Co do przebywania w chwale Bożej po śmierci - nie wiem jak to dokładnie wygląda, ale mam wrażenie że jest to doświadczenie różne od oświecenia. Tam po prostu przebywamy w wysokich wibracjach, ale mam wrażenie że świadomość pozostaje wciąż niepełna, a nasza karma wciąż odcina nas od pełnego doświadczenia Boga (w końcu sam fakt i długość pobytu w chwale zależy od naszych intencji)
Olga
Mnie ostatnio też taki bezsens dopadał, ale to dlatego że zaczęły odpadać rzeczy które były moim motorem napędowym przez większość istnienia. Trzeba przyzwyczaić podświadomość, do tego że sensem istnienia jest przejawianie Boga, a nie te wszystkie chore misje, którymi się do tej pory zajmowaliśmy

Co do samego oświecenia, od jakiegoś czasu - co mnie cieszy - przestał mnie ten temat interesować. Nie czuje potrzeby rozkminiania co to, po co, jak i dlaczego. Ufam Bogu, że prowadzi mnie tak, abym sobie uświadamiał to co potrzebuje wiedzieć na teraz, a co będzie potem to będzie. Wychodzę z założenia, że aby iść do przodu na ścieżce rozwoju wystarczy mi to, że widzę najbliższy fragment drogi i drogowskazy, w którym kierunku mam iść. To jak wygląda koniec drogi nie jest mi teraz do niczego potrzebne, przecież dowiem się jak tylko tam dojdę
