Autor Wątek: Prosperująca świadomośc, świadomość bogactwa, kreacja mentalna.  (Przeczytany 309197 razy)

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-05-13, 12:50:41 »

Ci panowie mają praktykę w sprzedawaniu wiedzy i robią biznes na wiedzy.

dokładnie, pisałam do kilku coachów i jedyne co potrafią zaproponować to czytanie ich bloga lub jakiś swój kurs. Realnej wiedzy o biznesie mają tyle co kot napłakał, wcale nie znają się na rynkach, nie wiedzą na czym można zarobić, mało mają wiedzy na temat podpisywania umów, ściągania należności itp - potrafią jedynie dawać rady jak zostać następnym coachem. Każdy chwali jakąś swoją super technikę a potem się okazuje że to nic takiego i  w mniejszym lub większym stopniu to znamy.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-05-13, 12:47:53 »
Dziewczyny, uważam że to co mówicie ma sens na jednym z poziomów, tym bardziej wewnętrznym.
Ale są też inne, bardziej materialno-społeczne poziomy. Czas neurochirurga zazwyczaj będzie wyżej ceniony niż czas murarza, a czas (dobrego) murarza wyżej niż czas zamiatacza ulic.
Przekonania przekonaniami, ale trzeba mieć jeszcze co sprzedać, umieć to sprzedać i mieć komu to sprzedać. Bez tych trzech żadne przekonania o cenności własnej, czy własnego czasu, na wiele się nie zdadzą w prosperowaniu.

Niska samoocena to jak skręcona kostka: wiadomo że w takim stanie nie zatańczę baletu. Ale samo wyleczenie kostki nie zagwarantuje że zatańczę... bo do tego muszę jeszcze być baletnikiem.

EDIT:
GA, i zauważ że ci bogaci nie przypisują sobie arbirtalnie więcej tej wartości, tylko po prostu są wyżej wynagradzani przez innych za to, co sami w tym czasie robią.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-05-13, 12:38:01 »
Lynd mała korekta.
Czas bogatego i biednego jest tak samo cenny. A szczerze mówiąc jego wartość sama w sobie nie istnieje.
Można mu ją jedynie przypisać. Bogaci przypisują jej więcej. Biedni zazwyczaj nie wiedzą, że mogą to zrobić.



medżik
Ci panowie mają praktykę w sprzedawaniu wiedzy i robią biznes na wiedzy.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-05-13, 12:35:44 »

Myślę że u biednych ludzi panuje przekonanie, że "czasu zawsze wystarczy do pierwszego." I w tym położeniu niestety tak jest, a o pieniądzach nie można powiedzieć tego samego.

myślę że biedni mają przekonanie że "jestem śmieciem, jestem nic nie warty" dlatego ich czas i praca jest nisko wyceniania i opłacana

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-05-13, 12:14:03 »
Cytuj
Wbrew temu co mówią książki z panami w garniturach ;), zarządzanie ani czasem ani pieniądzem jak człowiek bogaty, nie uczyni nas bogatymi. Jeśli zarabia się powiedzmy 3000 zł, to przecież prowadząc budżet nie zaoszczędzi się 4000.

ale zaoszczędzi 10 % i świadomośc ze jest bez grosza nie będzie go obciążać... pieniadz rodzi pieniądz, ten kto ma będzie mu dodane
chyba jednak ci panowie mają wiecej praktyki

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-05-13, 12:09:11 »
ja prowadzę i jakoś nie doprowadziło mnie to do bogactwa.

Wbrew temu co mówią książki z panami w garniturach ;), zarządzanie ani czasem ani pieniądzem jak człowiek bogaty, nie uczyni nas bogatymi. Jeśli zarabia się powiedzmy 3000 zł, to przecież prowadząc budżet nie zaoszczędzi się 4000.

Cytuj
Bogaci ludzie nie robią takich rzeczy bo wiedzą że ich czas jest cenny, biedni trwonią czas.

Taka drobna poprawka: bogaci wiedzą, że ich czas jest cenny, bo jest cenny.  Czas biednych zazwyczaj (materialnie) cenny nie jest, i to nie tyle kwestia świadomości wartości tego czasu co ogólnej sytuacji w życiu, można powiedzieć też prosperity. Biedny jest biedny bo jest biedny ;) i zazwyczaj ma więcej czasu niż pieniędzy, ani nie ma łatwego sposobu aby przekształcić wolny czas na sensowną sumę pieniędzy, bo zazwyczaj pracuje w ustalonych godzinach.
Myślę że u biednych ludzi panuje przekonanie, że "czasu zawsze wystarczy do pierwszego." I w tym położeniu niestety tak jest, a o pieniądzach nie można powiedzieć tego samego.

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-05-13, 11:37:01 »
Daniel

Zgadzam  się  z  Tobą , ale  nie  masz  racji.



pozdrawiam  zgadzająco

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-05-13, 11:15:54 »
Grażyna Anna

to doszłaś do takich samych wniosków jak ja :)))
możemy sobie na pocieszenie tylko powiedzieć że jesteśmy świetnymi gospodyniami domowymi a nad resztą trzeba nam popracować :)

P.S
hehe tak , tak dzieci to poważne destruktory domowego budżetu

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-05-13, 11:10:42 »
Lista zakupów is goood ;)
I nie zabieranie dzieci na zakupy zbyt często (jeśli ktoś je ma) ;)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-05-13, 11:07:49 »
Cytuj
Zaczęłam szukać przyczyn takiego stanu rzeczy i dokopałam się do relacji z ludźmi, dowiedziałam się o sobie że mam problem w relacjach z większą liczbą ludzi - taką korzyć mam z prowadzenia budżetu i oszczędzania :)]Zaczęłam szukać przyczyn takiego stanu rzeczy i dokopałam się do relacji z ludźmi, dowiedziałam się o sobie że mam problem w relacjach z większą liczbą ludzi - taką korzyć mam z prowadzenia budżetu i oszczędzania :)


Edyta :)


Relacje z ludźmi w prospericie są bardzo ważne. To moje odkrycie ostatnio.

Nie dość, że 100% pieniędzy jakie zarabiamy/otrzymujemy - dociera do nas za pośrednictwem ludzi.
To zarabiać możemy jedynie na oferowaniu czegoś innym ludziom (produkty, usługi itp.)

I jak ktoś (tak jak ja) ma kiepskie relacje z ludźmi, to choćby prowadził budżet nie wiem jak skrupulatnie, to i tak mu to da niewiele. Bo prosperita nie na tym polega.



Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-05-13, 11:06:38 »
chciałam wspomnieć o jeszcze jednym narzędziu , moim zdaniem najważniejszym w kwestii budżetu i oszczędzania - o liście zakupów.
Lista zakupów to podstawa , zwłaszcza kiedy idziemy do marketu i centrum handlowego. Spisujemy na niej to czego potrzebujemy i zabieramy tylko tyle pieniędzy ile jest potrzebne aby te rzeczy kupić - to na prawdę pomaga regulować wydatki :)
Listę zakupów można  pisać tradycyjnie na kartce , można nagrać  na telefon, są specjalne aplikacje a jak potrzebujemy szybko wyjść na zakupy idealnym rozwiązaniem jest zrobić telefonem fotkę lodówki i szafki z jedzeniem - dzięki temu zaoszczędzimy sobie kupna kolejnej kostki masła i kupimy to co jest aktualnie potrzebne.

inny pomysł na wykorzystanie telefonu jest lista dłużników :) zwłaszcza gdy pożyczamy komuś książki, płyty - cykamy gościowi fotkę z pożyczonym i dodajemy do folderu dłużników, nawet jak się będzie wypierał że na pewno nie pożyczył to my go mamy i się nie wywinie  :)

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-05-13, 10:48:37 »
Oczywiscie, ze zawsze wygrywam, zostalem do tego stworzony ;) Ale nie w kontekscie o ktorym myslisz. Raz, ze wiem kiedy wiem i co wazniejsze, wiem kiedy nie wiem, wiec jesli wdaje sie w dyskusje, to zasadniczo wowczas, kiedy stoje na mocnych nogach. Kiedy nie wiem, to siedze z geba na klodke i ucze sie, obserwuje, analizuje. Dwa, nokautowanie intelektualne rozmowcow na forach mnie nudzi - walka z glupota to strata czasu i energii, poza tym, jest tego tyle, ze mysle, ze nie mozna z tym walczyc - szczerze, jesli juz, to ucze sie raczej wybaczac.

Wspomnialem Cie tylko, bo chcialem oddzielic rzeczy o ktorych piszesz (szycie, gotowanie, styl zycia, itd) od robienia budzetu. Interesuje mnie tylko ten ostatni temat i na nim chce sie skupic. I nie pytam tez jakie kto tam wpisuje cyfry, bo to prywatna i osobista sprawa, lecz jakie efekty prowadzenie budzetu daje w aspekcie rozwoju swiadomosci finansowej.

Niemniej, otrzymalem bardzo malo odpowiedzi na swoje pytanie... wiec temat zostawiam, z takim podsumowaniem, ktora gdzies kiedys wpadlo mi w rece: pewien bogaty czlowiek zapytal swojego ucznia, czy prowadzi budzet i czy ma jakas strategie finansowa. Ten odpowiedzial, ze nie, po co, bo przeciez nie ma pieniedzy - robilby te rzeczy, gdyby mial. Odpowiedz bogatego nauczyciela byla, ze wlasnie, postepuje jak wiekszosc, nie rozumiejac, ze to nie posiadanie pieniadza tworzy strategie, lecz odwrotnie - strategia tworzy pieniadz. Milego budzetowania ;)

ironizujesz z mojego postu którego pisałam do Witka ( nie o tobie pisałam przytaczając tamtą historię, pisałam o kimś znacznie potężniejszym - kimś z kim ty także być przegrał  :P , a ty zostałeś stworzony by się uczyć , by zdobywać i gromadzić wiedzę  oraz doświadczenia o tym jak żyją ludzie na Ziemi, w co wierzą , jak wykorzystują swoją energię, to że zawsze wygrywasz w dyskusjach wynika z twojego mocnego intelektu i inteligencji , ja nie mam tak mocnego intelektu więc nigdy z tobą w dyskusji nie wygram )

a w sprawie budżetu - zapytałeś kto prowadzi , nikt nie odpowiadał, ponowiłeś zapytanie więc odpowiedziałam - ja prowadzę i jakoś nie doprowadziło mnie to do bogactwa. Prowadzenie budżetu pozwala mi kontrolować wydatki i oszczędzać na tym z czego mogę zrezygnować np. zrezygnowałam z drukarki bo obliczyłam że ważne rzeczy mogę wydrukować w punkcie ksero wychodzi mi ok 4,50 zł na 2 miesiące , wcześniej płaciłam więcej na toner i papier i drukowałam wiele niepotrzebnych rzeczy - teraz jak coś jest ważne to zwyczajnie sobie przepisuje do zeszytu.
Zrezygnowałam też z kilku urządzeń na prąd bez których można się obejść, potem nauczyłam się wykonywać kosmetyki i środki czystości z kilku tanich i dostępnych produktów, np. z octu, sody, kwasku cytrynowego i pianki do golenia można zrobić wszystkie środki czystości do domu - następna oszczędność. Drugim krokiem było kupowanie , nauczyłam się gdzie można kupić przecenione owoce ( które są najlepsze bo najbardziej dojrzałe) potem nauczyłam się gotować tak że nic się nie marnowało. W pewnym momencie już miałam dość. Zauważyłam że tak mi się to spodobało że coraz mniej wydaję ale też coraz mniej zarabiam. Dostosowałam się do tego co mam, wręcz czułam się dumna z siebie że tak dobrze sobie radzę ale coś mi nie grało i wtedy dotarło do mnie że przegięłam, za dużo energii trzymałam przy sobie , kumulowałam , a zarabianie to dzielenie się z innymi , ja kupuję od kogoś ktoś zarabia potem to do mnie wróci.

Zauważyłam też inną rzecz że jak człowiek robi dużo rzeczy sam np. szyje, kładzie glazurę ( potrafię :D ) , maluje mieszkanie ( też potrafię :D )  itd...  owszem oszczędza ale pieniądze za to traci czas który mógł by wykorzystać na realizację swoich planów zawodowych np. wysyłanie ofert, projektowanie, programowanie itd...
Bogaci ludzie nie robią takich rzeczy bo wiedzą że ich czas jest cenny, biedni trwonią czas.

Zaczęłam szukać przyczyn takiego stanu rzeczy i dokopałam się do relacji z ludźmi, dowiedziałam się o sobie że mam problem w relacjach z większą liczbą ludzi - taką korzyć mam z prowadzenia budżetu i oszczędzania :)


Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-13, 08:26:27 »
Tak, Zed1, masz rację, to są kody. Ale tych ludzi nikt nie poddawał hipnozie, tylko tak zostali wychowani. Naprawdę czasem wystarczy wychowywać się w hermetycznym środowisku, nie wyściubiać nosa poza swoje podwórko i trzymać się tylko ze "swojakami", żeby przesiąknąć skostniałymi poglądami, że ani studia, ani wyjazdy zagraniczne, ani możliwości zawdzięczane pieniądzom i stanowiskom tego nie zmienią. Bo żeby coś zmienić trzeba najpierw samemu mieć otwarty umysł i pozwolić sobie te możliwości i korzyści płynące ze zmiany poglądów dostrzec.

A ja mam wrażenie, że właśnie wychowanie jest często takim hipnotyzowaniem. Ile razy i z jakimi emocjami mówi się do dziecka, które uczy się chodzić "Uważaj, bo upadniesz!". "Stój! Gdzie idziesz?" Tak jest kodowany lęk przed pójściem naprzód, przed przyszłością, lęk przed chodzeniem swoimi własnymi drogami. Jest mnóstwo takich komunikatów w wychowaniu. Jak to też odbieram jako hipnotyzowanie. Wciskanie swojego punktu widzenia dziecku po to, żeby nie patrzyło na świat swoimi oczami, tylko oczami rodziców, którzy mają jedyny słuszny pogląd na chodzenie. Na to jak nalezy chodzić i gdzie. Tam gdzie jest jedyny słuszny pogląd - nie ma miejsca na rozwój, ani na wymianę poglądów.

Daniel

  • Gość
[#]   « 2014-05-13, 02:20:02 »
Danielku
nie mam siły na dyskusję bo ty zawsze wygrywasz ;)
Oczywiscie, ze zawsze wygrywam, zostalem do tego stworzony ;) Ale nie w kontekscie o ktorym myslisz. Raz, ze wiem kiedy wiem i co wazniejsze, wiem kiedy nie wiem, wiec jesli wdaje sie w dyskusje, to zasadniczo wowczas, kiedy stoje na mocnych nogach. Kiedy nie wiem, to siedze z geba na klodke i ucze sie, obserwuje, analizuje. Dwa, nokautowanie intelektualne rozmowcow na forach mnie nudzi - walka z glupota to strata czasu i energii, poza tym, jest tego tyle, ze mysle, ze nie mozna z tym walczyc - szczerze, jesli juz, to ucze sie raczej wybaczac.

Wspomnialem Cie tylko, bo chcialem oddzielic rzeczy o ktorych piszesz (szycie, gotowanie, styl zycia, itd) od robienia budzetu. Interesuje mnie tylko ten ostatni temat i na nim chce sie skupic. I nie pytam tez jakie kto tam wpisuje cyfry, bo to prywatna i osobista sprawa, lecz jakie efekty prowadzenie budzetu daje w aspekcie rozwoju swiadomosci finansowej.

Niemniej, otrzymalem bardzo malo odpowiedzi na swoje pytanie... wiec temat zostawiam, z takim podsumowaniem, ktora gdzies kiedys wpadlo mi w rece: pewien bogaty czlowiek zapytal swojego ucznia, czy prowadzi budzet i czy ma jakas strategie finansowa. Ten odpowiedzial, ze nie, po co, bo przeciez nie ma pieniedzy - robilby te rzeczy, gdyby mial. Odpowiedz bogatego nauczyciela byla, ze wlasnie, postepuje jak wiekszosc, nie rozumiejac, ze to nie posiadanie pieniadza tworzy strategie, lecz odwrotnie - strategia tworzy pieniadz. Milego budzetowania ;)

J034

  • Wiadomości: 599
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-12, 22:57:18 »
Szkieletowy to chyba tańsza technologia, a murowany w tej cenie by się pewnie nie zmieścił.
podpieram się kosztorysami ale pytanie czy są wiarygodne.