Mi przyszła do głowy taka rzecz, że jednak wychowanie człowieka przez najbliższą rodzinę (ludzi, z którymi człowiek był najbliżej związany) to jest jednak jakby pakiet afirmacji - informacji (czasem podprogowych-nieświadmych) jakie dziecko dostaje na swój temat. I jednak badania mówią jednoznacznie, że jeżeli dziecko dostawało (mówiąc ogólnie) przekaz np.: jesteś złym człowiekiem, to będzie się zachowywało jak zły człowiek zgodnie z oczekiwaniami, jeśli dobry to jak dobry. Czyli wpływ jednak wmawianej długofalowo informacji nawet jesli nie jest ona prawdziwa jest ogromny i bardzo często przeważa na całym życiu człowieka. To tak apropo afirmacji.
Tak ma, tylko takie dziecko staje się z czasem biorobotem, jakich wielu

. Mi się podobało, jak byłem wiele lat temu na mszy, jeszcze chodziłem

. Stałem na zewnątrz kościoła. Wokół niego stali ludzie. I dorośli stali sztywno, byli poważni. A dzieci...

latały, bawiły się, wariowały itd. Tak wtedy sobie pomyślałem, one są bliżej Boga, niż Ci wszyscy poważni, wielce skupieni na mszy ludzie.
Dzieci były jeszcze naturalne. Dorośli byli już biorobotami.
Tak samo w hipnozie można coś wmówić i to będzie działać. Co jeżeli w tej chwili ludzkość ma wmówioną hipnozę? I że to jest traktowane jako coś normalnego, to jest efekt tej hipnozy. Tacy po prostu jesteśmy i tyle.