Autor Wątek: Hinduizm - zjawiska, metody i zwyczaje w rozwoju z nim związane  (Przeczytany 148438 razy)

Howard

  • Wiadomości: 449
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-07-21, 07:27:01 »
Zasugerowałeś się "krwią", ale to nie jest krew, tylko materializujacy się tuż przed lingamem tzw. Kumkum, który też jest czerwony. :-)
Duchowe energie są boskie i potężne podczas takich manifestacji, a że guru fizycznie odczuwa dyskomfort narodzin to naturalne. Jest to jego ofiarą i poświęceniem,  ponieważ każde życie rodzi się w bólach, a materializacja lingamu to akt stwórczy najwyższego rzędu, odzwierciedlający narodziny całego wszechświata przez Brahmę, w którego stanie świadomości znajduje się Guru.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-07-21, 04:41:31 »
Patrząc na to czuję obrzydliwe energie,  zupełnie nieharmonijne z mantrą Om nama Sziwaja.
Takie jest moje odczucie.

Howard

  • Wiadomości: 449
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-07-20, 23:58:24 »

Howard

  • Wiadomości: 449
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-07-20, 23:41:08 »
Frisky
jeżeli ktoś mi pisze, że rodzenie lingamów to manifestacja energii Boga mająca moc rozpuszczania ograniczeń umysłu, to niech mi przedstawi kilku, którym to pomogło :)
Np. jak pomogło Tobie? Albo Skowronkowi?

Manifestacja lingamu wywiera bezpośredni wpływ na duszę wielbiciela. Boska energia wyzwalająca się podczas takiej materializacji odciska w jego duszy swój niezatarty ślad. Wystarczy aby później przywoływać to wspomnienie podczas codziennej medytacji i ta energia momentalnie zaczyna krążyć w ciele (w rdzeniu kręgowym) oczyszczając wszystkie subtelne poziomy naszej istoty. To bardzo skuteczna forma kontemplacji, której oddziaływanie jest takie samo jak podczas praktykowania technik Kriya.

Kriya to w dosłownym tłumaczeniu 'działanie', czyli 'ruch' tej boskiej energii podczas oddychania, kiedy to świadomie ją prowadzimy wzdłuż rdzenia kręgowego. W tej energii jest zawarta łaska Guru, która spala przeszłą karmę. Manifestacja lingamu nie jest więc jakimś procesem zewnętrznym, który sobie oglądamy, tylko jest procesem wewnętrznym, którego doświadczamy. A takie doświadczenie zmienia wszystko, całe nasze dotychczasowe życie, ponieważ Lingam jest dla duszy niczym innym, jak dotykiem samego Boga. Bo czym jest Lingam? Otóż lingam jest formą Boga, Atmą w najczystszej postaci. Jest naszą własną duszą zewnętrznie przejawioną w formie lingi.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-07-14, 08:53:13 »
ależ ja cały czas piszę od siebie i z punktu widzenia zakorzenionego we własnych doświadczeniach, tyle że raptem napisałem coś przy tej   okazji o sobie, ale to jest ciągle ta sama historia, więc jeden post wyczerpuje temat no chyba że miałbym pisać o moim zmieniającym się stosunku do tego wtedy byłaby to epopeja haha 
więc piszę też od siebie np. cytując takie czy inne teksty mistrzów duchowych, które jedynie mówią uniwersalnie o tym samym co ja opisując  jakieś zajawki tego na własnym indywidualnym przykładzie, stąd uważam że lepiej więcej pisać o czystym wzorcu i na tym się skupiać, niż o pełnych wypaczeń : ) próbach urzeczywistnienia tego tudzież osobliwych przejawach i reakcjach wynikających z wpływu tego co Boskie (różnych rodzajów boskiej energii/śiakti) na indywidualne ludzkie istoty? :

"Jak długo ludzkie istoty mają zamiar żyć? Ile trwa ludzkie życie?  Co jest trwałe na tym świecie i co z tego co widzimy na świecie uważamy za trwałe? Kiedy zamierzamy odnaleźć w tym życiu to czego jeszcze nie odkryliśmy? Kiedy to wreszcie zauważymy? Najpierw musimy odnaleźć drogi prowadzące do tego co ukryte, więc jak je możemy odkryć? Jak możemy znaleźć to co jest obecne w naszych wnętrzach? Ta energia - śakti, która jest w nas, jest bardzo czysta. Taka jest prawda. Ta czysta energia nie należy do żadnej kasty, grupy, nie czyni żadnych różnic, nie ma w niej żadnych religijnych podziałów. Wszystko jest jednością , ale rozpoznanie tego zajmuje nam tak wiele czasu. Mimo to naszym obowiązkiem jest odkryć to i zaakceptować. Bóg stworzył pewne śakti. One zostały dane zwykłym ludzkim istotom i poprzez nie możemy urzeczywistnić Boskość. Jeśli tylko potrafilibyśmy zrozumieć Boskość w tym życiu, byłoby to wystarczające, wszystko pozostałe jest zbędne. Gdy mówię o Bogu nie jest to Bóg jakiejś określonej religii, to jest Bóg każdej religii. Jakiejkolwiek  religii ścieżką podążasz, jeżeli wierzysz  w Boga, wtedy możesz go osiągnąć wyznając tę religię. Celem religii nie było stwarzanie podziałów, pogłębianie różnic między ludźmi, ani tworzenie konfliktów, ale stwarzanie jedności. Dlatego najważniejszym jest, by zrozumieć boskość, która znajduje w nas. Aby tego dokonać głównym wymogiem jest bycie cierpliwym. Bez cierpliwości nie możemy niczego zrozumieć, ani osiągnąć. Jak bardzo jesteś cierpliwy? Cierpliwość ma kluczowe znaczenie w naszym życiu.  Aby móc zrozumieć ludzkie istoty oraz by móc pojąć prawdę, cierpliwość jest niezmiernie ważna. To właśnie poprzez cierpliwość możemy urzeczywistnić prawdę. Nie otrzymaliśmy tego życia by żyć przez tysiące lat. W większości przypadków będziemy żyć pięćdziesiąt, osiemdziesiąt albo dziewięćdziesiąt lat. Żyjąc tak krótko tworzymy tak wiele podziałów i różnic między sobą. Czemu tak się dzieje? Ponieważ uważamy, że jesteśmy najwięksi. Żaden człowiek nie jest wielki. Bóg jest większy od wszystkiego i od każdego."

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-07-14, 07:47:07 »
Frisdky
Fajnie, że wreszcie napisałeś coś od siebie i o swoim doświadczeniu.
Przyjemnie się czyta i można wyciągnać jakieś inspiracje :)

NIE MA KARMY NIEZMIENNEJ! (nawet płeć możesz sobie zmienić, ale prawda, jako facet dzidziusia nie urodzisz).

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-07-14, 00:02:40 »
Leszek
no jest trochę opisów działania lingamów w tym doświadczeń duchowych i uzdrowień związanych z ich rodzeniem czy wielbieniem , te przykłady były podawane na pewno na cudzie a może i na tym forum, zresztą zawsze można poszukać w sieci  -  znajomy uzdrawiającym lingamem skutecznie uzdrawiał ludzi z raka, wystarczyła odrobina ich wiary, ludzie zdrowieli pod wpływem zdjęcia Sai Baby trzymającego złoty lingam etc.

 tak się zastanowiłem pod wpływem zapodania tego tematu nad tym jak na mnie to podziałało i jak działa, więc  jakby bardziej uświadomiłem sobie pewne rozłożone w czasie skutki tego co tu ukrywać jednego z najsilniejszych dla mnie doświadczeń duchowych związanych z rodzeniem lingamu w mojej obecności,  więc na mój gust i zdolności pojmowania tego procesu to niewątpliwie po tym procesie samej manifestacji w tym przeniknięcia wszystkich poziomów istnienia przez tę energię i wniknięcia do wnętrza duszy i rdzenia komórek ciała,  działa to potem jakby z najgłębszego poziomu właśnie - falami uderza w sam korzeń utożsamień  i jest destrukcyjne dla struktur umysłu, oczywiście działa to w zgodzie z karmą więc adekwatnie do tego jest rozłożone w czasie, może u niektórych jest to ostateczna kropka nad i , ale  jak działa na innych i kiedy się zamanifestuje ostateczny efekt czyli cel nie mam zielonego pojęcia, pewnie dobry astrolog mógłby coś na ten temat powiedzieć? niektórzy być może oświecają się od razu, inny po jakimś czasie a niektórzy potrzebują tylko ostatecznego pchnięcia w momencie śmierci, być może u innych przenosi się to na następne wcielenia itp. , wiele układów w których splata się ta energia z indywidualną karmą i ją rozwiązuje, tudzież rozkłada umysł

 więc  teraz uświadomiłem sobie to wyraźnie rozchodzą się z tego doświadczenia jakby fale w czasie i tak jakbym był w trakcie doświadczania  tej drugiej fali, gdy dotyka taka fala poziomu indywidualnej świadomości, związanej ze świadomością ciała i utożsamianiem się z nim  oraz  sfery pragnieniowej ego to przynajmniej ja  w obydwu przypadkach miałem stany kompletnej zapaści - za pierwszym razem już po miesiącu od bycia uczestnikiem rodzenia lingamu, nieubłaganie coś waliło w moje przywiązania aż do stanów niesamowitej rozpaczy i potwornego lęku przed utratą tego co tak trzymałem, co trwało kilka miesięcy i nie dało się nad tym zapanować, na szczęście się obroniłem, czytaj przetrwałem, ale nie puściłem ; ) a w tym drugim przypadku przy drugiej fali coś tak uderzyło precyzyjnie  w moje lęki że ni stąd ni zowąd zupełnie niespodziewanie znalazłem się na poziomie potwornego zwierzęcego przerażenia i agresji...  i tam zostałem .... trwało to kilkanaście miesięcy i jakoś nie było na to rady, nie dało się wyeliminować ani bodźca ani wciąż tych samych  reakcji, ale  na szczęście udało mi się to jakoś zmniejszyć po roku a po półtora roku nagle minęło jak ręką odjął... bo zaniknął bodziec  ; ) i tyle było w temacie moich modlitw o stanie się nieustraszonym  na tym wczesnym etapie procesu  : )

 za każdym razem nie dało się tego nijak kontrolować, powstrzymać i wydawało się też że nie będzie miało to końca oraz że nie będzie czego zbierać nawet gdyby się skończyło, procesy wychodzenia ze skutków tego procesu trwały po kilka ładnych lat i stwierdzam że te doświadczenia w jakimś tam stopniu na pewno zmieniły moje postrzeganie siebie : )

 oczywiście nakłada mi się na to pewien wieloletni proces związany z rytuałami które "tłumaczą" mi ten proces na zrozumiały dla mnie język i tworzą pewne energetyczne ramy w takim kilkudziesięcioletnim cyklu, ich początek  jakoś tak zbiegł mi się  w czasie z byciem uczestnikiem rodzenia lingamu i nie do końca potrafię powiedzieć co z czego wynika, ale potrafię to ściśle umiejscowić w czasie i dostrzegać pewną cykliczność tego,  ale na coraz głębszym poziomie

przykładowo gdy w pierwszej fali bierzesz kadzidło i zapalasz je przed formą Boga czy Lingamem  jest to modlitwa o spalenie fałszywej identyfikacji czyli uwolnienie od pewnej formy stworzonej z przywiązań, w efekcie takiego oddania uwalnia się miły dla Boga aromat (kadzidła) , u mnie z racji specyficznego przywiązania po miesiącu od uczestnictwa w rodzeniu lingamu był to całkiem bolesny proces i na tym etapie często wyłem z rozpaczy tarzając się po ziemi w obliczu jak się zdawało nieuchronnej utraty tego do czego byłem najbardziej w moim życiu przywiązany i na czym najbardziej mi zależało (po wszystkim  okazało się że wcale tego nie straciłem ale co przeżyłem w nawracających cyklach w rodzaju:  będzie dobrze/nie ma nadziei ,  to moje haha i wynikało to z różnych naprzemiennych sprzecznych sytuacji nad którymi nie miałem żadnej, ale to żadnej kontroli) , a gdy po iluś tam latach pojawia się druga fala - znacznie silniejsza, jeszcze głębsza i dłuższa  to gdy dotyka tego poziomu indywidualnej świadomości wtedy bardzo przydatne jest użycie cytryny - ze względu na to że symbolicznie mówiąc mając kwaśny smak czyli taki silnie ściągający trzyma cię ta energia w kupie i jakby jednocześnie egzorcyzmuje, inaczej byś się rozpadł np. z tego przerażenia albo zatracił w nienawiści, jest to proces wyciskania cię jak cytryny, a gdy do tego dosypiesz wibuti ( spalanie przywiązań) i zaczynasz czyścić tą mieszanką z cytryną jest to całkiem silny proces oczyszczający - im więcej przywiązań tym bardziej jest to bolesne i nie wyobrażam sobie patrząc z mojej perspektywy jak ludzie to z sukcesem przechodzą bez pomocy mistrza duchowego, dopiero  przy trzeciej fali na tym samym poziomie bierzesz kokos i go rozbijasz ( zwykle symbolicznie robię to trzema uderzeniami), symbolizuje to ostateczne rozbicie skorupy ego i trwałe dotarcie i odsłonięcie  białego miąższu naszej  prawdziwej boskiej natury,  póki co to jakby w dalszej przyszłości przede mną i nie mam pojęcia jak to będzie się u mnie przejawiało, więc nawet nie wyobrażam sobie z czym to jest związane, nie mam doświadczeń z tym związanych  ; ) 

więc podsumowując zarówno te inicjalne procesy rytualne jak i samo pierwsze manifestowanie energii destrukcji (ograniczeń) umysłu czy to w czasie rodzenia lingamu w naszej obecności czy też w czasie pewnego procesu inicjalnego wielbienia napełnionych duchową mocą lingamów - są to bardzo przyjemne stany spływu łaski i bardzo silnej boskiej energii, takie jakby demo, wzniesienie ponad i poza ograniczenia, smak celu do którego potem dążysz i który też trzyma cię przy życiu, gdy jesteś na dnie itp.  czyli dostajesz przedsmak oraz   instrukcje przebiegu procesu czyli  rozkładu na części pierwsze i ponownego złożenia w nową całość wraz z zestawem energii potrzebnych w tym procesie, po tym wstępie, gdzie niektórzy doświadczają również w efekcie łaski i pozytywnej karmy  pewnych bardzo  pozytywnych skutków (natychmiastowych uzdrowień, zdolności duchowych etc.)  jest się jak ten konglomerat Neo i Mr. Smitha - niby wracamy w stare koleiny ale pewna boska energia w nas nieustannie działa, coś tam się pozytywnego manifestuje od czasu do czasu , jakieś przebłyski uświadomień etc. , taki strucel- przeplataniec, w efekcie poza często długimi okresami w których pomimo praktyki  jakby nic się nie dzieje  i bardzo  chciałoby się żeby się coś w końcu zadziało , doświadcza się nagle kolejnych coraz głębszych procesów zapaści, transformacji i regeneracji nad którymi nie za bardzo mamy kontrolę a które dotykają w kolejności wszystkich poziomów i aspektów naszego istnienia i oczyszczają je, gdy się zaczyna już dziać wtedy dla odmiany bardzo  chce się żeby jednak lepiej się nic nie działo haha (akurat w przypadku wykonywania wieloletnich cyklów rytuałów gdy wejście w proces polega  na podtrzymywaniu pewnego pola energii w ten sposób, albo  na uczestnictwie w takich rytuałach, można to przerwać ale nie mam pojęcia z jakimi skutkami i od którego momentu np. w następnym wcieleniu się to kontynuuje)

więc,  tak to widzę, ale ja to mam stosunkowo ciężką tę niezmienną i tą  trudnozmienialną karmę więc nie jestem reprezentatywnym przykładem nadającym się do inspirujących historii typu "spotkałem Go i moje życie stało się rajem" : ) , u mnie nawet obecność świątyni w domu wywołuje negatywne karmiczne reperkusje (związane jest to z układem planet w moim horoskopie) i to co się dzieje wewnątrz a zwłaszcza  wokół mojego domu w związku z tym nie nadaje się do wątku inspiracji haha, więc  jak ktoś szuka inspirujących przykładów związanych z Lingamami i skutkami splatania się ich energii z indywidualnym polem energii człowieka,  to niech szuka takich adekwatnych do własnego poziomu rozwoju i u ludzi o podobnych jemu obciążeniach/układach planet/polu energetycznym

najlepiej mieć wiarę w siebie oraz w tym przypadku korzystania z pomocy innych dodatkowo wiarę w Mistrza i jego słowa, a nie czekać na dowody którymi warunkujemy swoją wiarę  w sens tego co mistrzowie robią, bo często efekty ich nauk i działań  manifestują się dopiero w trakcie albo i na końcu naszej drogi, a nie na początku, jak byśmy tego chcieli... ale skąd pewność że to jest dobra droga w takim razie?  ot i zagwozdka nie do przeskoczenia  : )

dzięki Leszku za zapodanie tematu!
« Ostatnia zmiana: 2016-07-14, 00:08:50 wysłana przez Frisky »

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2016-07-13, 21:31:39 »
Bubu
Niektórzy magicy nie mający nawet specjalnie wysokiego ERD potrafiliby na twoich oczach urodzić lingam(drogą materializacji i/lub teleportacji). Guru tez dadzą radę choć pewnie są też i oszuści.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-07-13, 16:46:14 »
Frisky
jeżeli ktoś mi pisze, że rodzenie lingamów to manifestacja energii Boga mająca moc rozpuszczania ograniczeń umysłu, to niech mi przedstawi kilku, którym to pomogło :)
Np. jak pomogło Tobie? Albo Skowronkowi?

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-07-13, 13:28:17 »
:)
odnoszę do siebie bo tak mi najwygodniej i nie jest to subiektywne.
Co do innych to mogę wyciągać wnioski odnośnie ich zachowania czy tego co opisują.

I kierując się na przykład tym co Ty piszesz to musiałbym stwierdzić, że nie da się z Tobą dyskutować bo  jesteś fanatykiem guru i gdyby pewnego dnia wszyscy guru na świecie przyznali się, że są jedynie dobrymi iluzjonistami a ich prawdy duchowe są warte tyle co nic, to zapewne sam stałbyś się tego dnia guru i zaczął rodzić lingamy ;)))

Ok.ok. będę zapewne dalej drążył temat przy jakiejś tam okazji gdy trafię na guru, który mi zademonstruje jak rodzi lingam i wszystko przy tym wyjaśni :)

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-07-13, 13:10:58 »
na mój gust niepotrzebnie odnosisz to wszystko do siebie i z tego punktu widzenia oceniasz (i się nie zgadzasz), akurat ten pierwszy punkt to właśnie z dyskusji z tobą, ten drugi z tekstu Leszka, a trzeci z pewnych bezpośrednich obserwacji : )

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-07-13, 12:55:43 »
...więc faktycznie negatywne nastawienie do tego procesu rodzenia lingamów/tak manifestowanej w świecie energii Boga może wynikać z:
1. ignorancji czyli niewiedzy  (w tym braku bezpośredniego doświadczenia)  czym to jest i czemu służy oraz nakładaniu na to jakichś własnych przekonań i wyobrażeń
2. ideologicznych (w tym religijnych) blokad, świadomych i podświadomych
3. lęku przed rozpuszczeniem umysłu,

1.Ok. Z tym  się mogę i tyle zgodzić, że mnie przy tym nie było jeszcze. Może i lepiej bo z moim nastawieniem to jeszcze bardziej bym się tylko utwierdził, że Stevie Starr ma rację.
Wszystko jeszcze przede mną.

2.Tu akurat się nie zgodzę. Jest wręcz przeciwnie bo kiedyś miałem takie blokady by nie widzieć prawdy.
Łapałem się na słowa różnych guru i wmawiałem sobie, że są Oświeceni. To samo z religiami.

3.Akurat mam w tym doświadczenie i była to jedna z przyjemniejszych rzeczy których doświadczyłem.
Lęku nie mam bo mimo rozpuszczenia nadal pozostaje odczucie indywidualności.
Tyle, że jest to indywidualność bycia wszystkim łącznie z  Miłością Boga. Więc wiem co mnie czeka  w każdej chwili będąc na to gotowy, bo nic to tak naprawdę nie zmienia.


Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-07-13, 11:45:43 »
ale ja nie chcę żebyś mi uwierzył na słowo, mi wychodzi, że nie jesteś w stanie, a dowodów których oczekujesz i się domagasz zwyczajnie nie mam, a też ci którzy rodzą lingamy jakoś też nie są zainteresowani, by ci je dostarczać i zmieniać twoje nastawienie do siebie i tego co robią, widocznie znajdujesz się poza kręgiem ich zainteresowań haha, więc pozostają ci opinie Steviego i jego orientacja w temacie , jako te wiarygodne, widać nadajecie na podobnych falach

 zwyczajnie cieszą mnie wnioski (które sobie wypunktowałem ciut poniżej) które wyciągnąłem z rozmowy z tobą i Leszkiem, czemu tak się dzieje, dzięki temu wzrosło moje zrozumienie,  więc dzięki za rozmowę : )

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-07-13, 11:30:29 »
no nie dogadamy się mówisz z poziomu uprzedzeń, ... ...  np. jest zdolna odchylać tory ciał niebieskich i chronić Ziemię przed zagrażającymi meteorami itp. , w to ostatnie można wierzyć lub nie
   
 
O
 tym właśnie mowie. Chcesz bym uwierzył w coś co nigdy nie zostało sprawdzone a przecież by mogło być. To tak jakbym napisał, ze podczas rodzenia lingamu gdzieś tam wybucha supernowa. Co byłoby zgodne  z prawda o tyle, ze w każdej chwili teoretycznie gdzieś ta supernowa wybucha a meteoryty tez co chwila wpadają w atmosferę Ziemi. Tyle, ze nikt z poważnych naukowców nie stwierdził, ze jakiś guru uchronił Ziemie przed kataklizmem.

Natomiast cala reszta o której napisałeś to jedynie Twoje i wyznawców subiektywne odczucia za którymi zazwyczaj nic nie idzie bo dalej siedzą przy guru i się nie rozwijają ponad. Czemu wiec niby to ma służyć ?

ps.ze mną się bardzo łatwo dogadać ;) wystarczy poważny argument, który da się zweryfikować.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-07-13, 10:24:02 »
no nie dogadamy się mówisz z poziomu uprzedzeń, skojarzeń i wyobrażeń, a skoro doszedłeś do etapu obrzydzania sobie i innym tego no to trudno będzie ci już zawrócić,
 nie mogę się zgodzić, że otoczka wyznawców tworzy to co tworzy, oczywiście atmosfera sprzyja temu by ta energia się zamanifestowała i by z niej  korzystać, ale mówimy tu o procesie manifestowania się bardzo silnej boskiej energii niezależnie od tego czy ktoś to docenia czy nie, która pomijając wpływ na umysł np. jest zdolna odchylać tory ciał niebieskich i chronić Ziemię przed zagrażającymi meteorami itp. , w to ostatnie można wierzyć lub nie, ale tą energię - jej jakość, skład i potęgę - można spokojnie odczuć gdy jest się świadkiem tego procesu i warto byłoby mieć jakieś doświadczenia gdy o czymś takim się mówi , w innym przypadku postrzega się to jako zwykłe zjawisko oceniane z perspektywy tego co widać, w kategoriach przydatności materialnej, z punktu widzenia "zwykłych" ludzi, sztuczek iluzjonistycznych, własnych wyobrażeń etc. - cała gama różnorodnych punktów widzenia które z różnych względów są dla ludzi ważne hehe

więc faktycznie negatywne nastawienie do tego procesu rodzenia lingamów/tak manifestowanej w świecie energii Boga może wynikać z:
1. ignorancji czyli niewiedzy  (w tym braku bezpośredniego doświadczenia)  czym to jest i czemu służy oraz nakładaniu na to jakichś własnych przekonań i wyobrażeń
2. ideologicznych (w tym religijnych) blokad, świadomych i podświadomych
3. lęku przed rozpuszczeniem umysłu,