Asiu,
Bardzo Ci dziękuję za podpowiedzi co do afek, ale ja , niestety, nie rozumiem takich długich afek. I widzę, że Inga "ubiegła" mnie

z tym, co miałem napisać. Afka musi być dla mnie prosta i krótka, maks 4-6 linijek w kolumnie pisania. Próbowałem pisać takie afki złożone, że pomimo mojego strachu, albo pomimo że się bałem, to to i to, to moja pś przy pisaniu drugiego zdania podrzędnego, zapominała o pierwszym, mimo że np w pierwszej części zdania było bezpieczeństwie, w drugiej części zdania już bałem się jak galareta. No i takie długie afki były dla mnie niezrozumiałe.
Leszku,
Odkąd pojawiły się węzły, od razu poczułem, że to metoda dla mnie, że ona działa, że to ratunek dla mnie, że jest bardzo silna. Od pierwszej sesji moja pś ją polubiła, wręcz ją uwielbia, tak coś czuję, bo wiem, że przynosi realny ratunek mojej przelęknionej duszy. A w ostatnim czasie niezależnie od kilku osób, w tym od Ciebie, dostałem podpowiedzi, że dla mnie na tą chwilę są najlepsze węzły. Reszta zadziała, jak powypalam najpierw setki ton syfu węzłami.

Dlatego jestem Ci Leszku bardzo wdzięczny za wynalezienie/odkurzenie/udoskonalenie/danie światu tej metody. Dzięki niej jest realna szansa dla mnie.

A co do dzieciństwa, to też nie będę się licytował i jego przykre szczegóły zdradzę na razie tylko mojemu terapeucie. Powiem tylko, że miałem taki terror w domu PRZEZ OJCA-TYRANA, bicie mnie i mojej mamy, gwałcenie mojej mamy, duszenie mojej mamy na moich własnych oczach, poranny widok pobitej mamy po nocy, i tak w zasadzie codziennie do 20 roku życia. Każda noc, od czasu, gdy byłem jeszcze małym chłopczykiem, to było dla mnie 8 godzin strachu, paniki i przerażenia, tak wielka przemoc była w nocy w moim domu, potem dołączył jeszcze do tego alkoholizm ojca, który spotęgował piekło wyrządzane nam przez ojca jeszcze bardziej.
Pamiętam po dziś dzień, jak do 20 roku życia, dokąd ojciec mieszkał z nami i nas nie porzucił, panicznie bałem się wracać do domu. Dom kojarzył mi się z piekłem. Dopiero jak ocjciec się raz na zawsze wyprowadził, mając 20 lat stwierdziłem po raz pierwszy, że nie boję się wracac do domu, że pomimo że w domu zrobiła się straszna bieda i nie było co jeść (bo ojciec był bardzo bogaty i całe pieniądze zabrał ze sobą), to cieszyłem się, że jestem bezpieczny.
Ale jak patrzę w przeszłość, chyba nie było ani jednego dnia przez pierwsze 20 lat mojego życia, czyli w całym moim dzieciństwie, zebym czuł się choć przez chwilę CAŁKOWICIE BEZPIECZNY.