Davvidia
Zatem żeńskie i meskie to energia, ale to nie jest nasza matka i nasz ojciec 
ok, w takim razie życie to nie ojciec a śmierć to nie matka : ))
zresztą czemu nie? jak się komuś tak to kojarzy , bo to są dowolne podejścia ,to można sobie to upraszczać, nakładać, zawężać i różnie definiować
"ojciec" daje życie , często je potem w różny sposób kształtuje , a nawet odbiera , z czego to wynika? można powiedzieć, że z karmy, z wpływu saturna , przeznaczenia, itp. i to też warto na wstępie zaakceptować ...żeby móc przetransformować, to oczywiste
zamiast bawić się w rozważania co mógł a czego nie mógł ojciec, to wystarczy zaakceptować: spłodził bo mógł, w taki czy inny sposób wychowywał... bo też mógł, a że umarł w końcu? to czasem dlatego że go matka uśmierciła ; )
Życie daje ojciec, bo Bóg tak chce.. ale największym przewinieniem ojca jest
niezależnie czy płodził z woli Boga czy nadużywał potem to i tak warto oczyścić sobie te energie które temu (co ponoć powinien i czego nie powinien robić) towarzyszyły, np. wzorce które towarzyszyły poczęciu, ograniczenia powstałe w procesie wychowywania przez niego jak i przekazane wzorce zabijania przez niego (np. kury na rosół albo ryb na święta)