Oczywiscie, ze zawsze wygrywam, zostalem do tego stworzony
Ale nie w kontekscie o ktorym myslisz. Raz, ze wiem kiedy wiem i co wazniejsze, wiem kiedy nie wiem, wiec jesli wdaje sie w dyskusje, to zasadniczo wowczas, kiedy stoje na mocnych nogach. Kiedy nie wiem, to siedze z geba na klodke i ucze sie, obserwuje, analizuje. Dwa, nokautowanie intelektualne rozmowcow na forach mnie nudzi - walka z glupota to strata czasu i energii, poza tym, jest tego tyle, ze mysle, ze nie mozna z tym walczyc - szczerze, jesli juz, to ucze sie raczej wybaczac.
Wspomnialem Cie tylko, bo chcialem oddzielic rzeczy o ktorych piszesz (szycie, gotowanie, styl zycia, itd) od robienia budzetu. Interesuje mnie tylko ten ostatni temat i na nim chce sie skupic. I nie pytam tez jakie kto tam wpisuje cyfry, bo to prywatna i osobista sprawa, lecz jakie efekty prowadzenie budzetu daje w aspekcie rozwoju swiadomosci finansowej.
Niemniej, otrzymalem bardzo malo odpowiedzi na swoje pytanie... wiec temat zostawiam, z takim podsumowaniem, ktora gdzies kiedys wpadlo mi w rece: pewien bogaty czlowiek zapytal swojego ucznia, czy prowadzi budzet i czy ma jakas strategie finansowa. Ten odpowiedzial, ze nie, po co, bo przeciez nie ma pieniedzy - robilby te rzeczy, gdyby mial. Odpowiedz bogatego nauczyciela byla, ze wlasnie, postepuje jak wiekszosc, nie rozumiejac, ze to nie posiadanie pieniadza tworzy strategie, lecz odwrotnie - strategia tworzy pieniadz. Milego budzetowania 
ironizujesz z mojego postu którego pisałam do Witka ( nie o tobie pisałam przytaczając tamtą historię, pisałam o kimś znacznie potężniejszym - kimś z kim ty także być przegrał

, a ty zostałeś stworzony by się uczyć , by zdobywać i gromadzić wiedzę oraz doświadczenia o tym jak żyją ludzie na Ziemi, w co wierzą , jak wykorzystują swoją energię, to że zawsze wygrywasz w dyskusjach wynika z twojego mocnego intelektu i inteligencji , ja nie mam tak mocnego intelektu więc nigdy z tobą w dyskusji nie wygram )
a w sprawie budżetu - zapytałeś kto prowadzi , nikt nie odpowiadał, ponowiłeś zapytanie więc odpowiedziałam - ja prowadzę i jakoś nie doprowadziło mnie to do bogactwa. Prowadzenie budżetu pozwala mi kontrolować wydatki i oszczędzać na tym z czego mogę zrezygnować np. zrezygnowałam z drukarki bo obliczyłam że ważne rzeczy mogę wydrukować w punkcie ksero wychodzi mi ok 4,50 zł na 2 miesiące , wcześniej płaciłam więcej na toner i papier i drukowałam wiele niepotrzebnych rzeczy - teraz jak coś jest ważne to zwyczajnie sobie przepisuje do zeszytu.
Zrezygnowałam też z kilku urządzeń na prąd bez których można się obejść, potem nauczyłam się wykonywać kosmetyki i środki czystości z kilku tanich i dostępnych produktów, np. z octu, sody, kwasku cytrynowego i pianki do golenia można zrobić wszystkie środki czystości do domu - następna oszczędność. Drugim krokiem było kupowanie , nauczyłam się gdzie można kupić przecenione owoce ( które są najlepsze bo najbardziej dojrzałe) potem nauczyłam się gotować tak że nic się nie marnowało. W pewnym momencie już miałam dość. Zauważyłam że tak mi się to spodobało że coraz mniej wydaję ale też coraz mniej zarabiam. Dostosowałam się do tego co mam, wręcz czułam się dumna z siebie że tak dobrze sobie radzę ale coś mi nie grało i wtedy dotarło do mnie że przegięłam, za dużo energii trzymałam przy sobie , kumulowałam , a zarabianie to dzielenie się z innymi , ja kupuję od kogoś ktoś zarabia potem to do mnie wróci.
Zauważyłam też inną rzecz że jak człowiek robi dużo rzeczy sam np. szyje, kładzie glazurę ( potrafię

) , maluje mieszkanie ( też potrafię

) itd... owszem oszczędza ale pieniądze za to traci czas który mógł by wykorzystać na realizację swoich planów zawodowych np. wysyłanie ofert, projektowanie, programowanie itd...
Bogaci ludzie nie robią takich rzeczy bo wiedzą że ich czas jest cenny, biedni trwonią czas.
Zaczęłam szukać przyczyn takiego stanu rzeczy i dokopałam się do relacji z ludźmi, dowiedziałam się o sobie że mam problem w relacjach z większą liczbą ludzi - taką korzyć mam z prowadzenia budżetu i oszczędzania