Autor Wątek: Śmierć - radykalny koniec i początek  (Przeczytany 17431 razy)

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-12-09, 12:57:26 »
fajnie o personifikacjach śmierci i ich zmianach:
"To, co nieznane, budzi lęk. Aby oswoić ideę śmierci, ludzie nadali jej twarz. Dlaczego nie była to twarz przyjazna? Była. Grecy widzieli śmierć jako Tanatosa, bliźniaczego brata Hypnosa, boga snu. Obaj przedstawiani byli jako młodzi mężczyźni. Zadaniem Tanatosa było eskortowanie duszy na brzeg Styksu, gdzie wsiadała ona do łodzi Charona, który przewoził ją do Hadesu. Bóg śmierci był piękny i opiekuńczy. Śmierć nie zawsze też jest wyobrażana jako mężczyzna. Walkirie z nordyckich sag były pięknymi młodymi kobietami, które odprowadzały dusze wojowników poległych na polu bitwy do Walhalli, pałacu Odyna. Tam miały one czekać na niebiańską bitwę w czasie Ragnarok, końca świata. Walkirie można przyrównać do aniołów, posłańców Boga. W wielu religiach występują także anioły śmierci. W tradycji judeochrześcijańskiej rolę taką pełnili archaniołowie Michał i Gabriel. Azrael jest ich odpowiednikiem w islamie. Posiada on rejestr, w którym zapisane są daty narodzin i śmierci wszystkich ludzi.

Jak widać, aż do średniowiecza śmierć była reprezentowana przez pięknych bogów i anioły. Jednak wszystko się zmieniło, gdy Europę nawiedziła fala epidemii."
http://www.masterminds.pl/z_zycia.22/Ponury,kosiarz,-,smierc,we,wlasnej,osobie..809.html

Davvidia

  • Wiadomości: 499
  • Płeć: Kobieta
    • http://www.podlasem.manifo.com
  • Regresja EFT Trener, NLP Coach zaśw. MEN
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-12-09, 12:55:17 »
Clint

fajny post :)

Davvidia

  • Wiadomości: 499
  • Płeć: Kobieta
    • http://www.podlasem.manifo.com
  • Regresja EFT Trener, NLP Coach zaśw. MEN
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-12-09, 12:54:50 »
różnie sobie ludzie wyobrażają sobie śmierć, jedni jako kobietę z kosą : ) a inni jako tego Boga Ojca,  który daje życie i je odbiera, 
itp. różne formy męskie i żeńskie, pokazuja że smierć jednym kojarzy się z żeńskimi klimatami, a innym z męskim aspektem, jak kto lubi i czego potrzebuje do szczęścia : )


No własnie, tak to jest, że proste to nic nie jest oprócz miłości ;) reszta to juz taka jak "niemilosc" :D

Zatem żeńskie i meskie to energia, ale to nie jest nasza matka i nasz ojciec :) To jest energia jaką prawidlowo powinniśmy sie posługiwać, ale nie mamy do niej dostepu jeżeli nie zaakceptujemy karmicznych blokad jakie nam to wstrzymują, a LUSTRO tych blokad to np. ustawienie naszych rodziców blisko żeby tu załatwić sobie pogodzenie sie z tym :) I jak przejdziemy akceptacje, energia sie oczyszcza i zaczynamy mieć "wiekszy" dostep do niej.

Śmierc nie jest CZŁOWIEKIEM :) i jeżeli nam wystepuje takie przekonanie, to własnie nalezy się z tym w sobie zmierzyć, bo to mówi o tej blokadzie jaka powstala. Oddzielamy postać która nam sie pokazuje w zwiazku ze śmiercią i patrzymy na to dlaczego ta postać nam daje tu cos co nam sie tak kojarzy. Akceptujemy to co ta postac nam daje.

Śmierc to procesy gnilne, wszelkie rozkładowe, jest to naturalny proces bez ktorego nie ma życia. Nic nie moze tylko rosnąć ..

Życie daje ojciec, bo Bóg tak chce.. ale największym przewinieniem ojca jest uzurpować sobie prawo do "zabierania dziecku zycia". Jeżeli ojciec zmusza dziecko do "zycia wedlug jego zasad" , to popełnia energetyczne przestepstwo wobec milosci i tym samy zabiera sobie dostep do energii męskiej.  Ogranicza sam sobie swoje energie. Tylko dziecko nie powinno sie wtrącać w to co tatuś sobie robi, tylko akceptować to jakie to ma na dziecko przełożenie, bo tu jest cos dla nas co daje nam możliwosc przerobienia swojej karmy.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-12-09, 12:40:00 »
Dodam: Góra przychodzi sama, gdy my robimy pracę w sobie.

Dobrze dodane :))

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-12-09, 12:38:07 »
Dzięki Clint,
świetnie to wyjaśniłeś.

Lilliole
Ja bym powiedział, że jak ktoś ma niepoukładany dół i wchodzi w wyższe wibracje górą to może wpaść w pułapkę dobrego samopoczucia polegającą na tym, że czujemy się na swój sposób dobrze mimo, że źle się dzieje w naszym życiu i z tego powodu ignorujemy pewne sprawy, które po czasie potrafią się boleśnie odezwać.

Oj tak, oj tak.
I po takich doświadczeniach właśnie zaczęłam pracować nad własnym syfem, czyli dołami jak to określasz. Ale ostatnio nie byłam już pewna czy dobrze robię, czy nie tracę czasu zajmując się sobą i swoim syfem zamiast "wznoszenia sie na wyżyny duchowości". Bo jak pracuje się z syfem to widać głównie ten syf, i dalej jeszcze wiekszy syf...., i jeszcze większy.... Ale gdzieś chyba musi być koniec tego syfu?


Pozwolę sobie na pewne uproszczenie, warte przemyślenia. Jeśli chodzi o czakry - im wyżej patrzymy, tym bardziej zbliżamy się ku Bogu, im niżej tym bardziej wgłębiamy się w siebie.

Podoba mi się to co napisałeś. Dużo osób nie chce patrzeć na siebie. Na innych, na Boga to tak, ale na siebie to po co?

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-12-09, 12:35:56 »
Clint ładnie napisałeś, dziękuję :)

Dodam: Góra przychodzi sama, gdy my robimy pracę w sobie.

To co my mamy wznosic do góry, to nasza osobowość, nasze nadęte ego.
To co mamy oczyszczać, to nasze niższe ciała.
Mamy tez pojąć, że jest zasadnicza róznica między osobowością, a istotą wyrzsza która jesteśmy. Ta istota spływa w nasze ciała sama, z jej woli a nie naszej choc wydaje sie że z naszej, i gdy forsujemy ten temat dzialamy na odwrót to dostaje sie po głowie. Zycie tu jest wahadlowe, im bardziej sie wyhylisz do przody, tym bardziej Twoje syfy Ciebie wezwą do tyłu. Natomiast w pozycji roznowagi i pokory - to o co sie tak "staramy" poprzez chciejstwa bycia w wyrzszych wibracjach - staje się samo.

Sprzataj ogródek a rosliny wpadną same w swój naturalny rytm :)
Nauczmy sie też brac tyle na ile jestesmy gotowi na stałe przyjąć. Pokora :))) Bo to ze ktoś zaznał super medytacji to mnie jakos nie przekonuje gdy w zyciu jest bierny, przekonuje mnie balans między duchem a materią, jak i na górze tak i na dole, jak i na dole, tak i na górze.

J034

  • Wiadomości: 599
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-12-09, 12:19:11 »
Aczkolwiek nie wiem co  napisać, ze umierałam w tym życiu wiele razy? To normalne :)
Często tez sie umiera z własnej głupoty, gdy sie wchodzi w za wysokie wibracje nie mając dobrego dołu. Chwila chwały a potem depresja murowana.

Zjawisko dość dobrze opisujesz, ale ja je interpretuje całkiem innaczej.
Po wysokich wibracjach łapie tęsknota więc wrażenie depresji jak podobno jest na zejściu po amfie gdy radość odchodzi i życie się wydaje gorsze.
Tu jednak to nie iluzja, a realna błogość i radość której potem trochę szkoda, ale to ta marchewka tak cieszy i dla mnie to nagroda równa diamentom, a nie powód do lęków, że minie.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-12-09, 12:15:22 »
Lilliole
Ja bym powiedział, że jak ktoś ma niepoukładany dół i wchodzi w wyższe wibracje górą to może wpaść w pułapkę dobrego samopoczucia polegającą na tym, że czujemy się na swój sposób dobrze mimo, że źle się dzieje w naszym życiu i z tego powodu ignorujemy pewne sprawy, które po czasie potrafią się boleśnie odezwać. Bo można doświadczać ekstaz duchowych mając totalne porycie w kwestiach czysto materialnych - niektórzy ludzie mając takie kijowe życie, tym bardziej uciekają w duchowe doświadczenia, szukając w tym odpoczynku od "życia" i rozwiązania problemów, a rozwiązania nie przychodzą.

Dużo jest takich odlecianych osób w kręgach rozwojowych - fajne doświadczenia, otwarte serduszka, jest miło i duchowo, ale materia leży, kwiczy i pochrumkuje żałośnie. Często się nie rusza dołu wystarczająco dobrze, bo tam są trudne tematy - wszelkiego rodzaju lęki, poczucie winy, wstyd - takie najbardziej podstawowe i pierwotne problemy, jakie mamy ze sobą. Tu nie chodzi tylko o stosunek do materii samej w sobie (niektórzy upatrują przyczyny swoich problemów z dolnymi czakrami w stosunku do materii, a to duże uproszczenie i często tylko pewna część prawdy).

Pozwolę sobie na pewne uproszczenie, warte przemyślenia. Jeśli chodzi o czakry - im wyżej patrzymy, tym bardziej zbliżamy się ku Bogu, im niżej tym bardziej wgłębiamy się w siebie. Odkrywanie Boga wydaje się atrakcyjniejsze, zapewnia więcej niesamowitych i niezapomnianych doświadczeń, naprawdę pięknych i przeszywających duszę na wskroś. Zaś odkrywanie dołu dla przeciętnego Kowalskiego z wzorcami DDA to wpierw taplanie się w szambie własnej przeszłości, to spojrzenie w oczy największym lękom, spotkanie się z najciemniejszymi zakamarkami swojej osobowości. Uzdrawianie dołu to poczucie swoich najgorszych lęków, to integracja z najbardziej popieprzonymi częściami nas - to przyznanie, że jestem zboczony, mściwy, zawistny, okrutny, chamski, strachliwy czy nieporadny. To przyznanie się do tego, że miało się ochotę komuś skopać dupę, zemścić na kimś, zabić kogoś czy myślało się o tym, jakby to było poniżyć konkretną osobę.

Dół skrywa najgorsze, najmniej przyjemne i najbardziej prymitywne iluzje na nasz temat. Bojąc się konfrontacji z tymi iluzjami, blokujemy dół i uciekamy w górę, to do tego pięknego, delikatnego, cudownego Boga. Ten cały bagaż jednak jest jak kotwica, która będzie ciągnąć w dół tak długo, aż się nią nie zajmiemy.

Można więc śnić piękne sny o oświeceniu, można robić plany na 10 żyć do przodu, można snuć setki duchowych teorii na każdy temat, można czuć się zbyt mądrym i uduchowionym, żeby babrać się we własnym szambie popieprzenia, ale to będzie miało swoje bolesne konsekwencje. Można się unieść wysoko ku niebu, ale kosmiczna rakietka od tenisa wbije nas z powrotem w glebę i pozbieranie się już nie będzie zbyt przyjemne.

J034

  • Wiadomości: 599
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-12-09, 12:14:13 »
mi też się wydaje śmierć nie nie jest końcem ani początkiem, człowiek wcale nie będzie mądrzejszy ,przez sam fakt ,że umrze, natomiast m zagwarantowane narodziny i kontynuację z bagażem swojej dotychczasowej wiedzy,ale  i zaślepień +bonus/niespodzianka w postaci karmy czyli nieprzyjemnych wydarzeń.

Jest na pewno końcem życia w tym ciele więc jak dla mnie dość radykalna zmiana.
Uważam, że kolejne wcielenia są lżejsze karmicznie jeśli sami coś nie dołożymy, bo pś się resetuje z pewnych zabrudzeń, ale część z nich zostaje do rozwiązania choć zaczynamy z nimi bez tak silnych nawyków jak z poprzedniego wcielenia gdzie pogłębialiśmy je przez 50-70 lat.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-12-09, 12:09:06 »
Cytuj
Żeńskie to również część odpowiedzialna za wydalanie z siebie , oraz śmierć. (życie - ojciec)
różnie sobie ludzie wyobrażają sobie śmierć, jedni jako kobietę z kosą : ) a inni jako tego Boga Ojca,  który daje życie i je odbiera, 
itp. różne formy męskie i żeńskie, pokazuja że smierć jednym kojarzy się z żeńskimi klimatami, a innym z męskim aspektem, jak kto lubi i czego potrzebuje do szczęścia : )

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-12-09, 11:58:24 »
Można tak mówić, ale i tak wtedy ten ktoś ma wyobrażenia nieoczyszczone(przez co jej np nie doświadcza, "nie ma jej urzeczywistnionej", itd), a ta cecha sama w sobie jest przecież zawsze czysta, bo jest to jakość obiektywna : )

każdy sobie to tak definiuje jak mu pasuje i podchodzi do tego zgodnie z tym jak czuje że mu się sprawdza,
np. można podejść do tego tak, że obiektywnie jest to pozytywna cecha, a na ile czysta to zależy od człowieka, wtedy przy okazji takiego rozróżniania można oczyszczać np. swój umysł z ograniczających przekonań, również, ale to chyba na koniec od takich przekonań o których piszesz o ile ktoś ma to w sferze wyobrażeń do których jest przywiązany
- czym innym jest uważność,  a czym innym schematyczność, z tej drugiej rodzą się schematy i wyobrażenia w rodzaju tych o których piszesz albo na odwrót takie wnioski że :
cecha jest obiektywnie czysta więc moja miłość też jest (musi być) czysta
... czyżby? : D

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-12-09, 11:50:42 »
Davvidia, ciekawe co piszesz o aspekcie matki, przydało mi się, dziękuje :)
a ja od siebie dodam, że można umierać w tu i teraz :) (bo przeciez nic innego nie istnieje )kiedy opadają iluzje, można to nazwac jakos inaczej - oczyszczaniem, oswiecaniem ale jak one się zdzieraja to serce boli i wszystko boli w srodku jak cholera, jeszcze nie ma tej radości wyzwolenia, jest bieganie od sciany do sciany-z pytaniem dlaczego to nie moze byc to co chcemy zobaczyć, chwytanie tej wygodnej sytuacji  -asekuracji ,
przez 3 dni ostatnie przezywam taki stan
podswiadomosc sprytnie kieruje umysł jeszcze na ucieczki a tu trzeba na ziemie i do roboty
to zwłaszcza dobre dla tych odlatujących , szybko sie sciagac i gruntować
przekuwac mysli w czyny ,
nie zostawac  w pieknych wizjach brocząc energią kiedy nie udaje się ich zrealizowac i ponownie uciekajac w uduchowione swiaty


Davvidia

  • Wiadomości: 499
  • Płeć: Kobieta
    • http://www.podlasem.manifo.com
  • Regresja EFT Trener, NLP Coach zaśw. MEN
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-12-09, 11:02:33 »
Jak to niektórzy dobrze zauwazyli trzeba zadawać sobie pytanie o TU I TERAZ. Z tego co czytam na forum, to wiekszośc osob szuka rozwiązania na lekkośc przepływów w zyciu TYM TERAZ. No to zrodziliśmy się z tego co nas obowiązuje, mamy odpowiedzi na nasze własne energie i karme w TU dookoła nas.

Mamy w sobie aspekt żeński i męski w połowie stojące za naszymi plecami w tym życiu i jezeli chcemy popatrzeć w swoją "karmiczną twarz" to odwracamy się do mamusi i tatusia i mamy bardzo duuużo tego naszego w tym.

Znając swoją przeszłość karmiczną wiem czym stoi moja matka. Ona stoi moimi aspektami, a ja mam na to patrzeć i to przyjąć takim jakie to jest, bo powód dla którego mam taką matkę jest we mnie.

Matka to żeńska część mnie odpowiadająca za to jaki mamy świat dookoła nas, to jest to wszystko co idzie w poziomie (pion to ojciec). Jak nam nie idą kontakty z innymi ludzmi , nie lepi sie wcielanie w świat dookoła nas naszych idei, pomysłów (meskie) to blokada jest w akceptacji matki. Żeńskie to również część odpowiedzialna za wydalanie z siebie , oraz śmierć. (życie - ojciec) Jeżeli nie przyjmujemy w całości tego co nam pokazuje matka, często też uciekamy od świata i śmierci (jako procesów kończących jakiś etap) w oderwanie od realnosci w której żyjemy. Przecież z czymś tu na teraz jestesmy i to własnei mamy przerobić i jeżeli nie stajemy do tego, to nie pójdziemy dalej... To nas blokuje, bo nie chcemy sie zmierzyć z czymś naszym. I często problemy z pieniedzmi, które są wyznacznikiem REALNOSCI TERAZ mają swoją przyczynę w uciekaniu od zmierzenia sie z tym co nam pokazuje matka. I wtedy mamy UDUCHOWIONEGO BIEDAKA ASCETE :) <- niedotykającego też czesto ciała , bo cialo to żeńska częśc nas, materialna. Zatem odpowiedzi leżą tu i teraz: ziemia 2013 prawie 2014 :)

No chyba, że komuś nie zalezy na życiu w tu i teraz, wtedy oczywiście nie musi sie zajmować tymi aspektami i może żyć w medytacji.

Siły życiowe i spełnienie jest od akceptacji matki, natomiast juz sam dostęp do zycia od ojca. Męska forma, żeńska treść. Co byśmy nie robili z tego sie skladamy TU i albo akceptujemy to co jest TU i wtedy z tym współpracujemy, albo nie jestesmy TU.

Urban Guerilla

  • Wiadomości: 75
  • Płeć: Mężczyzna
  • Let go and let God
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-12-09, 10:55:08 »
Urban Guerilla
 jak ktoś ma  powiązane z jakąś pozytywną cechą np. ograniczenia, błędne wyobrażenia, skojarzenia, uzależnienia, blokady itp. to się mówi, że ma nieoczyszczoną tą cechę : )

Można tak mówić, ale i tak wtedy ten ktoś ma wyobrażenia nieoczyszczone(przez co jej np nie doświadcza, "nie ma jej urzeczywistnionej", itd), a ta cecha sama w sobie jest przecież zawsze czysta, bo jest to jakość obiektywna : )

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-12-09, 10:30:41 »
Aczkolwiek nie wiem co  napisać, ze umierałam w tym życiu wiele razy? To normalne :)
Często tez sie umiera z własnej głupoty, gdy sie wchodzi w za wysokie wibracje nie mając dobrego dołu. Chwila chwały a potem depresja murowana.

Olgo,
możesz to rozwinąć? Ciekawi mnie, bo ja miałam takie sytuacje, że bardzo pracowałam nad podwyższeniem wibracji, i było super, a potem nagle dół. Ja to sobie tłumaczyłam, ze mam jakiś osobisty mechanizm karania się za wysokie wibracje i starałam się uwolnić od tego. Ale może tak jest po prostu, że nie ma co na siłę i sztucznie podwyższać wibracji, tylko, że one się podnoszą w miarę oczyszczania podświadomości? Że na wyższe wibracje po prostu trzeba być gotowym...