DarkAngelbubu
OK, tylko po co ?
na mój gust sam sobie odpowiadasz w tym poście, ale negatywne nastawienie sprawia, że tak a nie inaczej to interpretujesz, bo to jest robione z różnych powodów, ale jednym z nich jest trafienie w skłonności ludzi, pewnych grup ludzi, mniejszych czy większych, i nawet nie jest tak istotne w jaki sposób ktoś coś robi, ale ważniejsze jest z jakich pobudek i jaki skutek wywiera on na innych, więc możesz być świadkiem cudu dokonywanego przez Jezusa, wzruszyć ramionami i pójść dalej, albo nawet oskarżać go że zrobił to w szabas i dążyć do jego ukrzyżowania, albo dla odmiany ktoś może cię zwieść jakimś trickiem, tudzież zachwycić cudem i sprawić w ten sposób, że zwrócisz się w kierunku duchowości, coś tak jak w związkach - ona mu pokazuje nogi i krągłą pupcię, albo on łapie ją na nową furę, czyli jakieś tam atrakcyjne dla wielu przejawy, które niczego nie przesądzają, a mimo to coś fajnego może się z tego zrodzić, co wykracza poza te chwyty które jawią się wielu jako najważniejsze i przez ich pryzmat oceniają całą resztę : )
Sai mówił że cuda to jego wizytówki, nie sedno, nie coś istotnego, ale wizytówki właśnie, więc sprowadzanie z uporem tego wszystkiego do cudotwórstwa i podważanie ich wartości oraz realności, które ma prowadzić do unieważnienia całej reszty czyli 99,99% , które są w tym procesie pomijane, to grubymi nićmi szyta manipulacja, nie idź tą drogą, nie ograniczaj się do wizytówek, nawet jeśli cię nie przekonują i nie oceniaj imprezy po zaproszeniu/wizytówce... zwłaszcza takiej o której raptem słyszałeś
skoro więc masz oczekiwanie, by ktoś coś mądrego i zgodnego z twoimi potrzebami mówił w rd to warto takiego kogoś szukać, oby dając ci coś z tego co lubisz i czego pragniesz oraz oczekujesz, prowadził Cię w kierunku wyzwolenia, ale nie warto oczekiwać tego od wszystkich, zwłaszcza tych mistrzów którzy trafiają w gusta i potrzeby innej grupy ludzi, do której to grupy jakby nie należysz, ani oceniać ich działania jako bezsensowne, a ludzi którzy za kimś takim podążają uważać za naiwnych... bo nie potrzebują do szczęścia takich gadek uznawanych przez ciebie za mądre, a lubią doświadczać namacalnych przejawów boskości wykraczających poza zwykłe prawa... albo mieć takie silne motywujące ich do praktyki poczucie, że naprawdę obcują z kimś kto przejawia boską moc i ma pełny kontakt z Bogiem, w tym moc materializacji... przynajmniej na dobry początek : )
na mnie największe wrażenie wywierali mistrzowie bezpośrednim wpływem: pozawerbalnym i nie związanym z cudami...(
też mógłbym twoim wzorem zapytać po co jacyś mistrzowie wygłaszają długie nudne przemowy, przecież nie o to chodzi w rd)...
a jednocześnie ci mistrzowie pięknie i inspirująco przemawiali oraz dokonywali wśród innych ludzi wielu cudów,
choć może inaczej by się to potoczyło w moim przypadku, bo jeden z nich dwukrotnie osobiście mnie zapraszał do siebie w sprzyjającym czasie, ciut zanim wszystko zaczęło mi się walić, ale nie odpowiedziałem na jego wezwanie, wtedy tego nie zrozumiałem, więc czas minął, potem nie było okazji, w końcu mistrz umarł i tyle z tego wyszło... czyli idę tempem jaki sobie w oparciu o moje ograniczenia wybrałem, a i tak idzie mi to z oporem, na szczęście wziąłem od niego szalupę ratunkową, podtrzymuję sygnał SOS i tak się w niej kolebię od ładnych paru lat, rzucany od czasu do czasu przez kolejne karmiczne sztormy, prześladowany przez rekiny, czasem osiadam na mieliznach, walczę ze zwykłymi piratami i takim pod flagami rd , zwodzą mnie głosy syren itp. itd. ... i tak od czasu do czasu, trzymając tę rzuconą mi przez Mistrza linę, wypatruję jakiegoś brzegu albo ratunku... ale trochę trudno dostrzec coś we mgle : ))