Leszku, czy może być tak, że w regresingu wiele sobie przypominam, pierwotne myśli i intencje, w EFT schodzą emocje, po węzłach czuję sie lepiej, na Ma-Uri też wychodzą emocje, ale wydaje mi się, że ja to sobie wszystko przypominam i czuję, ale NIE PUSZCZAM tego. Piszę afki - średnio po 6 miesięcy i nic, słucham regularnie medytacji - nawet po 3 miesiące i nie wierzę w to. A słucham świadomie, mówię czule, piszę skupiony i BETON, BETON, i jeszcze raz BETON!
Pewne rzeczy przerabiam i przerabiam i po tylu latach widzę, że chyba nie posunąłem się nic naprzód, a może chociaż o 1 mm. Tak w głębi gdzieś nie wierzę w ten rozwój duchowy, i jeśli ktoś może mieć opory przed puszczeniem czegokolwiek, to ja chyba jestem takim 100% przykładem.
Co zrobić? Czy jest szansa na taki przypadek jak ja? Ktoś mi kiedyś powiedział, że dopiero jak doświadczę dna, krytycznych zdarzeń w życiu, to się może ocknę. Ale ja doświadczam takich zdarzeń i nic, BETON. Czuję, ze nawet gdybym miał zginąć, to byłbym dalej nieugięty i BETONEM!