Przyznaje, ze wciagnal mnie ten Tolle i sporo go slucham ostatnio. Podoba mi sie jego klarowny sposob wypowiadania sie, nie ma w jego przekazie niepotrzebnych konstruktow myslowych. Podoba mi sie tez to, ze chociaz mowi o czyms, czego sie nie da wyrazic slowami i sam to podkresla, to jednak mowi o tym, i nie boi sie tego okreslac pojeciami, nie uwaza za niestosowne odwolywac sie do innych duchowych nauk itp. Mila odmiana od stylu a'la Jiddu Krishnamurti (ktorego tez lubie), u ktorego bron boze sprobowac cos nazwac, bo wpadamy w pulapke umyslu, a mistrzowie duchowi w ogole sa be, bo mydla oczy:)
Witku, wydaje sie, ze on ma miedzy innymi takie zadanie wlasnie, dotrzec do szerokiego grona znerwicowanych ludzi. Jest dosc popularny w mediach, jak na mistrza duchowego, czesto robi aluzje do pracy w korporacji, wspolczesnej bieganiny.