Autor Wątek: Hinduizm - zjawiska, metody i zwyczaje w rozwoju z nim związane  (Przeczytany 148775 razy)

Howard

  • Wiadomości: 449
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-04-27, 01:09:02 »
Ja wiem, że niektórym wydaje się to nieprawdopodobne, dlatego na początek każdemu polecam zapoznanie się z 43 rozdziałem (188 strona) książki autorstwa Paramahamsy Yoganandy (poprzednia inkarnacja Paramahamsy Vishwanandy):
https://www.google.pl/url?sa=t&source=web&rct=j&url=http://www.gromek.waw.pl/ebooks/%2521eve/Paramahansa%2520Yogananda%2520-%2520Autobiografia%2520Jogina.pdf&ved=0ahUKEwj9-IS-l8PTAhXoK5oKHR5PAG8QFggdMAA&usg=AFQjCNFHlXOI7cGwgKgbmnakRJ-KzAgIqQ

Rozdział nosi tytuł 'Zmartwychwstanie Sri Yukteśwara' i szczegółowo omawia te kwestie. To nie pierwszy raz, kiedy oświeceni mistrzowie powracają do życia w swoim duchowo przetransformowanym fizycznym ciele. Takie przetransformowane ciało to nadal to samo ciało, tylko pozbawione fizycznych organów. To ciało eteryczne, świetliste (inaczej linga sharira, sukszma), które nadal posiada te same cechy co za doczesnego żywota, z tą tylko różnicą, że pozbawione jest swojej najgrubszej, wierzchniej powłoki. Nie można go więc zobaczyć za pomocą fizycznych organów postrzegania, a jedynie za pomocą wzroku astralnego, kiedy trzecie oko jest dostatecznie duchowo otwarte. Oczywiście mistrzowie mogą się czasowo "zagęścić" i fizycznie zmaterializować, ale czynią to stosunkowo rzadko, ponieważ to wydatkuje zbyt duże ilości energii, którą można znacznie konstruktywnej spożytkować.

Na przykład kiedy Jezus po raz pierwszy ukazał się Marii Magdalenie, jego ciało nie było jeszcze całkowicie przetransformowane i nie pozwolił się jej dotknąć. Dopiero gdy transformacja dobiegła końca, mógł to uczynić 'niewierny" Tomasz. Yogananda również mógł fizycznie obejmować swojego guru - Sri Yukteśwara, który przyszedł do niego kilka miesięcy po swoim fizycznym odejściu itp., itd.

Wielu zrealizowanych mistrzów, którzy opuszczają fizyczną powłokę, nadal pozostaje związanych z atmosferą Ziemi i od czasu do czasu manifestuje się na tym materialnym poziomie.


Howard

  • Wiadomości: 449
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-04-27, 00:16:16 »
Premamrutham z zewnątrz (Indie, Muddenahalli):
https://m.youtube.com/watch?v=ToMGdJRrSCk

A tu wewnątrz:
https://m.youtube.com/watch?v=8TgltbI5Gn4
Madhusudhan z Sai Babą przyjeżdżają ok. 45 min.

Howard

  • Wiadomości: 449
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-04-26, 22:46:29 »
Nie w tym rzecz, że go cały czas ograniczało. :-)

Ograniczać zaczęło jak się zużyło, stąd decyzja o jego wcześniejszym porzuceniu. A że słowo mistrza jest sankalpą to musi się tak czy inaczej wypełnić. Dlatego Sai wrócił. Jaki wpływ na to miały pragnienia wielbicieli? Pewnie decydujący. Ale to nie jest tu sednem. Praca która pozostała do wykonania wiedzie prym wiodący.

Sai już za życia wyłączył Muddenahalli z Trustu i ono nie podlega jurysdykcji Prasanthi Nilayam. Muddenahalli to obecnie tak potężny duchowy kompleks, który cały czas się rozbudowuje, że aż się w głowie nie mieści. Tylko to co powstało w ciągu ostatniego roku już przekroczyło to, co Sai wybudował przebywając całe życie w ciele. To są fakty! Kompleksem opiekuje się Narasimha Murti, który już od 50 lat wiernie służy Sai Babie i jest autorem biografii Sai (wraz z Kastruim). Podobnie Madhusudhan jest inkarnacją Madijal'a Narayana Bhat'a [1927-1977], założyciela kampusów w Alike i Muddenahalli, który całe poprzednie życie poświęcił służbie Sai. Odrodził się, następnie został studentem, a obecnie jest komunikatorem Sai. Madhusudhan to chodząca pokora. Teraz służy Sukszmie i wiernie wykonuje jego polecenia. Podobnie jak Narasimha Murti:

"Narasimha Murthy myślał, że zrobił wystarczająco wiele w swym życiu, by teraz móc przejść na emeryturę, siedzieć w aszramie, pisać i czytać książki... To jest to, czego on pragnie. Jak wejdziecie do jego pokoju, zobaczycie, że jest to mała biblioteka. Z jednej strony on czyta książki, z drugiej strony pisze książki. On myślał, że będzie mógł nadal to robić w spokoju.
Ale u Swamiego nie ma emerytury. Porzuciłem ciało, ale nie przeszedłem na emeryturę. (Powiedziałem mu:) Ty wciąż jeszcze masz ciało. Jak możesz w ogóle myśleć o emeryturze?! Tak więc Narasimha Murthy rzucił się w wir pracy. Podróżuje wszędzie pod moją komendą. Mając tyle lat jeździ po wioskach, szukając terenów pod nowe szkoły, rozmawia z ludźmi, opowiada im o misji Swamiego i rozwija te szkoły."
- Z boskiego dyskursu Sukszmy w Singapurze.

Obecne władze Prasanthi Nilayam nie są jeszcze gotowe aby to wszystko co się dzieje w Muddenahalli zaakceptować. To przyjdzie z czasem albo nie przyjdzie. To zresztą nie ma większego znaczenia, bo Sai jest i tu i tam:
„Konflikt istnieje dla tych, którzy widzą dwoistość. Widzą rzeczy jako różne, dlatego mają sprzeczności. Dla kogoś, kto widzi Jedność, nie ma żadnego konfliktu. Samolubstwo prowadzi do konfliktów. To właśnie egoizm sprawia, że ludzie widzą dwoistość, co z kolei prowadzi do wszystkich konfliktów. Gdy lewa ręka ulegnie zranieniu, czy prawa nie przyjdzie jej z pomocą? Gdzie tu konflikt? Obie ręce należą do tego samego ciała.
Niezależnie co inni powiedzą, musisz wierzyć w to, co mówi twoje serce. Nie powinieneś popadać w konflikt. Wszystko powinieneś postrzegać jako Jedno. Jeśli zdołasz zachować takie poczucie, nie będzie czym się martwić. Osoba z gorączką nie doceni smaku słodyczy – powie, że one są gorzkie. Tylko zdrowa osoba może cieszyć się prawdziwym smakiem słodyczy. Osoba dotknięta przez ego i przywiązanie jest jak ta chora osoba. Nie będzie w stanie docenić nawet najlepszych rzeczy. Będziemy musieli zaczekać, aż gorączka ustąpi i osoba ta wróci do zdrowia – wtedy wszystko będzie dobrze."
- Sukszma Sai

Sai powiedział również, że w Prasanti Nilayam to była szkoła podstawowa, teraz jest szkoła średnia, a gdy śakti wstąpi w Premę to zacznie się już uniwersytet. Nie każdy jest gotowy aby pójść na uniwersytet i trzeba się z tym pogodzić. Prema Sai będzie pracował z ludźmi zupełnie inaczej. Nie będzie dyskursów. Wszystko się będzie odbywało w wewnętrznej ciszy serca. Komunikacja zachodzić będzie na poziomie serca. Z serca do serca. Prema to czysta miłość, najwyższa potężna Adi Para Śakti.

Prema, podobnie jak Madhusudhan, będzie jeździł po całym świecie i w ten sposób zacznie docierać do gotowych wielbicieli. W Muddenahalli, które będzie centrum jego misji, już obecnie są tak potężne energie, że nawet przy grobowcu Mahasamadhi Baby w Nilayam takie nie występują. To opinia wielu niezależnych ludzi. i chociaż powili idzie otwieranie się na te nowe energie, to jednak stopniowo nawet wśród najbardziej opornych zaczyna się to zmieniać. Kwestia tylko czy potrafią się na nie otworzyć i pozwolą sobie pojechać do Muddenahalli. Bo jak już pojadą i zetkną się z Madhusudhanem to wszelkie wątpliwości rozwiewają się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ponieważ wówczas Baba wzywa na interviu i mogą go już bezpośrednio doświadczyć tak jak to było gdy przebywał w ciele. Wówczas sobie uświadamiają, że to jest faktycznie ten sam Sai Baba, tylko bez fizycznego ciała. Ta sama wszechwiedza, te same moce, znajomość wszelkich faktów z ich życia itd. Po prostu to ta sama boska obecność.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-04-26, 20:36:31 »
Cytuj
Od kilku więc lat Sai nadal działa i prowadzi swą misję. A to co zrobił przez te kilka lat już w tym momencie wykracza daleko ponad to, czego dokonał przez całe swoje doczesne (fizyczne) życie. Teraz nie ogranicza go bowiem ani czas ani przestrzeń

trochę mnie zaskoczyłeś tym stwierdzeniem : ) 
oczywistym było dla mnie że Sai nadal działa i prowadzi swoją misję na wiele różnych sposobów i wieloma kanałami, które zapoczątkował w czasie swojego życia w ciele fizycznym, różnica jest taka że od kilku lat jego ciało zostało wbudowane jako element  świątyni w jego Aszramie (tam też niezmiennie aktywnie działa), co zresztą jest naturalne przy tego rodzaju -  rozłożonych na kilka tysięcy lat - misjach 

a z tym, że przedtem go ciało ograniczało to się nie zgodzę, ono było mu potrzebne do zapoczątkowania i stworzenia fundamentów dla jego misji,  teraz różnica jest taka, że  nie można już go spotkać w ciele fizycznym, a przynajmniej jest to o wiele trudniejsze ; )

więc te szczególne sposoby działania Sai Baby jakie podajesz wynikają bardziej z pragnień ludzi, którzy potrzebują i szukają tego rodzaju doznań i dziwnie aktywność mistrzów do tego ograniczają, patrząc z własnej perspektywy, co często wpływa na percepcję
... i to jest podobnie jak w przypadku Swamiego Premanandy - można spotkać ludzi którzy twierdzą że on też zapowiedział swoje zmartwychwstanie i którzy mieli takie wizje, przytaczali dowody w postaci jego wypowiedzi etc. i mieli, a może nadal mają żal, że wbudowano jego ciało  pod lingamem w świątyni, przez co uniemożliwiono mu zmartwychwstanie ; )
- jego  różni wielbiciele  spotykali się też z ludźmi którzy udostępniali swoje ciała dla różnych mistrzów, w tym Swamiego Premanady i którzy w tym czasie zachowywali się i mówili dokładnie tak jak on, uzyskiwali też tą drogą przekazy ...które niekoniecznie się spełniały

czas życia w ciałach tych mistrzów o których piszę już minął, Swami Premananda zachęcał żeby myśląc o nim usunąć wszelkie skojarzenia z jego formą aż do poziomu w którym zostaje tylko czysta shakti ...z którą się utożsamiał bardziej niż z doczesną formą i to z tego poziomu świadomości działa zarówno on jak i Sai, który również zwracał uwagę na przemijalność ciała fizycznego i zalecał skupienie na atmie i swoim sercu, w którym można go spotkać jako tą Premę  : )

działając na wiele poziomów - z tego duchowego i boskiego poziomu w ramach zapoczątkowanych i  osadzonych w materii swoich misji - tacy mistrzowie mogą działać i działają na wiele różnych sposobów w długich (liczonych w tysiącach lat) okresach czasu,
więc  pojawienie się Prema Sai raczej nie zakończy misji Satya Sai tak jak misja Satya Sai nie zakończyła wpływu wywieranego poprzez Śirdi Sai , są to raptem otwierane kolejne kanały długofalowego duchowego wpływu ( Premananda zapowiedział że następne jego wcielenie pojawi się w Chicago co pewnie nie będzie miało wpływu na tą misję którą zapoczątkował na Sri Lance i kontynuował w Indiach) ,

trwałość - w tym przypadku misji duchowych-  związana jest z fundamentem na których jest to zbudowane, mamy teraz prawdziwy zalew nowatorskich metod i szkół mniej lub bardziej związanych z rd (oraz mistrzów i nauczycieli tych metod), które pozbawione trwałego duchowego i boskiego fundamentu, tak szybko jak się pojawiają tak zanikają - po kilku kilkunastu kilkudziesięciu latach zanikają, czy też po śmierci mistrza/lidera te misje obumierają, tracąc zwolenników i ciągłość, a  to jakby nie dotyczy tych misji i mistrzów o których tu deliberuję, przynajmniej nic na to nie obecnie wskazuje, o trwałości  fajnie mówi  Sai choćby tutaj na przykładzie Bhagawadgity:

When the foundation is strong, the edifice too is lasting. The Geetha built on that foundation, 5000 years ago, is unshaken and unshakable. From this you can infer how strong is the foundation on which it rests and how wise is the person who laid it"
http://askbaba.helloyou.ch/geethavahini/geetha003.html

ludziom różne rzeczy się objawiają, mniej lub bardziej prawdziwe, czytałem ostatnio twierdzenia że Haidakhan Babaji nie spełnił swojej misji przez swoich bardzo złych uczniów i dlatego  nie zdematerializował się spektakularnie na koniec, ale umarł był ( i spoczął w mahasamdhi) ...itp. objawienia ściśle zależne od zawartości umysłu objawiających takie "prawdy" ( tutaj oparte o poczucie bezsilności i nieświadomości mistrza) , podczas gdy ta  misja Babajiego (jakoś jego Aszram z tego co wiem całkiem dobrze funkcjonuje) , tak samo jak misja Sai czy Premanandy miały podobny bardzo przebieg i koniec - czyli ich ciała zostawały przez nich świadomie stopniowo i ostatecznie całkowicie poświęcone na rzecz ustanawiania i realizowania ich misji (czyli również dla dobra ludzkości i poszczególnych ludzi) która to misja trwa a nawet rozwija się  po ich śmierci - są to misje (niezależnie od ich skali) nastawione na wywieranie długofalowego dobroczynnego wpływu, a nie na krótkotrwałe fajerwerki, tak krótkotrwałe jak ludzkie życie, czy chwilowa otwartość różnych żyjących ludzi na mniej lub bardziej czyste udostępnianie swoich ciał  niewcielonym czy zmarłym mistrzom ; )

« Ostatnia zmiana: 2017-04-26, 20:41:26 wysłana przez Frisky »

Howard

  • Wiadomości: 449
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-04-25, 13:32:46 »
Tutaj krótkie video z materializacji wibhutti przez Sai Babę za pośrednictwem Swamiego Veerendry. Na tym filmie widzicie Sai Babę:  https://m.youtube.com/watch?v=O3vNlF7UNAo

Howard

  • Wiadomości: 449
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-04-25, 13:23:55 »
Zresztą Madhusudhan to nie jedyny mistrz poprzez którego Sai Baba nadal działa. W swoim wiecznym aspekcie (jako wszechobecna śakti) Sai od wielu już lat manifestuje się choćby poprzez Swamiego Veerendre, który również przygotowuje ludzkość na przyjście Premy. Spędziłem kilka miesięcy temu parę dni z tym Swamim w bardzo kamerlnym gronie i muszę powiedzieć, że to czego doświadczyłem było dla mnie powalające. Zostałem tam w cudowny sposób przez Sai Babę przyciągnięty i zupełnie nie wiedziałem czego się spodziewać. Okazało się na miejscu, że Swami Veerendra jest jednym z kilku wielkich Satguru, którzy przyszli na ten świat wraz z Sai Babą i całe życie mu służą. Ma tysiące wielbicieli, ale nie szuka rozgłosu, dlatego nie usłyszy się o nim w żadnych portalach społecznościowych.

Pracuje z ludźmi podobnie jak Swami Vishwananda, czyli prowadzi różne hinduskie ceremonie (puje, yagny itp.) oraz udziela darshanów. Choć te darshany mają zbliżoną formę to są jednak innego rodzaju, ponieważ poprzez Swamiego Veerendre manifestuje się aż 118 różnych rodzajów boskiej Śakti i nigdy nie wiadomo czego można się spodziewać! Wygląda to w ten sposób, że ten Swami momentalnie opuszcza swoje ciało zapadając w rodzaj snu z którego po wybudzeniu się niczego nie pamięta, a podczas tego snu jego ciała używają różni mistrzowie czy boskie istoty (bóstwa). Głównie jest to Sai Baba, ale oczywiście nie tylko. Może to być np. Shirdi Sai, Prema Sai, Krishna itd.

Gdy np. Śakti (duchowa moc) Sai Baby wstępuje w jego święte ciało, wówczas to sam Sai Baba chodzi i porusza się w jego ciele. Ten sam chód, te same gesty. Oczy zmieniają się całkowicie. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałem. To nie są już oczy Swamiego Veerendry, tylko to są już zanurzone w wieczności oczy Sai Baby. Ten przepojony boską miłością wzrok poznałbym wszędzie. I ten cudowny zapach jaśminu, który się wówczas wydziela. Cuda nie są tu tak istotne, ale warto o nich wspomnieć jako o wizytówkach Sai, ponieważ czyni on je z taką łatwością i lekkością z jaką się wcześniej nigdy nie spotkałem nawet u mojego gurudewa, a widziałem już wiele. Są po prostu spektakularne, tak bym je najprościej określił. :-)
« Ostatnia zmiana: 2017-04-25, 13:27:22 wysłana przez Howard »

Howard

  • Wiadomości: 449
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-04-25, 12:40:28 »
Wczoraj była szósta rocznica śmierci (mahasamadhi) Sathya Sai Baby. Było to sześć lat temu i przypadło akurat dokładnie w dniu chrześcijańskiego zmartwychwstania pańskiego. Niektórzy dopatrywali się w tym symbolicznej zapowiedzi jego rychłego zmartwychwstania. Niektórzy mieli nawet wyraźne tego wizje. Traktowałem wówczas te wszystkie zapowiedzi z przymrużeniem oka, ale rzeczywistość okazała się jeszcze bardziej zaskakująca, ponieważ Sai faktycznie powrócił jako tzw. Sukszma. Sukszma to hinduska nazwa ciała świetlistego.

Od kilku więc lat Sai nadal działa i prowadzi swą misję. A to co zrobił przez te kilka lat już w tym momencie wykracza daleko ponad to, czego dokonał przez całe swoje doczesne (fizyczne) życie. Teraz nie ogranicza go bowiem ani czas ani przestrzeń i jak niedawno zapowiedział, 2/3 całej pracy dokona się za pośrednictwem tego subtelnego ciała, które jest nadal tym samym ciałem tylko pozbawionym skóry i kości. Sai będzie w nim przebywał jeszcze tylko przez kilka najbliższych lat. Gdy ten czas minie jego śakti wstąpi w Prema Sai, który już się narodził i ma w tej chwili sześć lat. W ten sposób wypełni się to co zapowiedział. Sukszma Sai wyjaśnił, że musiał przedwcześnie porzucić fizyczne ciało, ponieważ nie spełniało już ono żadnej wartości i ograniczało tylko jego dalszą pracę.

A praca aż wre! To co wybudowali choćby przez ostatni rok w Mudenahali już przekracza wszelkie ludzkie wyobrażenia. Mudenahali jest to obecna siedziba Sukszma Sai. Tam pojawi się też Prema. Sukszma Sai mieszka tam w swoim astralnym ciele, a z fizyczną płaszczyzną kontaktuje się poprzez swojego byłego studenta Madhusudhana. Poprzez Madhusudhana udziela dyskursów, poprzez niego materializuje przedmioty, ostatnio podczas shivaratri urodził też złoty hiranyagarbha lingam itd.


Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-04-22, 19:01:55 »
jeszcze interesująco o Kashi/Benares/Varanasi jako takiej najbardziej wyrafinowanej strukturze energetycznej w dziejach i skali świata:
1  https://www.youtube.com/watch?v=E6OMD6HKOoY
2  https://www.youtube.com/watch?v=qGY8UYBANdg
3  https://www.youtube.com/watch?v=6W-vX3thBgg

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-04-21, 20:20:17 »
czyli rozwój duchowy można by podzielić na trzy etapy związane z poziomem i rodzajem szczęścia :
1. brak/niski poziom doświadczania szczęścia (doświadczanie cierpienia motywujące do poszukiwania prawdy, pewna redukcja cierpienia jest tu obserwowana),
2. szczęście warunkowe (na tym etapie możliwe jest m. in. wypieranie cierpienia, bardziej skutecznie stosowane są różne metody redukcji cierpienia, skutecznie stosowane są sposoby osiągania i podtrzymywania tego co je wywołuje etc. ) na tym etapie dochodzi się do  kresu rozwoju osobistego jeśli ktoś to starał się łączyć
i
3. szczęście bezwarunkowe (uwolnienie od przyczyny cierpienia, stany bliskie temu)
czyli tak jakby kolejne etapy związane były z rezygnacją z poprzednich stanów i związanych z nimi osiągnięć i nierozłącznych uciążliwości, często konieczne może być przedefiniowanie celów jak i definicji sukcesu życiowego

 coś dla tych którzy cierpią (również dla tych którzy od tego zaczynali duchową drogę, a teraz jakby trochę wypierają cierpienie) i szukają drogi wyjścia tudzież końca cierpienia:

“The end of suffering is Enlightenment.
What is the truth of the End of Suffering?
It is the elimination of craving; freedom and detachment from it.”
Gautama Buddha

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-04-21, 17:42:56 »
Mialem tutaj odpisac o tym cierpieniu, ale wyszedl mi z tego caly wpis :)

https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=637560949787173&id=545081665701769

cierpienie i uwolnienie się od niego oraz jego przyczyn jest głównym motywatorem ludzi do rozwoju duchowego na wszystkich ścieżkach, - często chodzi o samo cierpienie w początkowych etapach , wtedy gdy się doświadcza negatywnych stanów i bardzo chce to zmienić ( zwykle im bardziej się cierpi tym większa motywacja), a w końcowych etapach chodzi bardziej o uwalnianie od jego przyczyn, bo bez tego i wyższych motywacji, wychodzi  jakiś tam rozwój osobisty 

dwa przykłady takich odtwarzanych w skrócie dróg motywowanych cierpieniem, w tym wcieleniu co spokojnie można rozszerzyć na wiele wcieleń (tak jak to opisywał Krishnamurti cytowany w poprzednim poście) i na wiele przykładów ludzi :

1. typowa historia drogi motywowanej przez cierpienia, pchających do  wychodzenia z niego z docenianiem wszystkiego czego się na tej drodze doświadczyło :
"W trakcie całej tej drogi zdobyłem mnóstwo doświadczenia w pracy zarówno nad sobą, jak i w pomaganiu innym ludziom.
http://boski-spokoj.pl/o-mnie/

2. tutaj gościu z kręgów buddyjskich w sumie podobna historia choc dalsze motywacje jakby trochę inne ale schemat ten sam:
"Zanim zostałem buddystą, zawsze byłem niezadowolony z powodu cierpienia i braku szczęścia, nie do końca rozumiejąc skąd się ono wzięło. Jednak miałem głębokie życzenie zakończenia tego cierpienia. Teraz bardziej to rozumiem, cierpienie jest źródłem chęci stania się oświeconym. Dopiero dużo później to życzenie wspierane jest przez współczucie. Pierwszą motywacją każdego, kto rozpoczyna praktykę, jest doświadczanie cierpienia, następnie rozwijane są inne życzenia i motywacje. Popycha nas cierpienie, a dopiero po jakimś czasie ciągnie nas współczucie. Nie możemy osiągnąć oświecenia, jeśli nie potrafimy dokonać tej zamiany. W miarę rozwoju ilość cierpienia się zmniejsza i już nie czujemy się tak bardzo przez nie nękani. Wtedy rośnie współczucie, gdyż coraz bardziej stajemy się świadomi cierpienia innych. Zaczynamy z naszą indywidualną motywacją – własnym cierpieniem. Potem otwieramy się i pociągani jesteśmy przez innych, których jest bardzo wielu. Siła, która nas ciągnie, staje się coraz większa w miarę jak rośnie nasze współczucie."
http://diamentowadroga.pl/dd49/popycha_nas_cierpienie_ciagnie_nas_wspolczucie

a to jeszcze przykład nietypowy w tym zestawieniu
3. czasem bywa tak jak w przypadku Buddy który żył w złotej klatce ale uświadomił sobie swoje cierpienie i zapragnął się niego wyzwolić (oraz pokazać ścieżkę wyzwolenia podobnym mu żyjącym w złotych klatkach księciom i nie tylko), np. dzięki temu:

Anicca, dukkha, anatta — nietrwałość, cierpienie i wyzbycie się ego, to trzy, najbardziej charakterystyczne, elementy nauki Buddy. Jeśli rozumiecie we właściwy sposób anicca, poznacie dukkha w całej rozciągłości oraz anatta, jako prawdę ostateczną. Poznanie tych trzech rzeczy razem wymaga czasu.
http://sasana.wikidot.com/podstawy-dhammy-buddy-w-praktyce-medytacyjnej

« Ostatnia zmiana: 2017-04-21, 17:45:26 wysłana przez Frisky »

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-04-21, 13:04:35 »
ludzie latami odreagowują/uwalniają się od  cierpienia z przeszłości, których przyczyną były pragnienia, a często końca tego nie widać bo po drodze tworzą  nowe pragnienia z przekonaniem że ich skutkiem nie będą już cierpienia ani żadne ograniczenia... co ciekawe ci którzy podobnie jak Budda wyzwolili się od przyczyny cierpienia mówią podobnym głosem o swoich doświadczeniach przed oświeceniem, jak i o  swoich motywacjach i naturze życia:

"Onego czasu był płomień olbrzymi, wspaniały i niebosiężny. Z płomienia oderwało się wiele iskier, a z jednej z nich człowiek został stworzony. Człowieka tego nazwiemy Krishnamurti. Mówię o nim, gdyż znam go dobrze i chciałbym, byście wraz ze mną bezstronnie na niego spojrzeli. Nim jednak przejdę do dalszej opowieści, proszę, zapomnijcie o wszystkim, co was od niego różni, byście mogli przyjrzeć się sobie wówczas, gdy ja się będę jemu przyglądał.
Iskra ta po nieskończonych okresach czasu, stała się człowiekiem. Najpierw był to człowiek dziki i pragnienia jego, jak każdego barbarzyńcy, ograniczały się do zadowoleń fizycznych. Ulegał wszystkim pożądaniom ciała, widząc życie i cel życia jedynie w ich zaspakajaniu. Przez wiele istnień uczył się i cierpiał, uczył się zdobywać, posiadać, gromadzić wszystko dla siebie. Szczęśliwym był tylko, gdy widział się w posiadaniu wielu rzeczy - lecz były one znikome. Trwał w niewiedzy, niby w zimowej skorupie ducha. Był u zarania ewolucji, w zaspakajaniu pragnień ciała jedyny widząc cel. Lecz z czasem cierpienia nauczyły go praw współżycia z drugimi, a poznając te prawa i słuchając ich, odróżniać zaczął rzeczywiste i trwałe od nierzeczywistego i przemijającego. Gdy łamał prawa - cierpiał, i tak przez wiele istnień zbierał doświadczenia, aż wreszcie stał się człowiekiem kultury. Przez długie okresy czasu, przez wiele lat cierpiał i tęsknił, by uciec od tego, co świat nazywa istotnym, dobrem i szczęściem. Szukać więc zaczął wiedzy. Gdziekolwiek pójdę - powiedział - gdziekolwiek się zwrócę, smutek jeno znajduję i mękę, zarówno we mnie jak i poza mną. Wyrwać się muszę z nieszczęsnego kręgu, który mnie zamyka, pójdę więc i szukać będę tego, co trwałe i nieprzemijające.
Lecz w poszukiwaniu swym zależeć zaczął od drugich. Szczęście swe oparł na nich, ukochania swe i miłości w innych ugruntował. W poszukiwaniu prawdy zgubił się w świątyniach, wśród mnogich obrzędów, ołtarzy i wszystkiego, co więzi i ogranicza człowieka. Lecz nie spoczął w zadowoleniu, a bunt wrzał w nim ciągle. Chciał wyrwać się ze świątyń stojących przy drodze, która na szczyt prowadzi. Chciał ponad wszystko zrozumieć, co kryje się poza oczyma i myślą obrazu postawionego przed nim, by czcił i uwielbiał, czcił go bowiem i wielbił przez życia całe. Żeby zaś dojść, co po za tymi oczyma i sercem się kryje, przeszedł przez smutki olbrzymie, wielkie rozczarowania i tęsknoty palące. Powoli, przez życia ascezy, męki, głodu i pragnienia, nauczył się opanowywać swe ciało, zarówno jak uczucia i myśli. Jeżeli bowiem te trzy czynniki nie współdziałają zgodnie razem, jeśli nie tworzą harmonijnej syntezy, rozdźwięk panuje i nie masz pokoju.
Jak rybak wypływa na szerokie wody po zdobycz, tak on wszedł w życie szerokie, by zdobyć doświadczenie. Schwytanym jednak został we własną sieć i musiał przeciąć ją, by uwolnić się i złączyć z tym płomieniem, który jest treścią każdego doznania. Gdyż człowiek ten, którego zowią Krishnamurti, który w zaraniu wieków był iskrą odrębną, a z biegiem czasu wiele doświadczył, zdołał stać się znowu jednym z płomieniem.
(...)
Podobnie człowiek na każdym miejscu i pod każdym niebem, wszędzie szuka możności przejawienia się w pełni. Czy to w polityce, czy w pracy społecznej dąży ciągle do tego, by rozkwitnąć, by w szczęściu rozwinąć się całkowicie. Każdy człowiek zarówno na Wschodzie jak i na Zachodzie: żółty, brązowy, czarny czy biały, każdy pragnie szczęścia. A szczęście jest udziałem wszystkim, celem jest, do którego wszyscy dojdą. Szczęście, które ostoi się przed każdym ciosem smutku, wieczne i trwałe - szczęście, które jest plonem wszystkich doświadczeń. Istnieje ono szczęście niezmienne i niezniszczalne; lecz dochodzi się doń przez ból i cierpienie. Szukają go wszyscy w tym, co minąć musi. Wszyscy cierpią podobnie, jednakie mają pragnienia i smutki i wokół siebie szukają tego, co jest w każdym wieczyście. W przemijających sprawach codziennego życia szukają ludzie szczęścia, które jest niezmiennym, które jest Wyzwoleniem. Głodny widzi je w zaspokojeniu głodu, smutny w zapomnieniu. Szuka go Sanyasi, wyrzekłszy się świata i żyjąc w dolinie samotnej, szuka artysta i geniusz tego Szczęścia, które przetrwa każdą próbę czasu, które siłą być może i życiem i ostoją w każdym bólu i smutku. W szukaniu jednak wiecznego, każdy gubi się w przemijającym. Czymże jest szczęście, które może być zburzone, czym radość która trwa chwilę jedynie?
http://www.jkrishnamurti.republika.pl/1927.ommen.htm
Co sieje człowiek, to zbiera, a czynów swych owoce pożywać będzie. Niezmienne to prawo i nie masz przed nim schronienia. Więc gubi się człowiek coraz bardziej w świecie rzeczy znikomych. Przez cierpienia, smutki i radości przechodzi, a dokąd smutki są mu więzieniem a radości klatką złocistą, nie może wejść do Królestwa Wiecznego."

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-04-21, 09:48:07 »
buddyjskie nauki o cierpieniu i jego ustaniu są fajną kwintesencją tematu również tego związanego z Varanasi, bo akurat tam czyli w Kashi/Benaresie nieprzypadkowo  Budda wygłosił swoją pierwszą mowę, a tu trochę o jednym i drugim:

  ,,Wszystko pokonałem i wszystko zrozumiałem. Przerwałem kajdany, pokonałem pragnienie. Wszystkiego się wyrzekając poznałem wolność. Sam tego dokonałem, kogóż miałbym wymienić? Nie mam nauczyciela, nikt nie jest mi równy, ani tu na ziemi, ani w królestwie nieba. Święty i najwyższy mistrz, oto kim jestem. Jedyny w pełni przebudzony, po wieczność w pokoju. W Benares zostało założone królestwo prawdy. Ślepemu światu triumfalnie obwieszcza nieśmiertelność.''
(...)
"To jest szlachetna prawda o źródle zła:
Jest nim pragnienie, które wytwarza ponowne narodziny, któremu towarzyszy powodzenie i przyjemność, która szuka zaspokojenie raz tu, raz tam, mianowicie pragnienie życia, pragnienie samouśmiercenia.
"

innymi słowy Budda odkrył że cierpienie ma przyczynę w pragnieniach, czytaj:
wszelkie przyczyny w formie pragnień wywołują ostatecznie cierpienie (bo prowadzą choćby do cyklów reinkarnacji, narodzi, starości chorób etc.), więc On się tego w całości wyrzekł i tak oto zakończyło się jego cierpienie : )

"Wszystko, co możemy uczynić dla polepszenia naszego przyszłego losu, traci na wartości wobec dobra wybawiającego serce. Wybawiające serce dobro wchłania w siebie wszystko i świeci i lśni i błyszczy tak samo jak blask gwiazdy znika przy blasku księżyca, który wchłania blask gwiazd i świec i lśni i błyszczy. "
http://www.zen.ite.pl/teksty/benares.html

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2017-04-21, 09:16:49 »
Mialem tutaj odpisac o tym cierpieniu, ale wyszedl mi z tego caly wpis :)

https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=637560949787173&id=545081665701769

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2017-04-21, 06:14:13 »
Wiking23
Sai Baba mógł uzdrowić każdego z każdej choroby. Jednak przy jego aśramie w Puttaparti działał świetny szpital, w którym, dokonywano m in. operacji chirurgicznych. Dlaczego tak?
Ponieważ wielu chorych zamiast stosować zadośćuczynienie, procesy wybaczania czy przechodzić przez terapie regresywne uwalniające od traumy, woli ODPOKUTOWAĆ swoje winy poprzez cierpienie.
Tylko że w praktyce bywa, że takie osoby pokutują przez wiele wcieleń i poza chwilowym uspokojeniem umysłu, nie zmieniają intencji. Czyli tkwią w tej samej karmie.

Michał486
Cierpienie nie służy urzeczywistnianiu żadnej z cech boskości. Nie jest też cechą urzeczywistnienia.
Nadmiar cierpienia może być jednak kopem do rozwoju w celu pozbycia się cierpienia i jego przyczyn.

Jednakże większosc ludzi wierzy, że im więcej doznają cierpienia, tym łatwiej będzie im wyjednać łaskę Boga. Nie ma znaczenia, jaką religię wyznają.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-04-20, 16:58:39 »
trochę o wpływie różnych aktywnych pól energetycznych również na przykładzie Kashi/Benares/Varanasi np. w opinii Ramana Maharisziego:

"the sage of Arunachala, Ramana Maharshi, was asked the same question. The first dialogue is from Talk 18 recorded in 1935:

Devotee: Is there any psychic effect in visiting sacred places like Mt. Kailas, Benares, etc.?
Ramana: Yes.
Devotee: Is there any benefit accruing by dying in Benares?
Ramana: Yes, the meaning will be clear if the real Benares and real dying be understood.
Devotee: You mean that they are in the Self?
Ramana: Yes.

Devotee: There are six centres in the body and there are corresponding centres in the world.
Ramana: Yes. What is in the world is in the body; and what is in the body is in the world also.
Devotee: Is the sacredness of Benares a matter of faith, or is it externally also real?
Ramana: Both. (5)

https://auromere.wordpress.com/2011/06/24/does-dying-in-holy-cities-like-varanasi-bring-salvation/


Benares/Kashi/Varanasi jako ta szósta czakra i udrożnione połączenie między czakrą powyżej  i poniżej niej:

The location of the city also has implication. The city of Kashi, situated between the two rivers Varana and Assi, as the Maha Shamshan, is pointing to the Agya Chakra, situated on the Shushumna naari between the Ida and the Pingla naadis at the point between the eyebrows. If one were to through one’s sadhana, make it to this chakra and eventually die here, one is sure to have found salvation, which means essentially to become free of the cycle of births and deaths. It is said even in the Gita that wherever one’s thoughts maybe at the time of one’s death, to that dimension does one depart. So, to die in Kaashi means departure of the pran from the Agya Chakra, therefore resulting in going and abiding in Shivalok.
That the city of Kaashi has a multitude of creative people who care only for their art and not for money or fame is not a coincidence either. It is indicative of the proximity of Vishudhi Chakra and Agya Chakra. It is the final leg of the journey through the Shushumna, only those who no longer have any draw towards the lower Chakras, viz. Manipurak, Swadhisthan & Mooladhar are able to make it.
http://www.annukalra.com/tag/liberation/

a to jeszcze Sadhguru o dawnym splendorze Kashi oraz o tym co jeszcze z tego zostało do dziś:

It was a most fantastic plan – layers and layers of urban development. The highest level of talent in spirituality, science, mathematics, music, and astronomy all gathered in one place. It became the city of learning and of dispensing knowledge. Shiva enjoyed the intellectual vigor, the music, the company of people, and the way the city was designed. He fell in love with Kashi and did not want to leave anymore.
http://isha.sadhguru.org/blog/yoga-meditation/history-of-yoga/kashi/
There is a whole lot of science behind how they established certain aspects of the city. It was such a complex and geometrically perfect design. But Kashi is not what it used to be anymore. The superstructure of the city is broken. The center of Kashi was a powerful energy form, which created a tower of light. So many sages and saints have talked about the tower of light, and about the actual Kashi being an energy form above the city. Even today, that part is intact, but the base and the main temple have been broken. But one aspect you must witness if you have the opportunity – in the evening around 7:30, there is one particular ritual, which is called Sapta Rishi Aarti.