html

i ciekawe zwyczaje :
   Do rodziny zaliczano niewolników, których nazywano otrokami, tak jak dzieci, i traktowano jak nieletnie dzieci. Surowość wobec otroków łączyła się z surowością wobec własnego potomstwa. Stosunki wewnątrz rodzin włodyczych, a tym bardziej książęcych, ulegały szybciej przemianom czy raczej częstsze były wśród nich odstępstwa od normy podporządkowania, częściej dochodziło do wewnętrznych walk i niezgody, wywoływanych działalnością polityczną. Ziemia użytkowana rolniczo oraz zagroda i wszelki inwentarz żywy i martwy stanowiły własność rodziny. Rodzinna gospodarka, niezależnie od wielkości, nazywała się źrebiem. Słowo to oznaczało los, używane było jednak metaforycznie dla określenia gospodarki, która przypadała w drodze losowania. Zwyczaj losowania przy podziale wspólnej gospodarki lub przy odchodzeniu od wspólnoty braterskiej jednego z jej członków występował jeszcze w późniejszym średniowieczu w obrębie warstwy rycerskiej; ograniczenia feudalne praw chłopskich zniweczyły wśród wieśniaków ten obyczaj. "

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-03-13, 13:27:01 »
tylko dlaczego dla polaków, a nie równiez niemcow i slowakow

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-03-13, 13:20:08 »
Piotr

super

jak  zawsze trzymasz  poziom 



Cytuj
Moderator jest kosmopolitą, i uważa że korzenie duchowe każdy może mieć jakie chce ;)


więc  jest  pozwolenie   

czyż  to  nie jest  powód  do  radości

i  możesz  mieć  jakiego  chcesz  korzenia

moja cała  rodzina  to  Sławianie , Polacy -  a narodowcy  od  końca  XIX  wieku , których

to  jedną  z  idei , haseł  było  to  powiedzenie  za  które  otrzymałeś  ostrzeżenie ( podałeś  je na  forum , więc  myślę że  mogę  się  nim  posłużyć )

a  o  której  to  Lynd Seagull   tak  się wypowiedział
Cytuj
Cytuj
Lynd Seagull

[#]   « Marzec 11, 2015, 13:19:32 »
Cytuj
Aby zrozumieć wydźwięk tego hasła, wystarczy wyszukiwanie dla obrazków w google
https://encrypted.google.com/search?q=polska+dla+polak%C3%B3w&tbm=isch
Regulamin zakazuje m.in. szerzenia nienawiści.

EDIT: Nie zamierzam się kłócić o semantykę, z mojej strony to koniec dyskusji na ten temat.
 



Wyraźnie  pisze : ,, Regulamin zakazuje m.in. szerzenia nienawiści. "

Czyli  mówiąc : ,,Polska  dla  Polaków "szerzymy  nienawiść .


A  moja  dalsza  Rodzina - Ci  ohydni , wstrętni , wredni narodowcy , których  jednym

z  haseł  było  te  o szerzeniu  nienawiści  tak  byli  nią  przepełnieni  i  tak  się  nią

kierowali , że  aż  podczas  II wś przechowywali  Żydów  przed  śmiercią  z  rąk

nazistów, bo  przecież nie  Niemców.


Zachodzi  pytanie , dlaczego  nie  można  zrozumieć  wydźwięk u tego  hasła 
 na  podstawie  tego , że  ludzie  kierujący  się tym  hasłem  ratowali  m.in Żydów



To  proste , bo  nie można  by  było  przypisać  temu  powiedzeniu  szerzenia  nienawiści.

Chyba ,że  ktoś  bardzo  przytomny i na  wysokim  poziomie  rozwoju  udowodni , że

  ratowanie  Życia  jest  szerzeniem  nienawiści , kierowaniem  się nienawiścią  i  posiadaniem  nieczystych  intencji  wobec  życia  i  osób  które  się uratowało.



Czyli   wydźwięk  z  faktu  ratowania  życia  przeciw  wydźwiękowi  obrazków.

Jest  to tak  mądre , że  aż   mnie przerasta  intelektualnie, umysłowo.

Jeszcze  o  skutkach  głoszenia  tego  hasła

Tak  esbecji -  prawdziwym  Polakom - spodobały  się  te  słowa  o  Polakach  i  Polsce

za  których  to  powiedzenie  przez  mojego  przyjaciela  z  konspiry , ta  właśnie  patriotyczna esbecja  tak  go  spałowała , że  został inwalidą.

Ale  tak  to  jest  gdy  szerzy  się  nienawiść.
« Ostatnia zmiana: 2015-03-13, 13:22:18 wysłana przez Wniebowziecie Grubego »

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-13, 13:18:49 »
ciekawy temat starosty rodowego mi się wyłonił w poprzednim poście więc kontynuacja:

"Ogólno-ludzki trzon etyczny zawiera zaledwie cztery punkty. Powszechnie potępia się kradzież, cudzołóstwo, zdradę swego zrzeszenia, tudzież brak czci względem rodziców i starszych w swym zrzeszeniu. W ustroju rodowym starosta rodu jest właścicielem swych potomnych i wszelkiego ich mienia; wymaganie więc owej czci tłumaczy się zawisłością i dyscypliną ustroju. Dopiero po emancypacji rodziny cześć starszych staje się przejawem etycznym, a cześć rodziców uznać można za fakt etyczny, dopiero po wprowadzeniu instytucji pełnoletności osobistej i rzeczowej. To zaś następuje dopiero na tak wysokim szczeblu cywilizacyjnym i po tak długim rozwoju etyki, iż nie należy to do ogólnoludzkiego zasobu. Cały ów zasób tłumaczy się utylitarnie; da się odnieść do obrony własności (żona jest własnością męża). Etyka zaś nie rodzi się z utylitaryzmu. Z tego źródła wypływa samolubstwo, gdy tymczasem etyka wymaga altruizmu.
Istnieją atoli pewne pojęcia, stanowiące niejako generalia etyk. Jest ich siedem: obowiązek, bezinteresowność, odpowiedzialność, sprawiedliwość, sumienie, stosunek do czasu i do pracy. Jeżeli się zna tych siedem rzędnych, można określić rodzaj i szczebel etyki wszędzie i gdziekolwiek Nie należy do tego szeregu kwestia prawdomówności. Są ludy, który popierają kłamstwo zasadniczo, inne nie zawsze, jeszcze innym jest to obojętne. Sprawa nie nasuwająca utylitaryzmu bezpośrednio, wywołuje już rozmaitość sądów i do generaliów nie należy.

Same zaś generalia świadczą raczej przeciwko "jednolitości etycznej", gdyż w pojęcia te wstawia się w rozmaitych cywilizacjach fakty etyczne rozmaite, często wręcz przeciwne. W pewnej cywilizacji bywa obowiązkiem to i owo, co w rozumieniu innej cywilizacji toruje drogę niemoralności. Np. obowiązek spłodzenia syna w cywilizacji chińskiej, bramińskiej i żydowskiej wiódł do licencji w prawie małżeńskim. Bezinteresowność, przestrzegająca obowiązków choćby wbrew interesowi osobistemu, bywa rozmaicie ścieśniana i rozszerzana, chociaż samo źródło etyk tkwi bezwarunkowo w bezinteresowności. Spór etyki z utylitaryzmem tyczy się wszelkich kombinacji życia. Etyka nie jest utylitarną, lecz utylitaryzm winien być etyczny; jeżeli jednak każda cywilizacja na swoją etykę. Każda podaje inne warunki, gdy np. chodzi o kwestię, czy w danym wypadku interes jednostki zgodny jest z dobrem ogółu

(...)
Najdawniejszymi zwyczajowymi są prawa rodowe. Ani jedno z nich nie było nigdy skodyfikowane, spisane. Należą do przedpiśmiennego okresu ludów. Przygodne wzmianki w źródłach pisanych odkrywają niekiedy jakieś szczegóły, strzępy i złomki, z których dokonuje się mozolnej rekonstrukcji całości. Ludy pozostające dotychczas na prymitywnym stopniu rozwoju nie mają innego prawa, jak tylko rodowe, zwyczajowe. Obowiązuje zaś rodowe prawo, póki nie nastąpi emancypacja rodziny i skutkiem tego rozwiązanie ustroju rodowego. Nie doszło do tego w cywilizacji chińskiej, jakkolwiek od dawnych już wieków piśmiennej; toteż społeczeństwo rządzi się tam starym prawem zwyczajowym rodów i związków kupieckich. Jurysprudencja w Chinach jeszcze nie istnieje, bo niepotrzebna.

Wyłonił się najpierw ten dział prawa prywatnego, który wytwarza się około instytucji rodziny. Przede wszystkim tedy prawo małżeńskie, wraz z pierwszą swą konsekwencją: prawem familijnym. Na drugim miejscu prawo majątkowe: najdawniejszym majątkiem własność na własnych dzieciach. Te, nie będąc wolnymi osobiście bez względu na wiek, nie mogły też posiadać własnego mienia za życia ojca. Instytucja pełnoletności z osiągnięciem pewnego wieku jest absolutnie nieznana ustrojowi rodowemu i niedopuszczalną w nim. Starosta rodowy ma jednak obowiązek żywić wszystkich członków rodu. Na majątek starosty pracują wszyscy rodowcy, lecz w zamian należy im się utrzymanie i na tej podstawie można uważać ten majątek za faktyczną własność rodu.
http://www.kulturologia.uw.edu.pl/page.php?page=tekst&haslo=koneczny

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-03-13, 13:17:02 »
Cytuj
medżikowsky   

 co  według  Ciebie  nie  jest  polityką ?

WG, np bułka, matematyka , chmury nie są. Nie chce mi się dalej wymieniać ;)

Piotr

  • Wiadomości: 788
  • Płeć: Mężczyzna
    • Kultura aryjska
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-13, 13:12:30 »
Frisky,

Cytuj
ród dla mnie stanowi przedłużenie pokoleniowych tradycji i strażnika prawa i ról społecznych, oczywiście podłączenie tego pod mitycznych bogów podnosi jego rangę i siłę kontroli bo jakby co to  ma się przerąbane u samych bogów haha

Rozumiem, ale dawni Słowianie widzieli to trochę inaczej. U nich Bogowie nie byli 'podłączani' - Bogowie to nasi przodkowie i byli traktowani jak rodzina. Toteż wśród dawnych Słowian nie istniał strach przed Bogami. Więcej - nie było nawet w zwyczaju o nic prosić, ponieważ dziecko nie musi o cokolwiek upominać się u dobrych rodziców.

Cytuj
co do tych arystokratów w czasie Buddy to realizowali oni tylko rodowe interesy, stawiając je na pierwszym miejscu

Tak też uważam i tak napisałem we wcześniejszej odpowiedzi.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-13, 12:59:08 »
Frisky,

jaka jest wartość duchowa rodu?
Ano właśnie taka, że ród stanowi przedłużenie rodowodu boskiego i pielęgnowane są w nim duchowe wartości.
Kiedy społeczeństwo zaczyna się wyradzać i odchodzi od wartości duchowych, a ród nabiera znaczenia czysto materialistycznego (jak w przypadku wielu rodów znanych jako arystokratyczne), wartości rodowe stają się obciążeniem. Tak było w przypadku Buddy, tak jest i w większości współczesnych społeczeństw, dlatego potrzebujemy teraz tylu terapii związanych z uwalnianiem od wzorców rodzinnych.

Na marginesie - 'arystokrata' pochodzi od 'Ari sto krat' (Apи cto kpaT), czyli 'Aria po stokroć'. Potem oczywiście znaczenie uległo wypaczeniu.

Myślę, że kłopot w tym, iż w związku z wyrodzeniem, odłączeniem od korzeni i utratą tożsamości narodowej ludzie zaczęli widzieć w rodzie i narodzie tylko źródło sporów i obciążeń, i nikomu nie przychodzi dziś do głowy, że początkowo stanowiły one nośnik duchowych wartości i wiedzy.

ród dla mnie stanowi przedłużenie pokoleniowych tradycji i strażnika prawa i ról społecznych , oczywiście podłączenie tego pod mitycznych bogów podnosi jego rangę i siłę kontroli bo jakby co to  ma się przerąbane u samych bogów haha, więc dla mnie jest to obraz wyidealizowany, jak każdy nośnik nie jest wartością samą w sobie, ma wpisane w naturalny sposób silne ograniczenia  i nie może być stawiany na pierwszym miejscu gdy mówimy o rozwoju duchowym - tradycje w których duchowe wartości były stawiane na pierwszym miejscu i gdzie nawet układy społeczne i rodowe nie były wypaczone a przesiąknięte były wartościami duchowymi , zawierały mechanizmy umożliwiajace wyjście z tych ograniczających układów - np. pozwalały  ne "pójście do lasu" pod koniec życia , gdyż podobnie jak w przypadku nauczania zdawali sobie ci ludzie sprawę z siły zaślepień, przywiązań i i odróżniali to co doczesne, w tym związki rodowe, krwi i role społeczne,  od tego co wykracza poza to, nawet jeśli jedno i drugie przenikało się wzajemnie

co do tych arystokratów w czasie Buddy to realizowali oni tylko rodowe interesy, stawiając je na pierwszym miejscu, jeśli miałbyś jednego syna, który miał zostać twym następcą a ten chciałby zostać mnichem, wtedy  kierując się takimi wartościami rodowymi i plemiennymi, dla dobra rodu oszukałbyś go albo prześladował tych którzy ci go chcieli "odebrać" czyż nie? - konflikt interesów i celów jest tu naturalny nie wynika z wypaczeń, celem rodu jest jego przedłużanie

o rodowych układach, z perspektywy chrześciajńskiej:
"Jak głosi wynikający z tego rozróżnienia postulat: ‘państwo nie jest po to, by  nastało Królestwo Niebieskie na ziemi (bo to niemożliwe); państwo jest po to by nie było na niej piekła’.
Z tego powodu zachodnie chrześcijaństwo nie wymagało od państwa przeobrażenia (państwowej apokatastasy, przeistoczenia w Królestwo Niebieskie) w duchu religijnym; uznając organizację państwową jedynie za ‘poświęconą’, tak jak ‘święci’ się dom, zakład pracy, zwierzęta domowe; stawiało organizacjom tworzonym przez zrzeszenia minimalne postulaty, bez których wspólnota
nie mogła być uznana za ‘ chrześcijańską’, to jest: małżeństwo monogamiczne dożywotnie, zniesienie prawa ‘msty’ i zastąpienie jej sądownictwem państwowym, zniesienie niewolnictwa oraz rozdział Kościoła od państwa. Uznając ‘rodzinę’ złożoną z kobiety, mężczyzny oraz ich małoletnich dzieci za podstawę urządzeń społecznych w ślad za nauką Chrystusa oraz nadając temu związkowi szczególny status sakramentu - a więc związku podobnie jak Kościół osadzonemu w wieczności (co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela); podnosząc postulat równości wszystkich ludzi wobec Boga, usuwając zemstę z zakresu praw przysługujących
jednostce, i powołując dwie niezależne od siebie instytucje kierujące zbiorowościami (duchową i świecką),chrześcijaństwo stworzyło podwaliny pod współczesne państwo europejskie kosztem urządzeń przedchrześcijańskich, które oparte były o system rodowy (system więzów krwi i więzów prawnych łączących ludzi uznających swoje pochodzenie od wspólnego przodka)

‘Emancypacja’ rodziny z rodu, nie jedynie symboliczna poprzez sakrament, ale również faktyczna – prawna, poprzez wydzielenie majątku z majątku rodowego i zniesienie władzy starosty rodowego nad rodzinami, doprowadziła do ukształtowania się pojęcia narodu (‘nadrodu’), a więc wspólnoty, w której ponad więzy krwi przedkłada się doświadczenie wspólnego historycznego kroczenia przez dzieje w oparciu o wspólna kulturę. Jak dotąd nie udało się stworzyć struktury organizującej doczesne życie zbiorowości o większym
wymiarze niż wymiar historycznie ukształtowanych narodów, ergo: nie funkcjonują inne, ponadnarodowe związki społeczne wystarczająco silne, by zapewnić historyczne trwanie. Kościół, jako się rzekło, wyłamuje się ze schematu doczesnych zrzeszeń, bo chociaż działa w  ludzkiej historii to jego korzenie są poza - historyczne i poprzez ‘małżeństwo z Chrystusem’ umocowane w wieczności. Tyle mówi doktryna. Z perspektywy chrześcijańskiej dobre państwo to państwo, które zapewnia człowiekowi największy z możliwych zakresów wolności pozwalający na dokonywanie wyborów w oparciu o prawdę Ewangelii, której państwo nie podważa (nie uzurpuje sobie prawa do tworzenia własnych systemów wartości).
http://www.projektpolacy.pl/media/52407aab37722.pdf

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-03-13, 12:18:21 »
medżikowsky   

 co  według  Ciebie  nie  jest  polityką ?

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-03-13, 11:57:10 »
Co ?
Dużo. Za dużo.
 

To odpowiedź na pyt "ile" . A raczej "jak wiele" ,  "czy dużo" ;)

Cytuj
Kto ?
Who cares ;)
Ja cares ;)

nie wierzę ci, bo nie ma wcale tak duzo tych dyskusji, no chyba ze się klika w te watki (mimo ze się nie lubi polityki) zeby np zobaczyc co Leszek tam wyprawia, nooo... to wtedy moze sie wydawac ze jest tego za duzo !
« Ostatnia zmiana: 2015-03-13, 12:00:30 wysłana przez medżikowsky »

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-03-13, 11:53:39 »
Tess

1)  moderator  ma  zawsze  rację
2) a  gdy  nie  ma  racji  to  patrz   punkt 1)

powyższe pisałem  o  moderatorach  z  innych  poratali na  których  forach  bywałem , a  którzy  to  traktowali  użytkowników  pogardliwie , z  pozycji  władzy , ,, jaki  to  ja 

jestem  ważny " ,mogę  dać  ci  bana  nawet  za  to  czego nie  ma  w regulaminie ,

a  na  prośbę  dlaczego  dostało  się  uwagę nie  otrzymywało  się  odpowiedzi

były  jaja , gdy  znajomego  moderator  wyrzucił  z  forum , ponieważ  uroił  sobie

w  swoim  jakże  przytomnym  i  trzeżwym  umyśle , że wpis  mojego  kolegi

o  zarzadzającym  z  zupełnie  innego  portalu - co  wyrażnie  podkreślił - jest  o  nim

a  na  pytanie  dlaczego dostał  odpowiedź  z  cyklu ,, bo  tak ", że  on wie  lepiej 

od  mojego  znajomego  kogo  miał  na  myśli  pisząc  o  adminie z  innego  portalu

normalnie  psychiatryk

co  robi  ze  zwkłego, normalnego  człowieka  gdy  dostanie  gdy  dorwie  się  do  władzy

ach  te  poczucie  władzy  i  związanej  z  tym  urojonej  przewagi : ,,  kim  to  ja 

nie  jestem "  i  co ja  takiego  to nie  mogę

odbieram  to  jako  coś   ohydnego , wsretnego , żałosnego  i na  pewno 
nierozwojowego


rozwojowo

« Ostatnia zmiana: 2015-03-13, 11:56:12 wysłana przez Wniebowziecie Grubego »

Piotr

  • Wiadomości: 788
  • Płeć: Mężczyzna
    • Kultura aryjska
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-13, 11:48:55 »
Lynd,

to jest spisek z prawdziwego zdarzenia, dlatego taki skuteczny. I dlatego tak wielu ludzi 'teorie spiskowe' traktuje z politowaniem:)

Nie wiem dokładnie, skąd pochodzili starożytni Grecy. Na pewno płynęło w nich trochę naszej krwi, tam zresztą było mnóstwo plemion. Poza tym, z tego co mi wiadomo, południowe i zachodnie ludy mają w sobie dużo krwi archantropów.
« Ostatnia zmiana: 2015-03-13, 11:56:36 wysłana przez Piotr »