Miałam dziś najpiękniejszą medytację, wzbiłam się w niej w górę tak wysoko ze aż przestraszyłam się:) poczułam, chyba, bo nie wiem co to tak naprawdę, częstotliwość drgania oświecenia - lub stanu który na ten moment jest dla mnie istnym wowem. zakończyłam krotką sesję rsr, ale owocną bardzo i weszłam w medytację. Potem silne wibracje w całym ciele, znowu jakbym poleciala gdzieś i nagle gdy częstotliwość była chyba maximum moich mozliwości w tej chwili, ograniczonych strachem, poczułam to:) Stałam się na kilka minut światłem które jest ruchem, stałam sie ruchem w kazdym kierunku, stałam się uczuciem- nie wiem jak inaczej to okreslić:)
W takich pieknych medytacjach zawsze mozna popatrzeć na siebie z góry i w sekundę zrozumieć swoje problemy i wprowadzic tam odpowiednią częstotliwość, w której sie jest, to nie samowicie silnie działa. Wciąż mam wypieki na twarzy, i takie nieskończone uczucie w sercu
medytacja jest zajebista, najlepsza!
Po takich medytacjach, wszystko co sie dzieje w codziennym zyciu, to czym sie podniecamy, interesujemy, co przezywamy- naprawde traci swa moc:)