Autor Wątek: Oświecenie  (Przeczytany 105835 razy)

J034

  • Wiadomości: 599
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-06, 10:30:36 »
To pionierska metoda.
Z dziedziny masochizmu.
Chyba ze zen ale nie sadze zebys oczyszczala umysl z wszystkiego.
Jak nie dajesz pozytywow to absolutnie zadnych przyjemnosci w zyciu sobie nie fundujesz tylko grzebanie w bolu ?
Nie stosuj do tego regresingu bo zaszkodzi.

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-08-06, 07:35:09 »
J034
Ja nie daję żadnych pozytywów i jakoś nie zaliczam upadku.

matek

  • Gość
[#]   « 2014-08-06, 00:56:00 »
Warto zachowac rownowage miedzy "stawaniem twarza w twarz" z bolesnymi miejscami i skupieniem sie na pozytywach.

Jednak, negatywy to iluzja.

Nie warto koncentrowac sie tylko na nich, bo mozna sie sciagnac na dno.

Nie warto jednak uciekac przed bolesnymi tematami. One predzej czy pozniej same wyplyna:)

J034

  • Wiadomości: 599
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-05, 20:52:31 »
Inga,
jeśli po wejściu w to co boli nie dasz pozytywów to masz murowany upadek

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-08-05, 09:58:45 »
Najpewniejszą metodą przy której mamy pewnośc że idziemy we właściwym kierunku, jest wyszukiwanie w sobie bolesnych miejsc i wchodzenie w nie.
I jest to w sprzeczności w reklamowanej na tym  forum metodzie koncentrowania się na pozytywach, które oprócz polepszenia nastroju niewiele daje, bo często jest ucieczką od tego co boli i o czym nie chcemy wiedzieć.

matek

  • Gość
[#]   « 2014-08-05, 00:08:15 »
Przyznaje, ze wciagnal mnie ten Tolle i sporo go slucham ostatnio. Podoba mi sie jego klarowny sposob wypowiadania sie, nie ma w jego przekazie niepotrzebnych konstruktow myslowych. Podoba mi sie tez to, ze chociaz mowi o czyms, czego sie nie da wyrazic slowami i sam to podkresla, to jednak mowi o tym, i nie boi sie tego okreslac pojeciami, nie uwaza za niestosowne odwolywac sie do innych duchowych nauk itp. Mila odmiana od stylu a'la Jiddu Krishnamurti (ktorego tez lubie), u ktorego bron boze sprobowac cos nazwac, bo wpadamy w pulapke umyslu, a mistrzowie duchowi w ogole sa be, bo mydla oczy:)

Witku, wydaje sie, ze on ma miedzy innymi takie zadanie wlasnie, dotrzec do szerokiego grona znerwicowanych ludzi. Jest dosc popularny w mediach, jak na mistrza duchowego, czesto robi aluzje do pracy w korporacji, wspolczesnej bieganiny.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-08-04, 23:56:10 »
Odnośnie Tolle'a który się tu przewinął - myślę że to co mówi jest dobrym lekiem na obecne społeczeństwo oparte na nerwicy

matek

  • Gość
[#]   « 2014-08-04, 23:46:39 »
Atlanta, Marylka

wiecie, tu chodzi troche o cos "glebszego" niz szpanowanie czy poderwanie kogos. To znaczy nie jest to na takim powierzchownym poziomie, ale jednak "imponowanie" otoczeniu, nawet w sposob zupelnie nienarzucajacy sie, gdzies tam zawsze wyplywa. Jest np. lek przed jakims tam upokorzeniem, albo byciem nieakceptowanym, albo ze wyjdzie sie na "sierote", "nieudacznika" itp.

Na powierzchniowych warstwach mam to pouzdrawiane, ale na tych glebszych poziomach to jest bardziej "podstepne", potrafi przybierac rozne ladne maski. Predzej czy pozniej wychodzi jednak szydlo z worka:)

Z tym, ze nie mam wrazenia krecenia sie w kolko - to idzie po spirali:)To samo, ale na coraz glebszych - albo wyzszych, zalezy jaka przyjac optyke:) - poziomach.

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-04, 23:28:55 »
no prawdę mówisz matek
tak czasami jest że człek chce zaszpanować trochę

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-04, 23:28:39 »
 matek,
 Cel uświęca środki ;))

 Martinus,
 'Rzeczywista moc wyraża się sama' - how very true !

  A co do zasłaniania traum wyobrażeniami, ładnie to ująłeś :)
  Myslę, że robimy tak od dziecka. Dzieci tak robią. To często wręcz życie ratuje ! Dojście do nagiej prawdy - bez zabezpieczenia, bez ugruntowanego poczucia bezpieczeństwa, powaliłoby człowieka z nóg !
  A  podświadomość ma za zadanie nas chronić. Najlepiej jak potrafi. Zrobi wszystko,         żeby nas chronić.
 Czy zadowolić :) To jej zadanie.
 
I jeszcze coś na temat lustra.
Uważam, że  z tym lustrem to jest tak, ze nie zwsze otoczenie reaguje tak a nie inaczej, ponieważ MY mamy takie intencje. Może być też tak, wg mnie ;) , że komuś "odpala" na nasz widok, bo tak ma zakodowane, a my już nic nie mamy do tej istoty, ani do tej czy podobnej sytuacji.

matek

  • Gość
[#]   « 2014-08-04, 22:11:56 »
Swoja droga, z tym uzdrowieniem "na niby". To - niestety:) - prawda. To sie nazywa wlasnie "czystoscia intencji". Mnie tez czasem sie wydaje, ze Bog jest dla mnie najwazniejszy, czyli ze najwazniejsze dla mnie jest dazenie do prawdziwego Ja.

A tu sie w kolko okazuje, ze glownie chce zrobic dobre wrazenie na dziewczynach...;)

Niby zartuje, ale serio, ego potrafi niezle oczy zamydlic.

matek

  • Gość
[#]   « 2014-08-04, 22:09:33 »
Skoro tych warstw, sztucznych tozsamosci jest wiele, to moze po "zdjeciu" tej wierzchniej warstwy wydaje sie, ze to juz "to". Ta nowo odkryta warstwa moze byc niejako blizej prawdy, ale jednak nadal jest tylko nakladka. Tak jakby byly to np. dziesiatki przezroczystych folii. Kiedy zbierze sie ich kilkadziesiat, to prawdziwe Ja widac jak przez mgle, a ze zdjeciem kolejnej warstwy widac coraz lepiej. No i naprzyklad przy przedostatniej, albo ostatniej warstwie to Ja widac juz bardzo wyraznie, i moze sie wydawac ze juz w tym Ja jestesmy. Dlatego moze im glebiej, tym teoretycznie "ciezej" rozpoznac te sztuczne tozsamosci.

Tak sobie intelektualizuje:)

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-04, 22:03:31 »
Jest coś takiego też, że ludzie poszukują uzdrowienia... niby. Bo zazwyczaj właśnie to ich uzdrowienie polega na wzięciu proszka od bólu. I są to bardzo często dziwne konstrukcje mentalne i emocjonalne. Zasłanianie traum wyobrażeniami. Dopiero niedawno zacząłem to czuć, jak sam siebie wrabiam w konia. Wydawało mi się, że wchodzę w prawdę w sobie, ale tak naprawdę dawałem sobie sam wyobrażenia o czymś, żeby nie wchodzić w tym miejscu w prawdę, w rzeczywistość. I wchodziłem tam w to wyobrażenie. Czerwona płachta na byka, żebym poszedł świadomością gdzieś indziej niż tam, gdzie tak naprawdę chciałem.

Takich pułapek w nieświadomości jest mnóstwo. Aby tylko nie dotknąć siebie prawdziwego. Dlaczego tak jest? Nie wiem jeszcze. Są rożne teorie, ale mnie teorie nie interesują, tylko rzeczywistość.

matek

  • Gość
[#]   « 2014-08-04, 21:26:24 »
Karina,

alez nikt Tobie ani nikomu nie broni wypierac rzeczy ze swiadomosci:)

mozna tez tak na to spojrzec, ze im wiecej wypierania, im wiecej nieswiadomosci, tym lepsza zabawa.

Im bardziej jestes nieswiadoma, im bardziej wciagasz sie w sen, w iluzje, im bardziej wydaje Ci sie realna - tym lepiej sie bawisz.

Intelekt jak zawsze moze spojrzec na te sama rzecz z dwoch stron. Marcin pisze o traumach i wypieraniu, i mnie to bardzo przekonuje. Z drugiej strony, mozna tez na to spojrzec jako na zabawe duszy/ducha.

Tyle ze tutaj jest forum rozwoju duchowego, wiec - przynajmniej teoretycznie - powinno nam zalezec na budzeniu sie. Czyli psuciu sobie zabawy;)W zalozeniu zagladaja tutaj ci, ktorym zabawa znudzila sie albo ich zmeczyla:)

("Mistrz juz nie bawi sie tak dobrze").

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-04, 21:14:42 »
Karina
dziękuję : ))