Karina
no to może być taki fajny przykład jednego z wielu i różnych, choć osobiście nie mam wzorca "prawdziwego spotkania z prawdziwym mistrzem", którego chciałbym doświadczyć,
niedawno czytałem jak dwie kobiety dotarły do Swamiego Premanandy po całodniowej podróży i było trochę późno, więc nigdzie nie mogły znaleźć nic do jedzenia na mieście, w końcu b. głodne poszły do Aszramu, a Swami pomimo tego że były tam wtedy dość duże tłumy od razu wezwał je i po prostu nakarmił jedzeniem, które jakiś wielbiciel strzegł pół dnia jak oka w głowie specjalnie dla niego, i to było takie głębokie duchowe doświadczenie dla niej, bo poczuła się całkowicie dopieszczona i zaopiekowana, jakby Boska Matka osobiście ją karmiła... po prostu dał jej coś do jedzenia : )
z takich moich ulubionych wspomnień bliższych spotkań z Sai Babą to (pomijając inne, każde odmienne) raz jak spojrzał mi w oczy, raptem na kilka sekund przechodząc obok, a za drugim razem jak dostałem całkiem mocno w potylicę (chyba z łokcia , aż mi się światło pokazało haha) w jego obecności na darszanie, gdy tak stanął na dłuższą chwilę tuż przede mną wysuwając prawą stopę spod sutanny (a przywołałem go mantrą omnamaśiwaja recytowaną w myślach) ... i też bardzo sobie to krótkie, ale prawdziwe spotkanie z prawdziwym mistrzem, bardzo chwalę, bo rozproszyło to bez żadnych słów i bezdyskusyjnie moją pewną istotną wątpliwość co do rudrakszy, którą wyciągałem w tym czasie w jego kierunku : D
wcześniej i później też miałem ciekawe tego rodzaju prawdziwe spotkania np. z Leszkiem i innymi, a zwykle u mnie najlepiej z mistrzami wychodzą takie "prawdziwe spotkania" w których wcielana jest zasada "zaskocz mnie", bo wtedy najłatwiej o otwartość, swego czasu zobaczyłem S. Vishwanandę jak po prostu wchodził na salę (ile razy widziałaś ludzi wchodzących na salę? hehe) ... i co mnie zaskoczyło bo kompletnie nie byłem w nastroju do zachwytu - m. in. miałem potworny ból gardła przez cały czas - ale weszła z tym tak potężna energia i wszechogarniające uczucie... że po tym jak umysł stanął mi na chwilę na zerze, to tylko mogłem po raz kolejny zapłakać nad swym marnym losem ; )
ogólnie fajnie że są tacy ludzie którzy skutecznie i dogłębnie przypominają mi o moim naturalnym stanie, od czasu do czasu, co kilka lat, zwykle bez słów i tak pomimo, przy okazji, żebym nie zdążył się spiąć, ani uciec : ))
a jakie Ty miałaś prawdziwe spotkania z prawdziwymi mistrzami? chętnie poczytam : )