Autor Wątek: Pogodzić się z utratą miłości...  (Przeczytany 62404 razy)

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-05-25, 17:59:14 »
możesz też robić rundki opukiwania bez ustawienia poczatkowego, to dziala super gdy emocje sa silne
po prostu jedziesz po punktach w kółko 'obserwując' te emocje, ten ból czyli tak jak by z "intencją" miec na uwadze te emocje i świadomośc że opukiwanie na to dziala, mozesz tez uzyc przypominacza 'te emocje, ten bol'
warto tym sie zajac jak jest świeże , zamiast budowac na tym dalsze zycie, mówie z autopsji

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-25, 17:54:18 »
Niech to szlag ^^
Mam takie wrażenie ze sie uduszę tymi emocjami

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-05-25, 17:52:12 »
to zacznij od tego ze starsznie boli ;)

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-25, 17:49:53 »
No i stało się tak jak chciałem niby. Ale czy tego chciałem ? Fuck
Poznała sobie już kogoś innego i ma mnie gdzieś. Zauważyłem że nawet nie chciało sie jej już odpisywać. Boli mnie że tak szybko jej przeszło a ja ciągle do niej coś czuje. Dziś wreszcie napisałem jej że będzie lepiej jak urwiemy kontakt bo jej już niezalezy, życzyłem jej powodzenia itp. Odpisała krótko i oschle. Myślałem że jak to zakończę to poczuje sie lepiej a czuje sie jeszcze gorzej. Napisanie do niej że to koniec wcale mi nie poprawiło humoru. Wcześniej już do niej pisałem że kończe z nią i za każdym razem czułem ulge a ona do mnie pisała i truła żeby sie pogodzić. Tym razem juz pewnie więcej nienapisze, a jak napisze to pewnie coś nieprzyjemnego.
Dużo się nauczyłem dzięki temu doświadczeniu.
Przedewszystkim żeby patrzyć na kobiety na trzeźwo i przytomnie no i niska samoocena okrutnie daje mi popalić teraz. Czuje sie zazdrosny, zraniony, olany i zdołowany i tak jakby boje sie że ona do mnie coś napisze.
Pewnie nie ma żadnego lekarstwa na złamane serce co ?
Cholerna samoocena..
Oby mi jak najszybciej przeszło. Boje sie wgłębiac w te emocje w EFT bo strasznie boli.


medżik

  • Gość
[#]   « 2014-05-24, 16:46:47 »
to wymaga pracy

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-24, 10:01:07 »
Jakos kiepsko mi idzie ta transformacja emocji. Probowalem opukiwac na chwile pomoglo ale ciagle czuje sie okropnie. Jak bym mial wyzsza samoocene jak ta moja  byla dziewczyna to pewnie  bym sie tak od niej nieuzaleznial.
Najbardziej mi pomaga rozmowa z ludzmi, jakis kontakt, wtedy o niej niemysle.

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-05-23, 23:46:37 »
Doktor, myślę, że możesz stosować na to wszystkie inne metody omawiane tutaj , przy EFT trzeba być toroche detektywem by dogrzebać się do 'rdzenia kwestii' i miec dużo uporu zarowno w obrębie sesji jak i co do regularnej praktyki. Jeśli mówisz o EFT możesz spróbować takie ćwiczenie: postaw się w myślach przed nią twarzą w twarz i odpowiedz sobie co wtedy czujesz , ocen w skali 1-10 i opukaj te emocje. mozesz w kółko zadawać sobie to pytanie by wiedziec co opukiwac.  Chodzi o to, że będąc z daleka (nie w jej obecności) możesz robić się w konia co do tego co czujesz i pracowac z jakimiś drugorzednymi emocjami i przyznać się tylko co do tego z czym twoje ego dobrze się czuje, a robiąc ten trick możesz wywlec wszystko na wierzch szybciej.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-23, 22:14:12 »
Dzięki :)
Napewno w końcu sie to ułoży.. jakoś. Najbardziej bym chciał żeby jej przestało zależeć i żeby nic do mnie nieczuła. Wtedy bym sie lepiej poczuł. I sam też chciałbym żeby mi na nią ten kac przeminął. Bo dosłownie męczy jak kac.
W końcu nadejdą dobre czasy i dla mnie i dla ciebie :)
Trzymaj sie

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-05-23, 22:02:23 »
Doktor-X,
trzymam kciuki. I mam nadzieję, że uda ci się wybrnąć z tej sytuacji. A przy okazji trzymam kciuki też za siebie, bo i u mnie głowa swoje, a reszta - też swoje ;)
I tylko po dekrecie o kodowanych połówkach powolutku to otumanienie trochę jakby przechodzi. 

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-23, 21:33:49 »
No to porobie sobie na to EFT bo i tak niemam teraz nic do roboty.
Nie wiem czy jedzie mi na emocjach czy nie. Nie patrze trzeźwo i przytomnie teraz na tą sytuacje. Być może i tak było. Dzisiaj doszedłem do wniosku że to ja spieprzyłem sprawe bo rzeczywiście nie dałem jej wsparcia jak miała problemy ostatnio. A działo sie u niej sporo. W każdym razie ona też święta nie jest. Też mi wjeżdżała na poczucie winy.

Znasz jeszcze jakieś inne ćwiczenie jakie bym mógł użyć przy transformacji tych emocji które czuje ?

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-05-23, 21:03:39 »
Cytuj
Oboje wiemy że jesteśmy w beznadziejnej sytuacji ale żadne z nas nie chce tego oficjalnie zakończyć.

Chyba jednak podświadomość ewidentnie ma tu jakieś nadzieje.
Trzeba pracowac z tymi emocjami az poczujesz cudowną niezalezność, wolność, miłość... a jak się ona będzie materializować w 3d to już inna bajka... wystarczy świadomość że transformacja tych emocji to najlepsze co możesz w tej sytuacji zrobić dla siebie i dla niej, ja tak do tego podchodze oczyszczając emocje starych zwiazkow i karmy , gdy świeże i palące to nawet łatwiej, mam tez wrazenie po tym co napisałeś, że ona mocno jedzie na tych twoich emocjach

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-23, 20:30:39 »
No i pare latek mineło od ostatniej dyskusji :)
Ciekawy jestem jak teraz nasz przyjaciel Maciej myśli o tej swojej Ani :)  Pewnie mu przeszło.

Tak zacząłem czytac ten wątek bo też przeżywam pewien kryzys miłosny. W moim przypadku nie zostałem ostatecznie odrzucony przez dziewczynę którą kochałem/kocham ( a wolał bym taki scenariusz ). Gdyby ode mnie odeszła to przynajmniej łatwo było by mi wrócić do żywych.
Problem jest bardziej skomplikowany.
Oboje niby kochamy się nawzajem ale nie możemy ze sobą być. Ona ma raka i zamierza poddać się operacji za około rok. Dowiedziała się że po tej operacji nie będzie mogła mieć już nigdy dzieci. Dziecko, ślub i rodzina jest czymś o czym zawsze marzyła. Ja niestety za nic w świecie nie zgodził bym się na dziecko, bo nie planuje ich nigdy mieć. Również nie myśle nawet o żadnym ślubie. Bardzo męcząca sytuacja. Jeśli niemoże mieć dziecka ze mną, musi go mieć z kimś innym. Oboje wiemy że jesteśmy w beznadziejnej sytuacji ale żadne z nas nie chce tego oficjalnie zakończyć. Ja już wiele razy się przymierzałem, mówiłem jej nawet by powiedziała mi że ze mną nie będzie ale nie chce tego zrobić bo jak mówi kiedyś popełniła błąd i więcej tego nie zrobi.
Nasz związek umrze prawdopodobnie śmiercią, taką że kontakt zacznie sie powoli urywać aż w końcu o sobie zapomnimy..
Od początku też między nami się psuło. Ona potrzebowała ciągle dowodów na to że ją kocham. I je dostawała (podobno tylko w łóżku ). Niestety w towarzystwie nie jestem jeszcze na tyle "pewny i swobodny" bym mógł bez przeszkód okazywać jej swoje uczucia. Dla niej było to niestety tak ważne że przez jeden wieczór gdzie dałem jej za mało uwagi, zerwała ze mną i zrzucała na mnie winę za swoje złamane serce. Przy okazji złamała i moje, ponieważ jej zachowanie było dla mnie szokiem. Potem jak jej wyjaśniłem że to była manipulacja to niby na chwile zrozumiała ale potem dalej mówiła że potrzebuje faceta który jej to będzie okazywał i nie będzie sie poddawał gdy ona sobie będzie miała swoje humorki ( czyli będzie odrzucała )
Po tym jak dowiedziała się o raku, zmieniła się. Zaczeła czerpać z życia pełnymi garściami, płynąc z prądem życia w stylu : wszystko samo sie ułozy, czas sam pokaże. Sporo pisałem z nią o życiu i próbowałem przedstawić jej mój punkt widzenia. Ciesze sie że niektóre kwestie które jej opowiedziałem dały jej do myślenia. Jednak te najważniejsze o zmianie samego siebie do niej nie dotarły.

Chciałbym żeby ta sytuacja jakoś się wyjaśniła bym wiedział na 100 %.
 Niby to koniec między nami ale nikt nie powiedział ostatniego słowa. Ciagle brakuje takiego zakończenia, kropki na koniec zdania, i to mnie wykańcza. Ona sie tak jakby w ogóle nie przejmuje. Ma inne myślenia. Wierzy ze żyje sie raz i korzysta z życia póki może. Poznała nowych znajomych i z nimi spędza teraz czas. A ja myśle o niej całymi dniami i się zadręczam. Ciągle mamy ze sobą kontakt i to podtrzymuje nasze uczucia.

Chciałbym to zakończyć ale nie potrafie jej tego napisać że to koniec :/
Spróbuje sobie jakoś wbić do głowy że to koniec mimo to że jeszcze czasem z nią pisze.


Lucjan

  • Wiadomości: 613
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2011-10-25, 18:40:20 »
Najlepszym lekarstwem na starą miłość, jest nowa miłość jeszcze prawdziwsza i pełniejsza. Miłość, nie przywiązanie ;-)

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2011-10-25, 14:12:13 »
maciej pawłucki
jeśli chodzi o przytomne spojrzenie na kobiety, to Ci nie dam recepty, jak masz je przejawiać. Chodzi o to, żebyś je przytomnie spostrzegał i żebyś przytomnie widział, czego od nich chcesz. I wtedy się nie zawiedziesz.
Bez medytacji na przytomność i tak nie da się tego wyjaśnić.
A nosić na rękach je możesz, jesli i Ty i one to lubicie :))

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2011-10-24, 12:38:56 »
O kurcze. temat rzeka.
Maciej

Afirmacje i modlitwy pomagają na tyle szybko, na ile jesteś na tę pomoc otwarty i gotowy.
Ty na dzień dzisiejszy nadal jesteś zamknięty na nowe lepszej jakości doświadczenia.
Uczepiłeś się tematu "Ania" i siedzisz w tej bańce.

"..swiadomość beznadziejności istnienia tak mocna.."  Powiedz to tym w Turcji co wczoraj stracili rodziny.

Aha, jak się wyciszyłeś to też dobrze. Teraz dalej afirmuj i jak masz pustkę, to zastępuj tę pustkę pozytywnym myśleniem.
Że boli ? Poboli i przestanie. Potem jest tylko lepiej.

Od tego są afirmacje by między innymi zamienić Twoje życie na lepsze. Jednak najczęściej trzeba dać miejsce temu lepszemu. A podświadomie to boli robienie tego porządku we własnym umyśle i życiu. Bo przyzwyczaić się można i do smrodu długo noszonych gaci  i mieć smutek w oczach na myśl o zmianie na świeżutkie i pachnące.

Zrób sobie test. Ponoś majtki ze dwa/trzy tygodnie, a najlepiej i miesiąc. Głaskaj je i wmawiaj sobie że są czymś najlepszym co mogłeś dostać od życia. Myśl o nich dniem i nocą. Wmawiaj sobie, że zapaszek który się wokół Ciebie unosi jest miły dla otoczenia, a to, że przyjaciele i ludzie wokół zaczynają Cię unikać, to jest tylko ich zazdrość o Twoje szczęście z racji posiadania "cudownych majtek".
Zacznij pisać na ich cześć poezje. Opowiadaj o nich swoim znajomym na Fejsie. Kup majtkom telefon komórkowy, wsadź sobie głęboko w ..i pisz do majtek miłosne smsy.

A potem zaproś jedynego przyjaciela ( jeśli jeszcze takiego będziesz posiadał, najlepiej tego co mu nos urwało podczas wojny w Iraku), i się upij. Upij się tak mocno byś stracił świadomość.
A w międzyczasie niech przyjaciel wezwie oddział chemiczny.

Rano, obudzisz się w czystym pachnącym mieszkanku, ze świeżutkimi majtkami na tyłku.
Ale nawyk zostanie.
I jeśli nie zaczniesz afirmować, to znowu zostaniesz z żółtym z przodu i brązowym z tyłu.

Bo taka jest siła przyzwyczajenia.
Bo tylko od Ciebie zależy, czy Twoje życie jest beznadziejne czy pełne radości i szczęścia.
Ania nie ma z tym nic wspólnego.
Jak na razie, to Ania jest źródłem Twojego nieszczęścia.

Bo gdyby się w Twoim życiu nie pojawiła, to byś nawet nie zdawał sobie sprawy jak bardzo można być nieszczęśliwym.
Czyż nie ? ;)