Autor Wątek: Hinduizm - zjawiska, metody i zwyczaje w rozwoju z nim związane  (Przeczytany 149428 razy)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-07-27, 19:30:39 »
Frisky

Bardzo fajne podałeś przykłady spotkań z Mistrzami i takie właśnie lubię :)

Co do własnych przykładów to kiedyś zamieściłam na tym forum opis mojego spotkania z Mistrzem przez duże M, widocznie wtedy chorowałeś ;) Sporo by mnie kosztowało wzruszenia ponowne tego opisanie, jak będę miała kiedyś nastrój to to spotkanie ponownie przytoczę, a póki co możesz spróbować poszukać na forum, jeśli jesteś taki spragniony moich doświadczeń. ;)

Póki co zamieszczam filmik do kolejnego fantastycznego spotkania ;)

https://www.youtube.com/watch?v=m4Rogqn_K7Q

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-07-27, 18:38:46 »
Karina
no to może być taki fajny przykład jednego z wielu i różnych, choć osobiście  nie mam wzorca "prawdziwego spotkania z prawdziwym mistrzem", którego chciałbym doświadczyć,
 
 niedawno czytałem jak dwie kobiety dotarły do Swamiego Premanandy po całodniowej podróży i było trochę późno, więc nigdzie nie mogły znaleźć nic do jedzenia na mieście, w końcu b. głodne poszły do Aszramu, a Swami  pomimo tego że były tam wtedy dość duże tłumy od razu wezwał je i po prostu nakarmił jedzeniem, które jakiś wielbiciel strzegł pół dnia jak oka w głowie specjalnie dla niego, i  to było takie głębokie duchowe doświadczenie dla niej, bo poczuła się całkowicie dopieszczona i zaopiekowana,  jakby  Boska Matka osobiście ją karmiła... po prostu dał jej coś do jedzenia : )

z takich moich ulubionych  wspomnień bliższych spotkań z Sai Babą to (pomijając inne, każde odmienne) raz jak spojrzał mi w oczy, raptem na kilka sekund przechodząc obok,  a za drugim razem jak dostałem całkiem mocno w potylicę (chyba z łokcia , aż mi się światło pokazało haha) w jego obecności na darszanie, gdy tak stanął na dłuższą chwilę tuż przede mną wysuwając prawą stopę spod sutanny (a przywołałem go mantrą omnamaśiwaja recytowaną w myślach) ... i też bardzo sobie to krótkie, ale prawdziwe spotkanie z prawdziwym mistrzem, bardzo chwalę, bo rozproszyło to bez żadnych słów i bezdyskusyjnie moją pewną istotną wątpliwość co do rudrakszy, którą wyciągałem w tym czasie w jego kierunku : D

wcześniej i później też miałem ciekawe tego rodzaju prawdziwe spotkania np. z Leszkiem i innymi, a  zwykle u mnie najlepiej z mistrzami wychodzą takie "prawdziwe spotkania"  w których wcielana jest  zasada "zaskocz mnie", bo  wtedy najłatwiej o otwartość, swego czasu zobaczyłem S. Vishwanandę jak po prostu wchodził na salę (ile razy widziałaś ludzi wchodzących na salę? hehe) ... i co mnie zaskoczyło bo kompletnie nie byłem w nastroju do zachwytu - m. in. miałem potworny ból gardła przez cały czas - ale weszła z tym tak potężna energia  i wszechogarniające uczucie... że po tym jak umysł stanął mi na chwilę na zerze, to tylko mogłem po raz kolejny zapłakać nad swym marnym losem ; )
 
ogólnie fajnie że są tacy ludzie którzy skutecznie i dogłębnie przypominają mi o moim naturalnym stanie, od czasu do czasu, co kilka lat, zwykle bez słów i tak pomimo, przy okazji, żebym nie zdążył się spiąć, ani uciec : ))

a jakie Ty miałaś prawdziwe spotkania z prawdziwymi mistrzami? chętnie poczytam : )

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-07-27, 17:12:53 »
Frisky

Jeśli chodzi o ścisłość to robią na mnie wrażenie takie filmiki jak poniżej. To jest prawdziwe spotkanie z prawdziwym mistrzem :)

https://www.youtube.com/watch?v=MxJWj_sMx8U

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-07-27, 15:42:41 »
Materializacje są dwojakiego rodzaju, rozróżnianie

Na przykład na tym filmie co Dark Angel wcześniej linkował ....

Takie diamenty, perły, lingamy itp.

W tym rzecz!
Diamenty.
Oszlifowane jak od jubilera. Perła...kula. Lingamy. ..jajo. Diament...Oszlifowane. Naprawdę tego nie widzicie ????

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-07-27, 15:39:35 »
Grześ, Frisky

Każdy ma jakieś swoje doświadczenia, ja na początku swojej drogi nawet bardzo chciałam mieć swojego oświeconego guru, który będzie mnie prowadził, nauczał i któremu będę mogła ufać, jednak co kogoś takiego wydawało mi się, że znajdowałam to szybko coś się takiego wydarzało, że czułam, że bardziej ja go wspieram niż on mnie ;)  Dlatego stwierdziłam, że czas nastał dla mnie na szukanie i docenienie mistrza w sobie.

Ciekawe jest też, że nie rozumiem tych zachwytów nad sztuczkami wytwarzania różnych przedmiotów itp. Na mnie tokompletnie nie robi wrażenia. Ja się zachwycam ludźmi, którzy realnie zmieniają świat na lepsze. I tylko te realne cuda robią na mnie wrażenie. Że widzę jak mistrz realnie wpływa na ludzi i świat czyniąc ich i go lepszymi.

co do pierwszej części: haha czasem tak bywa i wtedy faktycznie pozostaje tylko poszukiwanie wewnętrznego guru, czyli przewodnika,

tak tu rozmawiamy o tych sztuczkach , materializacjach i cudach bo (D)DA ; ) używa tego do walki z mistrzami (demaskując ich i miażdżąc swoimi skojarzeniami i wyobrażeniami haha), na mnie też największe wrażenie wywiera to o czym piszesz,

 zresztą przykład DA, który przy okazji walki ze swoimi wyobrażeniami pisze o bezinteresownym mistrzu o którego istnieniu przeczytał z drugiej ręki i do tej pory go z namaszczeniem wspomina, pokazuje jak potrafi ktoś taki samym swoim istnieniem wpłynąć  na najbardziej pokręcone umysły... na drugim końcu świata

Grzes

  • Wiadomości: 521
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-07-27, 15:01:17 »
Howard

Masz jakiegoś nieoświeconego guru?

Grzes

  • Wiadomości: 521
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-07-27, 14:46:13 »
Horard

Ten Swami jakby świecił w środku hehe.

Wydaje mi się, że masz dobry kierunek, ale kiepską drogę. Też miałem przygody z różnymi guru i dopiero powierzenie się Bogu naprowadziło mnie na dobry kierunek . Musiałem kopnąć w tyłek każdego guru i medytować. Może kiedyś trafi się jakiś oświecony, ale jak nie będę miał intencji do kontaktu z takim, to absolutnie nic mi to nie da. Może Bóg ma inną drogę do oświecenia dla mnie? Nie wydaje mi się, żebym musiał podłączać się pod kogoś oświeconego, zeby samemu się oświecić.
« Ostatnia zmiana: 2016-07-27, 14:52:05 wysłana przez Grzes »

Howard

  • Wiadomości: 449
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-07-27, 14:27:21 »
A dlaczego twierdzi się, że ciało oświeconego mistrza jest boskie? Właśnie dlatego, że takie ciało wypełnione jest w stu procentach światłem i energią Boga (bezforemnego, wchechprzenikającego Nirguna). I to samo światło wypromieniowuje także z ciała mistrza, ale tylko dzięki swojej własnej otwartości i ufności możemy to światło zacząć absorbować. Można się więc koncentrować na samym świetle, można się koncentrować na formie mistrza (czy na formie zamanifestowanego przez mistrza lingamu lub posążku bóstwa itd.), ale trzeba mieć świadomość, że między nimi nie ma żadnej różnicy. Oni są bowiem jednością Ducha i Ciała.

Oświeceni mistrzowie mają już całkowicie przetransformowane ciało astralne w tzw. ciało buddhiczne. Ciało buddhiczne jest ciałem Anandy - boskiej błogości i szczęśliwości. W buddyzmie nazywa się je Bodhisattwą, ponieważ mistrz żyje i działa w takim świetlistym ciele zarówno za życia jak i po opuszczeniu śmiertelnej powłoki, i jest również w takim ciele zawsze dostępny dla swoich uczniów. Co bardziej urzeczywistnieni uczniowie oświeconego mistrza dostrojeni są trwale do jego boskiej wibracji, tak że boddhisattwa mistrza przenika ich własne ciało astralne. Tym się właśnie charakteryzuje łaska mistrza wobec ucznia, że mistrz pozwala dostroić się uczniowi do swojej boddhisattwy i bierze za ucznia pełną odpowiedzialność, póki nie doprowadzi go do ostatecznego oświecenia.

Nie znaczy to, jak wielu błędnie myśli, że mistrz się wyrzeka Nirvany, ponieważ Nirvana to stan jego świadomości, którego już nigdy nie może utracić. To stan boskiej świadomości, w której mistrz jest również tożsamy z wszelkimi boskimi inkarnacjami pojawiającymi się od początku istnienia tej Ziemi. Wszystkie te formy są od tej pory jego formami. Taki oświecony mistrz był więc Ramą, Krishną, Buddą, Jezusem itp. itd., ponieważ Oni wszyscy urzeczywistnili błogość Anandy. Ich boddhistawa jest wciąż żywa i wiecznie obecna. Wchodząc na odpowiedni pułap świadomości można ją też zawsze w swym sercu przywołać, a nawet jeśli zaistnieje potrzeba można przywołać mistrza czysto fizycznie. Prawdziwą naturą mistrza jest bowiem czysta miłość, szczęśliwość i wieczna błogość Anandy. Stąd właśnie tak wielu ludzi lgnie do takich mistrzów, podobnie jak pszczoły zlatujące się do ula czując słodkość miodu. :-)

Howard

  • Wiadomości: 449
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-07-27, 13:11:32 »
Materializacje są dwojakiego rodzaju, rozróżnianie jako Siddhi i jako Śakti. Głównie za sprawą Patanjalego większości ludzi duchowe moce kojarzą się z siddhi, czyli aportami, duchami itp. astralnymi dziwadłami, czyli są postrzegane jako rzeczy zbędne na ścieżce duchowego rozwoju. I to jest prawdą.

Natomiast boskie moce są tylko i wyłącznie przejawem Śakti (kundalini). Ich manifestacje są trwałe, ponieważ są kreowane wolą mistrza. A wola oświeconego mistrza to pułap Atmy (boskiej Woli, działania, Kriya).

Na przykład na tym filmie co Dark Angel wcześniej linkował uczennica Paramahamsy Nithyanandy doskonale tłumaczy jak to się odbywa. Podczas materializacji ona się tylko i wyłącznie koncentruje na swoim mistrzu i jego boskiej formie (Sagunie) podchodząc do tego z pełną ufnością i takim nastawieniem (ukierunkowaniem) świadomości, że 99% jej własnej istoty to sam mistrz, a tylko pozostały 1% to ona sama. W ten sposób pozwala działać tej boskiej energii Nirguna, który ją wypełnia jako światło i właśnie to boskie światło kondensuje się następnie do formy zmaterializowanego diamentu czy też perły.

Takie diamenty, perły, lingamy itp. są więc jednocześnie Nirgunem (boskim światłem) i jednocześnie Sagunem (ciałem mistrza, które jest w stu procentach nim wypełnione). Takie materializacje nie są więc przejawem siddhi, tylko są przejawem boskiej Śakti. Są wizytówkami, ale przede wszystkim są transmiterami tej boskiej energii i są w odpowiedni sposób później wykorzystywane, aby ta kosmiczna (chrystusowa) energia płynęła dalej. Dlatego figurki bóstw czy lingamy nie są przez mistrzów materializowane dla czczej zabawy jako siddhi, tylko jako praktycznie działające przejawy boskiej mocy z woli samej Śakti.

Na takich figurkach czy lingamach przeprowadza się potem odpowiednie ceremonie w ramach duchowej sadhany, które działają jak wcześniej opisane dolewanie oliwy do ognia. Energia się wówczas intensyfikuje i przenika subtelne ciała ucznia spalając jego karmę.

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-07-27, 12:53:47 »
Nie dogadamy się widzę, bo nie rozumiecie o czym ja piszę.

Niestety wiemy.

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-07-27, 12:50:13 »
Nie można być więc opętanym przez Boga. :-)

Przez Boga nie, ale przez guru jak najbardziej tak.

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-07-27, 12:41:31 »
Też jakoś mnie materializacja nie zachwyca, dla mnie to jest taki hokus-pokus.
Bardziej cenie pozytywne rezultaty działań, to co dobrego ta osoba zrobiła.

Howard

  • Wiadomości: 449
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-07-27, 12:40:24 »
Nie dogadamy się widzę, bo nie rozumiecie o czym ja piszę.

Satguru (w pełni oświecony mistrz) jest Sagunem (formą, ciałem) i Nirgunem (Absolutem, wszystko przenikającym boskim światłem) jednocześnie. Jeżeli piszę, że zamieszkuje on we mnie to oznacza, że poprzez koncentrację na Sagunie (jego boskiej formie) to wszechprzenikające boskie światło promieniuje z JEGO istoty (Guru i Boga) również we mnie, w moim wnętrzu, wprost z duchowego, gorejącego, chrystusowego serca (tzw. hridaya w hinduizmie).

Nie można być więc opętanym przez Boga. :-)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-07-27, 12:35:58 »
Grześ, Frisky

Każdy ma jakieś swoje doświadczenia, ja na początku swojej drogi nawet bardzo chciałam mieć swojego oświeconego guru, który będzie mnie prowadził, nauczał i któremu będę mogła ufać, jednak co kogoś takiego wydawało mi się, że znajdowałam to szybko coś się takiego wydarzało, że czułam, że bardziej ja go wspieram niż on mnie ;)  Dlatego stwierdziłam, że czas nastał dla mnie na szukanie i docenienie mistrza w sobie.

Ciekawe jest też, że nie rozumiem tych zachwytów nad sztuczkami wytwarzania różnych przedmiotów itp. Na mnie tokompletnie nie robi wrażenia. Ja się zachwycam ludźmi, którzy realnie zmieniają świat na lepsze. I tylko te realne cuda robią na mnie wrażenie. Że widzę jak mistrz realnie wpływa na ludzi i świat czyniąc ich i go lepszymi.

Grzes

  • Wiadomości: 521
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-07-27, 12:13:05 »
Okropnie opętany