Autor Wątek: Hinduizm - zjawiska, metody i zwyczaje w rozwoju z nim związane  (Przeczytany 148706 razy)

Logos

  • Wiadomości: 187
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2015-06-30, 20:59:13 »
Jasne, jasne. Avatar różny od Boga, Bóg lepszy od avatara, mój Bóg, twój Bóg, mój przytomny twój nie...bla, bla, bla i tak w kółko macieju. :-) Gdybyś przestał kategoryzować, różnicować i oceniać może i ta dyskusja miałaby jakiś sens. Ale tak nie ma żadnego, nawet najmniejszego.

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-06-30, 20:44:27 »
Mój Bóg Skowronku jest trzeźwy i przytomny. Jest wszechogarniającą miłością i wolnością. Ale nawet te określenia nie oddają w ułamku tego co kiedyś tam doświadczyłem.

Dlatego nie jestem Ci w stanie tego zdefiniować, bo sądzę, że nikomu się to nie uda. Tego można tylko doświadczyć i wiedzieć.

Kochać mogę każdego jako istotę boską, ale nie mogę pozwalać by to kochanie przesłaniało mi trzeźwe spojrzenie na jej czyny jeśli te są  szkodliwe.

"No popatrz..., a taki avatar doświadcza i jednak potrafi."
Co niby potrafi ? Ładnie mówić do "owiec" ?


Logos

  • Wiadomości: 187
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2015-06-30, 20:28:11 »
Ale żeby nie być gołosłownym...

Dla mnie Bóg jest również konkretny i namacalny. To mój mistrz, zarówno w swojej fizycznej jak i kosmicznej formie. Nie jest więc jakimś niedającym się zdefiniować abstraktem, jakąś mentalną kalką czy imaginacją. Posiada konkretną formę, cechy i czuję jego konkretne oddziaływanie. Podkreślam: CZUJĘ a nie myślę nad tym co czuć powinienem. Jest to bezwarunkowa miłość. Bóg jest miłością, Mistrz jest miłością... Ja jestem miłością... jest tylko ona.

Ten kto nie potrafi bezwarunkowo kochać innych, nie potrafi kochać też siebie i tym samym nie potrafi kochać Boga. Taki człowiek nie może poznać Boga ani tym bardziej go doświadczyć. Przeszkodą jest jego wiecznie kategoryzujący i oceniający umysł.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-30, 20:05:04 »
Cytuj
Zrozumiałem to w chwili gdy puściłem kajdany które sam sobie założyłem.

Też wierzyłem, że zjawi się matka chrzestna wróżka i da mi  hasło Wi-Fi  do modemu Boga.

A wystarczyło zrozumieć, że wszelkie przeszkody mogę pokonać gdy w pełni zaufam.

Od tego dnia budzę się zawsze uśmiechnięty i szczęśliwy. 

No :))

Logos

  • Wiadomości: 187
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2015-06-30, 19:52:25 »
Doświadczasz Boga, a nie potrafisz go zdefiniować? Ach jaka szkoda :-) I taki właśnie jest twój Bóg, na miarę twoich własnych zapatrywań. To bardzo wygodne...

No popatrz..., a taki avatar doświadcza i jednak potrafi. Dla niego relacja z Bogiem jest czymś konkretnym i namacalnym. Nie musi więc nad tym myśleć i kombinować jak koń pod górę, żeby ostatecznie dojść do wniosku, że się nie da. :-)

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-06-30, 19:20:08 »
Tym się różni avatar od Boga.

Avatara można zdefiniować, Boga jedynie doświadczyć.

Logos

  • Wiadomości: 187
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2015-06-30, 19:01:57 »
Takim właściwym Mistrzem zawsze na końcu jest Bóg.

Bóg czyli właściwie kto? Zdefiniuj.

Logos

  • Wiadomości: 187
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2015-06-30, 17:44:09 »
My sami jako wyzwolona, indywidualna dusza (jivan mukti) jesteśmy tylko światłem, które wypromieniowuje z kosmicznej formy mistrza (param mukti; parambrahmy). To światło przenika całe kosmiczne stworzenie i mieszka w sercu każdej żyjącej istoty jako paramatma.

Logos

  • Wiadomości: 187
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2015-06-30, 17:38:09 »
Szkodliwe mogą być tylko nasze własne ograniczenia. Nic więcej. Cały rozwój duchowy to bardzo krótka droga, bo zajmuje tylko 40 cm, które dzielą głowę od serca. :-) Ale niektórym to może zająć całą wieczność nim zrozumieją (a właściwiej będzie powiedzieć: POCZUJĄ), że mistrz jako paramatma żyje w ich sercu a nie w głowie (umyśle).

I tenże sam mistrz jako wyraz swojej największej miłości przychodzi do nas osobiście, manifestując się dla nas w fizycznym ciele. Tak jak nikt się samodzielnie w tym materialnym świecie nie urodził, bo potrzebował do tego rodziców, tak samo nikt się nie narodził duchowo, jeśli nie spotkał wpierw swojego duchowego rodzica. Ostateczne wyzwolenie jest bowiem zawsze sprawą jego łaski. Wszystkie nasze wysiłki i starania zmierzają właśnie w tym kierunku.

Nawet gdy już sami stajemy się za sprawą jego łaski mistrzami, to nasz guru nigdy nie staje się kimś kogo przerośliśmy, stając się zbytecznym. Satguru, mistrz naszego własnego serca, jest pełną i boską manifestacją najwyższej kosmicznej energii. Nie istnieje więc nic, co mogło by być wyższe od niego. Nawet kiedy osiągamy ten sam pułap świadomości co mistrz, to stajemy się mu równi, ale nigdy wyżsi czy lepsi.

Dopiero momencie naszej samorealizacji mistrz usuwa się w cień, ale jako cień zawsze stoi za swym zrealizowanym uczniem, który niczym lustro bez skazy promieniuje odbitym blaskiem swego mistrza.

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-06-30, 16:51:00 »
" Gdy dusza gotowa, właściwy mistrz się zawsze pojawia i do siebie wzywa."

Najświętsza prawda.
Takim właściwym Mistrzem zawsze na końcu jest Bóg.
Nie jakiś człowiek-avarar z wybujałą wyobraźnią na swój temat a właśnie Bóg.

Zrozumiałem to w chwili gdy puściłem kajdany które sam sobie założyłem.
Też wierzyłem, że zjawi się matka chrzestna wróżka i da mi  hasło Wi-Fi  do modemu Boga.
A wystarczyło zrozumieć, że wszelkie przszkody mogę pokonać gdy w pełni zaufam.

Od tego dnia budzę się zawsze uśmiechnięty i szczęśliwy.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2015-06-30, 16:20:58 »
I ten ostatni post to jest największa głupota :) I powód dla którego napisałem wcześniejszego posta - szerzenie tego szkodliwego poglądu.
Człowiek sam nie jest swoim mistrzem, ale sam jest w stanie sobie uświadamiać różne aspekty Boga, bo nie jest od niego oddzielony, poza tym że może nie sięgać do niego świadomością. I jak po latach spędzania czasu przy mistrzach tej prostej i podstawowej rzeczy się nie jest świadomym, to tylko rozkładać ręce. Jeszcze gorzej jak się próbuje zaszczepiać te szkodliwe poglądy innym.

Logos

  • Wiadomości: 187
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2015-06-30, 16:16:15 »
Wystarczy go tylko stale z głębi serca wzywać, aż w końcu nam odpowie.

Logos

  • Wiadomości: 187
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2015-06-30, 16:09:43 »
Ale absolutnie nie mogę się zgodzić z twierdzeniami, że sami sobie możemy być mistrzami. Jest to wielkie nieporozumienie. Każdy ma swojego mistrza, powtarzam każdy. I każdy prędzej czy później go na swojej drodze spotka, czy tego chce czy nie. Dopiero wówczas wszystko zrozumie. Nie prędzej.

Logos

  • Wiadomości: 187
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2015-06-30, 16:00:46 »
Ja tu zachęcam do zmiany optyki względem mistrzów w ogóle, a nie aby ktoś podążał za jakimś konkretnym. To jest już bowiem indywidualny wybór każdego i objawia się jako zew duchowego serca, wezwanie duszy. Gdy dusza gotowa, właściwy mistrz się zawsze pojawia i do siebie wzywa.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-30, 15:48:36 »
Logos
ostatnio jak tu wchodziłeś to śnił mi się twój Mistrz, bardzo ciekawie i pozytywnie, teraz jestem w temacie demonicznych mistrzów bo zdaje się że się im przeciwstawiłem (żeby było jasne nie związane z  forum)  i jacyś tacy dziwni mi się śnią i przedstawiają się w śnie jako starsi faceci , wręcz "dziadki"(jednemu penis zaczął się wydłużać na dwa metry i mnie nim dźgał dzisiaj haha) 
ot taka dygresja związana z mistrzami i ze snami : )