Logos
oni ci tu piszą o całkiem istotnej sprawie w której się rozmijacie:
to co piszesz jest super dla tych którzy mają wiarę w awatarów i guru, którzy widzą w nich manifestacje Boga i jego mocy, oraz doświadczają ich szczególne i pomocne w rozwoju duchowym cechy i umiejętności , czyli dla tych którzy załapują się "na ich pokład" i chcą przejść pewien proces transformacji pod ich kierunkiem z jednej strony i są przez nich akceptowani osiągając pewne minimum z drugiej, jest tego pewna, być może nawet duża , ale zwykle ograniczona liczba ludzi , np. takich którzy schodzą tu z nim , którzy przyciągani są w czasie życia takiego mistrza i na czas trwania jego misji wracają np. przez kolejne 2500 lat by kontynuować tą duchową i służebną misję i zarazem oświecać się w tym procesie
do tych którzy nie mają takiej wiary ani nie czują takiej potrzeby, jak również do tych którzy z jakichś tam względów nie kwalifikują się do tego - czyli do większości ludzi - to zwyczajnie nie trafia i nie będzie trafiać jedynie ze względu na opowiadanie o najpiękniejszych przeżyciach jakie ktoś miał czy ma w związku z danym mistrzem , jedynym sposobem na rozszerzenie tego wpływu w dalszej kolejności przez uczniów i wielbicieli takiego czy innego mistrza jest, jak to jeden z moich ulubionych mistrzów-awatarów ujął osiągniecie takiego stanu przez jego uczniów w którym ci uczniowie czy wielbiciele stają się wiarygodni, czyli etap na którym swoim przykładem oraz działaniami pokazują skuteczność tego procesu jaki przeszli pod kierunkiem tego czy innego mistrza-awatara i znajdują uznanie w oczach zainteresowanych, albo tych którzy jeszcze nie wiedza, że są zainteresowani ; ) prosty przykład apostołów którzy byli wiarygodni w tym co głosili dla innych i przejawiało się to w czynach, umiejętnościach i skutecznym wpływem na innych podobnym do wpływu jaki ich mistrz wywierał na nich i na innych : )
czyli mowa tu jest o tym co pisałeś że uczniowie stają się w rzeczywistości i w praktyce, a nie tylko w deklaracjach "przedłużeniem zjednoczonego z Bogiem mistrza" - a tak naprawdę doświadczają i wyrażają Boga jako tego satguru w nich samych - wtedy też osiągnięta zostaje ta płaszczyzna na której spotykają się i dobrze rozumieją wszyscy którzy doświadczają i wyrażają Boga niezależnie od ścieżki, która podążają, a tylko dla tych którym pisana jest taka droga (w tym taki, czy inny wcielony czy niewcielony mistrz i proponowane przez niego nauki i praktyki ) staje się to drogą dla tej części zachęconych tym przykładem ludzi - dla innych będzie to zachęta do poszukiwania własnej drogi czy Boga w sobie, swoimi, czy zapożyczonymi gdzieś indziej, metodami : )