Autor Wątek: Reakcja na afirmacje  (Przeczytany 73749 razy)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-04-16, 08:47:51 »
Przerabiałam.
Nie pojawiała mi się złość na ojca ani lęk przed nim ponieważ miałam to stłumione.
Pojawiało mi się natomiast obwinianie siebie i ataki na siebie.
Tego typu- ojciec jest wielki mądry i wspaniały a ty jesteś śmieciem zerem i niczym. Powinnaś chodzić przed nim na kolanach. To takie mechanizmy obronne.
Tego typu odpowiedzi miałam w róznych afiramcjach a ciągnęlo się to przez lata.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-04-16, 08:10:18 »
ale częste odpowiedzi przerabiałaś na nowe afirmacje?? nie pamiętasz czy pojawiała się w odpowiedziach złośc na ojca lub strach przed nim??

bo afki też teoretycznie powinny pozwolic do tego dotrzeć, chociaż mogłaś mieć wtedy duży poziom lęku i nie byc w stanie utrzymać koncentracji




Inga

  • Gość
[#]   « 2013-04-16, 07:42:36 »
Mariusz
Nie mam zeszytu z odpowiedziami.
Ale nigdy nie udało mi się wprowadzic treści afirmacji chociażby w małym stopniu.
I dlatego w późniejszym okresie zaczełam stosować metody siłowe czyli powtarzanie afirmacji aż do skutku.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-04-15, 09:44:43 »
Mi stary bloki na gardło zakładał jak się urodziłem

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-04-14, 21:37:12 »
a jakie odpowiedzi wtedy pojawiały się najczęściej i nie zniknęły pod wpływem afirmacji? masz jeszcze ten zeszyt?

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-04-14, 21:29:40 »
W 95 roku zanotowałam sobie taki problem

Dlaczego inni ludzie mogą mówić a ja mam siedzieć cicho i nie odzywać się? Moja babcia dużo ii głupio mówiła a mnie kazała siedzieć cicho. Dlaczego ludzie złoszczą się jak ja mówię a sami mówią bez przerwy? A potem jeszcze mają pretensję że milczę i jestem milczkiem.

Na ten problem pisałam afirmację z odpowiedziami - ja mam prawo się odzywać. I to pisanie niczego mi nie dało. Nadal bałam się tak samo.

Niedawno po 5 latach terapii, jak zwykle bałam się odzywać do terapeuty.
I wreszcie udało mi się wejść w kontakt z tym lękiem. Po 5 latach terapii poczułam się na tyle bezpiecznie że przypomniałam sobie momenty kiedy ten lęk powstał. Przypomniałam sobie czas gdy miałam 2-3 lata i próbowałam się odzywać. Wtedy następował na mnie atak. Ojciec wrzeszczał z wsciekłością przeklinając jak tylko coś zaczynałam mówić. Atakował mnie przy tym energetycznie. Tak się go bałam że siedziałam nieruchomo i udawałam że nie istnieję. Uznałam że mogę przeżyć tylko wtedy gdy mnie nie będzie. Ten lęk nie pozwalał mi na wydobycie głosu z siebie.
Ta sesja była bardzo ważna. Od tamtej pory przestałam się bać mówić do terapeuty.

I co w takim wypadku mogła zdziałać afirmacja? Nic. Nie było żadnej szansy aby mi pomogła chociaż cokolwiek.
Przy tak silnych traumach afirmacje nie są w ogóle przydatne bo się ślizgają tylko po powierzchni.

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2013-04-14, 19:17:07 »
:)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-04-14, 19:16:47 »
Mnie czasami robiły sie dziury

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-04-14, 19:16:18 »
To chyba oznacza, że Twoje wnętrze potrzebuje się wydostać z tego kokonu, który sobie zbudowałeś przez pozytywne programowanie. Jakieś zagłaskanie problemów i teraz one chcą sie wydostać na zewnątrz.

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2013-04-14, 19:08:00 »
Kurczę, na tą chwilę wziąłbym kartkę i rył w niej tak długo, aż by się zrobiła dziura na wylot.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-04-14, 19:05:27 »
Zacznij to wszystko wyrażać na papierze. Rysuje emocje, wypisuj co czujesz, drzyj kartki, Możesz to robic nawet godzinami. Potem przygladaj się rysunkom i może bedą ci się z czymś kojarzyc.

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2013-04-14, 19:01:29 »
Przyznam szczerze, że jak odłożyłem afirmacje i nie mam się czym już hipnotyzować, jebie mnie równo. Nie mam w co uciec, mój umysł szaleje, nie mogę sobie znaleźć miejsca. Zaczynam uciekać w metodę, którą znam z dzieciństwa - w sen. Chyba na razie otrzeźwienie mnie przerasta, nie mówiąc już o skupianiu się na swoich emocjach i docieraniu do ich korzeni. Zaczynam zasypiać.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-04-14, 17:20:01 »
MariuszEro
Cytuj
Trafil mi sie jeden chlopak ktoremu odreagowywalem zmuszanie sie do myslenia tylko pozytywnego. Zauwazyl, ze jak koncentrowal swoja uwage na myslach przyjemnych, to bylo mu milo. Pojawialy sie jeszcze te negatywne. Wymyslil wowczas, ze bedzie z nimi walczyl. Tak go pozniej to zmeczylo, wpadl w takie obsesje, pomieszanie, ze o jezu.

Dokładnie.
Ja miałem podobną obsesję na punkcie uważności. Czytałem książkę: Umysł zen, umysł początkującego, w której była mowa o byciu świadomym. Ponieważ, jak każdy, działałem mechanicznie i byłem nie świadomy swoich myśli, zacząłem zmuszać się do bycia świadomym. Pamiętam, że po pewnym czasie robienia tego na siłę przeradzało sie to w obsesję i powodowało nerwicę. Dobrze że w porę się zorientowałem i zaprzestałem, bo nie wiem czym by się to skończyło. Zrozumiałem, że NIC NA SIŁĘ.

MariuszEro

  • Wiadomości: 298
  • Płeć: Mężczyzna
  • Mariusz Dziemianczuk Regreser:regresing,rebirthing, praca z oddechem,pozytywne myslenie,EFT
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-04-13, 21:48:34 »
Często nie umieja pracowac realnie z przekonaniami.

Trafil mi sie jeden chlopak ktoremu odreagowywalem zmuszanie sie do myslenia tylko pozytywnego.
Zauwazyl, ze jak koncentrowal swoja uwage na myslach przyjemnych, to bylo mu milo. Pojawialy sie jeszcze te negatywne. Wymyslil wowczas, ze bedzie z nimi walczyl. Tak go pozniej to zmeczylo, wpadl w takie obsesje, pomieszanie, ze o jezu.

 A to wszystko zapoczatkowane na forum pseudo rozowjowym.  Bylo tam powiedziane, ze mysli wplywala na efekty osiagane w zyciu. Co z nimi robic, niekoniecznie.  Co robic z myslami pojawiajacymi sie z nikad. Tez nie bylo opisow.
Efekty u osob, ktore zbyt plytko wchodza w jakis temat, i zaczynaja eksperymentpwac moga byc calkowicie nieprzewidywalne, bolesne, i szkodliwe. Slyszalem tez ostrzezenia, aby nie afirmowac sobie glupot, aby sprawdzic czy to dziala.  Wyobrazacie sobie, ze byli ludzie, ktorzy wmawiali sobie glupoty,  z pomoca tasm magnetofonowych. Nagrywali jakies bzdury, i potem tego sluchali?  Robili tak. I chyba dwie osoby mocno na tym ucierpialy. Jedna popelnila  zdaje sie samobojstwo, druga zbzikowala.
Nie ma zabawy z soba, bez ponoszenia efektow, kiedy sie robi cokolwiek, a tym bardziej glupoty.

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-04-13, 20:51:30 »
Na tym szkoleniu mówili to uczestnicy i to różne osoby, ale na tyle często, że mnie to uderzyło  To pokazuje jak wiele osób rozwijających się duchowo, błędnie interpretuje pewne rzeczy.