Autor Wątek: Reakcja na afirmacje  (Przeczytany 74085 razy)

Lena

  • Wiadomości: 32
  • Płeć: Kobieta
  • Masażystka, nauczycielka Lomi lomi nui
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-05-25, 08:14:05 »
Obecnie czytam dekrety i pisze afirmację i są efekty: pś zaczęła mi szaleć i reagować paniką.

Moje pytanie: jak ją uspokoić? Bo przekłada mi się to na wielki LĘK


Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-04-06, 18:50:02 »
Cieszę się, że mogłem pomóc :)

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-04-06, 18:28:23 »
Clint,
wiesz co... cos mi uswiadomiles... To niesamowite, ze ja na to sama nie wpadlam. Ladnie musze o sobie myslec skoro kombinowalam jak kon pod gore zamiast po prostu pojsc za glosem serca. Podbudowales mnie Clint mocnymi dobrymi slowami, dzieki Ci. Naprawde bardzo. Alez ja bylam zahukana. A teraz jakby jakis promyk slonca na mnie padl:-) Zobaczylam dzieki Tobie to jakby z boku i tego bylo mi trzeba. Podladowales moje akumulatorki  do jeszcze wiekszej pracy nad soba,no i widze ze ma ona sens kiedy darem niebios dostaje takie wspierajace odpowiedzi :-)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-04-06, 15:27:41 »
Po za tym udając, że te żarty niby rzeczywiście takie zabawne są, tylko dajesz jeszcze większe przyzwolenie na kontynuowanie tego procederu. Nie martw się tym jak inni ocenią Twoją reakcję, to niech lepiej ta osoba martwi się tym, adresat jej żartów jakoś się nie śmieje :P

I jeszcze co do samych reakcji - nie reaguj tak, aby to było dobrze ocenianie, ale tak żebyś się dobrze czuła z samą sobą, tak abyś czuła że stoisz po swojej własnej stronie, nawet gdy wszyscy inni są przeciwko Tobie. Jeżeli zdradzisz samą siebie i weźmiesz ich stronę, aby się im przypodobać, to kto w tym czasie będzie stał po Twojej stronie? Czy cudza akceptacja jest warta aż takiego poświęcenia?

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-04-06, 15:22:03 »
Nie wysilaj się z ripostami, szkoda energii na to. Po prostu reaguj naturalnie - jeśli żart Cię nie bawi, to nie masz obowiązku się z niego śmiać. Piszesz, że nie chcesz wyjść na kogoś kto się na żartach nie zna, ale ja bym w taki sposób ocenił właśnie kogoś, kto się śmieje z nieśmiesznych żartów :D No i poczucia humoru to raczej nie ma ta osoba, która robi sobie jaja czyimś kosztem zamiast tak rozbawić ludzi, aby nikogo nie ranić.

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-04-06, 15:14:59 »
Clint,

no tak masz racje, ten zloty srodek rzeczywiscie jest dobra rada.

Ale co zrobic z przykrymi zartami, bo to przeciez "tylko" Zart - jak sie wtedy zachowac?
Nie chce wyjsc na kogos kto sie na zartach nie zna albo na jakiegos nadwrazliwca, wolalabym jakos inaczej, inteligentniej,tylko ze ja to zbyt duzego refleksu nie mam i trudno na poczekaniu jakas trafna riposta strzelic

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-04-06, 14:50:15 »
A czemu chcesz wybierać między dwiema skrajnościami? Istnieje jeszcze złoty środek czyli nie wchodzenie w konflikty, ale jednoczesne stawianie swoich granic.

Takie uśmiechanie się, przybieranej dobrej miny do złej gry to zwykłe oszukiwanie się, że nic się nie stało, że wcale Cię to nie boli. Znam dobrze ten mechanizm obronny :) Sama użyłaś zwrotu "Jestem zle traktowana, inni sprawiaja mi przykrosci rozne", więc wcale nie jest ok. Źle się czujesz z takim traktowaniem, więc nie chowaj się za maską uśmiechu i nie udawaj, że wszystko jest w porządku, gdy wcale nie jest. Nie musisz się awanturować i wchodzić w konflikty - wystarczy, że spokojnie i jasno przekażesz, że nie chcesz takiego traktowania, że zasługujesz na szacunek jak każdy człowiek i sobie tego nie życzysz. Osoby, które mimo wszystko wciąż będą się tak zachowywać po prostu olewaj i w miarę możliwości urywaj kontakt, a jeżeli nie jest to za bardzo możliwe (np. wspólna praca) to wtedy ograniczaj się jedynie do kontaktu w ramach tego, co musicie razem robić, a wszelkie zaczepki i złośliwości olewaj tak jakby nie zostały wypowiedziane - nie odpowiadaj na nie, jeśli sobie ich nie życzysz, to nie masz obowiązku ich przyjmować do swojej wiadomości.

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-04-06, 14:26:27 »
Od niedawna pracuje z tematem poczucia wlasnej wartosci, bo za cokolwiek sie wczesniej zabieralam, "sprowadzalo mnie " niemilosiernie do tego ze mam zanizona samoocene. Wiec teraz postanowilam wziac sie za to jako za fundament moich bolaczek. I co, wywala mi strasznie, potwornie wrecz. Jestem zle traktowana, inni sprawiaja mi przykrosci rozne. Az oczy robie. No, cierpie strasznie, boli mnie to. Wiem ze nie przerwe pracy z afirmacjami, ani w ogole pracy nad soba w tym temacie, ale co tu zrobic z "napastnikami"? pozwolic sobie dowalac ( nawet w zartach to sie odbywa ) przyjmujac to wylacznie jako potwierdzenie ze pracuje nad dobrym tematem i cieszyc sie z tego, ze "cos sie ruszylo", ze ps reaguje, i odplacac usmiechem i totalnym zlewem na przykrosci zadawane przez innych ( a wiedziec swoje, ze mimo to kocham siebie ) czy sie bronic ewidentnie, wchodzic w konflikt. Niewchodzenie w konflikt z jednej strony pozwala mi zachowac " czystosc energetyczna" ale z drugiej strony daje fory atakujacemu ze moze tak ze mna robic i stawia mnie w roli ofiary, bo ja nie reaguje.   

dr02d2u

  • Wiadomości: 97
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-04-05, 12:39:57 »
Moje uparte dążenie do rozpracowania problemu oporu przed zmianą, o którym tu pisałem, zaskutkowało niestety rozchorowaniem się moim i mojej rodziny. W krytycznym momencie miałem 40,2 stopni gorączki. Lekarz niczego się nie dopatrzył. Jednakże ślady po bańkach wyglądały tak jak przy zapaleniu oskrzeli i płuc. Na szczęście udało mi się znaleźć przyczynę - wyszła na wierzch w czasie apogeum gorączki (nie, to nie były majaki :-) Od poniedziałku jestem już na chodzie i zastanawiam się co dalej. Trochę się boję ruszać ten problem, by nie spowodować ponownie takich reakcji. Na razie, codziennie modlę się o wskazanie drogi do bezpiecznego uwolnienia się od ujawnionej przyczyny oporu.

dr02d2u

  • Wiadomości: 97
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-29, 08:35:19 »
dafidoo,
za mało napisałeś by jednoznacznie orzec. Czy Ty tę afirmację zaczynasz pisać? Jesteś w trakcie? Kończysz (minęło co najmniej 21 dni)? Czy wcześniej wzbudzała negatywne reakcje?

Etap "entuzjazmu" niekoniecznie oznacza, że afirmacja została zaakceptowana. Afirmacja jest przyjęta kiedy jej treść jest czymś zupełnie i "od zawsze" oczywistym, normalnym. Często w tym momencie zupełnie inaczej postrzega się (czuje/rozumie) problem na który pisało się afirmację.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2012-02-28, 17:48:23 »
Te wycieczki w medytacji, potem ew. w afirmacji:) Zawsze można to trochę inaczej zrobić - wybieram moje szczęście, radość i zadowolenie.

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-02-28, 17:39:09 »
Napisałam afirmację- teraz wybieram moje dobro
I dostałam odpowiedź - a co to jest moje dobro?
I nie wiem jak na to odpowiedzieć bo ja też nie wiem co to jest moje dobro
To co jest dla mnie korzystne- ale korzystne to znaczy jakie? Kiedy coś jest dla mnie korzystne?
No i chyba muszę zakończyć wybieranie się na wycieczki w tym kierunku

dafidoo

  • Wiadomości: 9
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-28, 13:34:38 »
Gdy podczas afirmacji, przed i po nie czuję żadnych oporów, żadnych sprzeciwów tzn, że podświadomość akceptuje te afirmacje? Nie jestem nimi znudzony wręcz przeciwnie podchodzę do tego z wielką radością i wdzięcznością. Ten stan pojawia się nawet w czasie wykonywania różnych czynności.

dr02d2u

  • Wiadomości: 97
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-02-25, 18:07:01 »
Mateusz,
tak widziałem tę afirmację, jak też sugestię Clinta by dodać jeszcze "bezpieczny" do mojej afirmacji ("Zmiany to naturalny, korzystny proces)". Przez dwa dni dodatkowo pisałem "jestem bezpieczny w procesie zmian". Jednak mój stan w czwartek wieczorem był już dość kiepski. Okropny ból gardła nawet przy przełykaniu śliny, gorączka i ogólne osłabienie. W piątek nie poszedłem już do pracy. Zrobiłem sobie sesje i pomedytowałem. Z tego co mi wyszło, to że ruszam podstawy mojego powodu dla którego jestem tu na Ziemi. Ten opór wynika z konfliktu pomiędzy tym do czego teraz dążę świadomie z tym po co tu się znalazłem i do czego dążyłem od "zarania świata".

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-02-25, 15:10:47 »
dr02d2u
Ja tam wcześniej podałem afirmację:
"Zmiany są dla mnie bezpieczne i korzystne."
Ale jak tak reagujesz to możesz zacząć od bezpieczeństwa, że jesteś bezpieczny zawsze i wszędzie,
czy coś innego