Fajny watek:)
Ja wcielenia postrzegam tak, ze z jednej strony to ta sama Jazn doswiadcza tych roznych wcielen, z drugiej - kazde wcielenie jest jednak inna osoba, wiec potrafie zgodzic sie rowniez ze stwierdzeniem, ze "zyjemy tylko raz". Bo ta osoba, to cialo i ta osobowosc, beda zyc tylko raz. Nastepnym razem Umysl stworzy nowe cialo i nowa osobowosc - oczywiscie, to jakie one beda bedzie w duzej mierze uwarunkowane doswiadczeniami w poprzednich cialach. Wiec ta sama Istota, ale inna osoba.
Uwazam, ze bardzo warto chociazby przyjac do wachlarza najzupelniej mozliwych mozliwosci, ze mozna zostac w tym ciele tak dlugo, jak bedziemy chcieli, czy ujmujac inaczej tak dlugo jak bedzie to potrzebne (tak dlugo, jaka bedzie wola Wyzszej Jazni). Wierze, ze dla bardzo wielu jest taka opcja w Boskim Planie Stworzenia, ale ludzie bardzo rzadko sie na nia otwieraja, bo wiadomo, albo wydaje sie niemozliwa, albo kojarzy sie z jakimis maniackimi praktykami "fizycznej niesmiertelnosci" (na zasadzie siedzenie w jaskini i podporzadkowanie calego zycia przedluzaniu zycia ciala fizycznego). Tymczasem dla mnie to oczywiste, ze jesli dla Boga nie ma ograniczen, to i dla czlowieka zjednoczonego z Boska Wola nie ma. W pewnym sensie, troche nie rozumiem odkladanie czegokolwiek na wcielenia przyszle, skoro mozna to zrealizowac w tym wcieleniu, nawet jesli moze to zajac troche czasu.
Pewnie niektorzy nie interesuja sie tym zagadnieniem bo wiedza albo przeczuwaja, ze czeka ich jakies fajne nastepne wcielenie, albo np. dusza chce jeszcze doswiadczyc zycia w ciele przeciwnej plci.
W kazdym razie, jesli lubicie swoje ciala i osobowosci z tego wcielenia, to warto sie na to otworzyc. Nie pragnac, nie "osiagac", tylko dac sobie (i Bogu) taka mozliwosc, zeby zostac w sprawnym ciele nie tylko 80 czy 90 lat, ale 150, 200, 300 albo i wiecej, jesli to bedzie ok. Wtedy nie trzeba sie tak spieszyc - ani z oswieceniem, ani ze spelnieniem w ktorejkolwiek z dziedzin zycia.
A inna sprawa, ze dla niektorych koniec rozwoju to oswiecenie ktore rozumieja jako koniec zycia w materii. Mnie to w wielu przypadkach smierdzi zakamuflowana nienawiscia do materii, ale pewnie sa i tacy, ktorzy rzeczywiscie wpadli tu tylko na chwile:)