Malgosia,
pierwsze, co mi przyszlo do glowy to arogancja, wyzszosc. Czuje, ze mam sporo z energii ludzi z Zachodu ktorzy traktuja Polakow i Slowian ogolnie jako rase nizszej kategorii (ale nie czuje, zeby to bylo cos z czasow III Rzeszy), bardziej kwestie kolonialne i przede wszystkim kapitalistyczne-dla nich zawsze uchodzilismy za ludzi jakby takich leniwych, nie chcacych pracowac (Protestantyzm?). Wyjasnialoby to dlaczego od dziecka zawsze fascynowala mnie ta ich protestancka kultura, sila, moc, kult pracy, posiadania, panowania nad swiatem. To mi sie nasunelo. Kilka razy, szczegolnie kobiety, mowily mi ze brak mi uczuc, tego romantycznego pierwiastka i rzeczywiscie-do dzis nie rozumiem naszej slowianskiej ckliwosci, nie rozumie tez w ogole podstaw chrzescijanstwa, o co tutaj chodzi, umartwiania sie. Nawet od wielu lat mam cos takiego, ze wiem ze na swoja smierc trzeba sobie zapracowac a to jest jedna z glownych cech religii protestanckiej. Dlatego tak bardzo ciagnie mnie na Zachod bo od razu czuje sie tak jak u siebie. Podoba mi sie tez porzadek, spokoj, to ze jak jestes specjalista w czyms to jestes doceniany, ze kobiety patrza na Ciebie jak na kogos z kims chca zwiazac swoje zycie, zalozyc rodzine. Tutaj wlasnie chyba zwracaja uwage na inne rzeczy ktorych im brakuje. Co smieszne, bardzo podobaja mi sie imiona meskie typowo niemieckie lub angielskie: henry, William, John, Ian, Godrfyd, Tristan i inne. Mam takie odczucie, ze kiedys bylem dostojnym panem we fraku (byc moze nawet rodzina szlachecka), ktory zawiadywal firma lub lennami. Tez rycerstwo sredniowieczne cos tutaj ma bo bardzo nie lubie tej epoki, wyczuwam lek a jednoczesnie idealy rycerskie nie sa mi obce, czuje ze do dzis mam cos z wojownika, ktory nie uznaje przegranej.
To wszystko napisalem po wsplywem intuicji, zaraz po przebudzeniu. Weryfikacje pozostawiam innym.