Isaiah Berlin:
Przez nacjonalizm rozumiem coś bardziej określonego, ideologicznie ważnego i groźnego: mianowicie przekonanie, że po pierwsze, ludzie przynależą do pewnej określonej grupy, odróżniającej się od innych sposobem życia; że cechy jednostek tworzących grupę ukształtowane zostały i mogą być zrozumiałe jedynie w kontekście cech grupy definiowanych w kategoriach wspólnego terytorium, obyczajów, praw, wspomnień, wierzeń, języka, form artystycznej i religijnej ekspresji, instytucji społecznych i stylów życia, do czego niektórzy dodają dziedziczność, wspólnotę krwi i cechy rasowe; że wreszcie te właśnie czynniki kształtują ludzi, ich cele i wartości.
(...)
Po trzecie, pogląd ten łączy się z mniemaniem, że
jednym z najmocniejszych, może najmocniejszym argumentem za posiadaniem określonych przekonań, postępowaniem w określony sposób, służeniem określonym celom, za takim czy innym sposobem życia jest to, że cele te, przekonania, sposoby postępowania i życia są nasze. Równa się to stwierdzeniu, że do tych reguł, doktryn i zasad należy stosować się nie dlatego, że wiodą one do cnoty, szczęścia, sprawiedliwości czy wolności lub że są nakazane przez Boga, Kościół, suwerena, parlament lub inny powszechnie uznawany autorytet, nie dlatego, że same w sobie są one dobre lub słuszne, że z samych siebie czerpią swą moc, że obowiązują powszechnie, wszystkich ludzi w danej sytuacji - należy ich przestrzegać, ponieważ są one wartościami mojej grupy, a dla nacjonalisty - mojego narodu. Myśli te, uczucia i sposoby postępowania są dobre lub słuszne, utożsamiając się z nimi zrealizuję się w pełni lub osiągnę szczęście, ponieważ stanowią one wymóg tej szczególnej formy życia społecznego, w której urodziłem się, w którą wrosłem i z którą związany jestem, jak mówił Burke, tysięcznymi nićmi sięgającymi w przeszłość i przyszłość mojego narodu, bez której - by posłużyć się inną metaforą - jestem jak liść, jak gałązka oderwana od drzewa, jedynego dawcy życia. Jeśli przeto wskutek zewnętrznych okoliczności lub z własnej woli zostanę odłączony od narodu, stracę wszelki cel, zacznę obumierać; w najlepszym razie pozostaną mi nostalgiczne wspomnienia czasu, kiedy byłem prawdziwie żywy i czynny, pełniąc tę funkcję w modelu narodowego życia, której zrozumienie nadawało znaczenie i wartość wszystkiemu, czym byłem i co czyniłem.
https://www.h-net.org/~eopolska/Konstytucjonalism/Roz6/nacjonalizm.htm