"Człowiek rozpoczyna pewne przedsięwzięcie z określonym zamiarem, celem lub dążeniem. Lecz wysiłek przemienia się w jadżnię (rytuał ofiarny, który może sprowadzić łaskę Boga) tylko wtedy, jeśli zamiar, cel lub dążenie jest oddawaniem czci Bogu, niezależnie od innych okoliczności.
Wedy głoszą:
Jadżnio wai Wisznu. Bóg jest jadżnią, ponieważ On jest celem. Jego łaska jest nagrodą. Boskie stworzenie musi Go sobie zjednać; On jest wykonawcą, On jest odbiorcą. Uważa się, że Bóg przyjmuje jadżnię, jeśli ego osoby składającej ofiarę jest jak najmniejsze.
Aham hi, aham hi, sarwa jadżnianam - Ja jestem wykonawcą, ofiarodawcą, odbiorcą i przyjmującym we wszystkich jadżniach. Z tego powodu najwyższy kapłan odprawiający jadżnię, taką jak Weda Purusza Jadżnia, którą teraz zaczynamy, nosi imię Brahmy. Kapłan wyznaczony na Brahmę ma obowiązek przewodniczyć osobom biorącym udział w ofierze. U swego boku musi mieć żonę, bo bez niej jest niewiarygodny. Żona reprezentuje wiarę (śraddhę). Bez wiary wysławianie Boga jest puste, oddawanie czci - nieprawdziwe, a ofiarowanie pozostaje bezużytecznym ćwiczeniem."
http://www.sathyasai.org.pl/dyskursy.php?tekst=t2.7.657Bóg jest sprawcą, inicjatorem, składającym ofiarę, ofiarą, wykonanym produktem i odbiorcą produktu.
Wiele osób odprawia jadżnie bez oczyszczenia siebie.
Do Boga docierają tylko te jadżnie, których wyraźnym celem jest loka-kaljanam (pokój i pomyślność świata), gdyż On jest jadżnia-buk (odbiorcą ofiary), On jest jadżnia-brit (strażnikiem ofiary) i jadżnia-krit (wykonawcą ofiary). On jest wszystkim; tylko wtedy, gdy On jest wszystkim, czyn staje się prawdziwą jadżnią. Jeśli taka postawa przeniknie do każdego waszego działania, uświęci każdą chwilę waszego życia i uczyni ją jadżnią."
DarkAngel
Czemu więc złoto, srebro...a brak krowiego za przeproszeniem gówna ?
ależ to oczywiste dlaczego, odpowiedź jest w tym samym dyskursie:
"Prawdę mówiąc, serce to ołtarz ceremonialny, ciało to miejsce, w którym płonie ogień, włosy to święta trawa (darbha),
pragnienia to opał, którym karmi się ogień, pożądanie to ghi, którego dolewa się do ognia, by buchnął płomieniem, gniew to zwierzę ofiarne, ogień to tapas, jaki wypełniamy. Ludzie czasami interpretują tapas jako ascetyczne praktyki, jak stanie na jednej nodze lub na głowie. Nie. Tapas to nie akrobacje fizyczne. Jest to pełne i prawidłowe zjednoczenie myśli, słów i czynów. Gdy uda się to osiągnąć, ujawni się wspaniałość ognia."
czyli
tylko ktoś pozbawiony gówno wartych pragnień ( z punktu widzenia duchowego rozwoju) , których realizacja jest głównym celem dla innych ludzi, spokojnie może spać na górze klejnotów i złota i ... pozostawać przy tym nieporuszony oraz bezinteresowny : ))
brak było tam takich pragnień, stąd nie było tam też krowiego łajna jako tego świętego opału ofiarnego, bo nie było czego spalać...
podobnie Sai i inni mistrzowie nie rozdają świętego łajna, ale rozdają święty popiół, to co zostaje po spaleniu pragnień i pożądań/ czyli wibracje tego stanu
więc jak też spalisz to w sobie wtedy może przestaniesz się emocjonować tym, że jakiś mistrz żyje w otoczeniu bogactwa i zazdrościć mu tego, przestaniesz też próbować obrzydzać to innym nakładając na to swoje negatywne skojarzenia i wyobrażenia, które też przestaną być wtedy Twoim przewodnikiem
Howard
jesteś prawdziwym dobroczyńcą dla całego świata i ludzkości : )