Gzes, Frisky
Co nieco macie rację
jestem daleki od przekonania, że żyję w stanie akarma. Owszem, w niektórych dziedzinach, jak uzdrawianie, zdarza mi się. W innych jeszcze nie. Dlatego nie odniosę się do wyobrażeń, jak to jest żyć w tym stanie.
Natomiast, co jest ważne:
Zmiana karmy może nastąpić na kilka sposobów:
1. Natychmiastowo, za sprawą "cudu" czy "łaski". Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak daleko mogą pójść takie zmiany.
2. W długotrwałym procesie, jako wynik pozytywnych czy też negatywnych zmian zachodzących na poziomie intencji, wzorców, mechanizmów, przywiązań, uzależnień.
3. NIGDY, jeśli nie ma zmian na poziomie intencji.
O co chodzi z tymi intencjami, których działania nie pojmuje wielu adeptów RD oraz wykształconych psychologów?
Pomijam tu analizy świadomości duchowej czy samoświadomości przysłowiowych pantofelków, ryb, ptaków i większości zwierząt.
INTENCJA to zamiar. Zamiar poprzedza działanie. Intencja niezmienna prowadzi do niezmiennych działań! Tak funkcjonuje większość ludzi po zakończeniu szkoły. Owszem, zdarzają się działania, które nie wynikają z intencji, tylko z odruchów. Niektóre z tych odruchów są zapisane od początku istnienia życia na Ziemi. Inne zapisane jako mechanizmy działań przymusowych. I wszystkich ich można się pozbyć. Tylko nie wszystkich warto.
Intencje często są zapisane w postaci pamięci komórkowej czy też karmicznej. Na tym poziomie bardzo trudno je zmienić, ale to też jest możliwe. Jeśli chodzi o zmianę pamięci komórkowej czy karmicznej, to samemu bardzo trudno jej dokonać. Lepiej skorzystać z pomocy kogoś, kto nie jest uwikłany w nasze problemy i ograniczenia, a potrafi przepuścić przez siebie czyste, uzdrawiające, boskie światło. Tym celom służą darshany u bliskich oświecenia czy oświeconych Mistrzów. Ale ktoś, kto nam może pomóc wypalić pamięć komórkową czy karmiczną, to wcale to nie musi być istota mająca wyższy poziom ERD! Ale musi widzieć na poziomie energetycznym, albo przynajmniej czuć i skoncentrować uwagę na rozpuszczeniu tych blokad.
Przebywanie w otoczeniu osoby o wysokich wibracjach, przemedytowanej, prowadzi do zmiany naszych programów karmicznych (bo poprzez dostrojenie się do wyższych wibracji zmieniają nam się intencje. Niestety, tylko te, na zmianę których jesteśmy podświadomie gotowi. Inne nawet się nie ruszają. Tak więc, gdy medytujemy i przebywamy w obecności istot wysokowibracyjnych, zmienia się i myślenie na coraz bardziej pozytywne. Zmieniają się też nasze uczucia. Ten proces może zachodzić bardzo szybko, albo trwać latami. To zależy od naszych intencji oraz naszej otwartości.
Jest jednak pewien niebezpieczny aspekt takiego podłaczania się - otóż, jeśli istota wysokowibracyjna ma jeszcze negatywne myśli i emocje, mozemy je od niej przejąć telepatycznie! I jeszcze sie cieszyć, jacy to staliśmy się oświeceni!

W tym, co pisze Inga, jest też troche prawdy. Trochę, bo ludzie często usiłują myśleć pozytywnie z poziomu ego, czyli osobistych uwarunkowań: "ja chcę, ja każę i tak być musi". I tu Inga ma rację - takie "pozytywne" myślenie bardziej szkodzi, niż pomaga.